Apple odmówiło odpłatnej naprawy iMac Pro Linusa

18/04/2018, 14:00 · · · 29

Przez ostatnich parę godzin przez Twittera i YouTube’a przewinęła się „gównoburza” na temat Apple i iMac Pro – firma odmówiła naprawy prywatnego komputera Linusa, nawet odpłatnie.

Full disclosure

Gdy w towarzystwie powietrze zepsujesz, Antyprykator Cię uratuje.

Nie przepadam za formą, z jakiej korzysta Linus. Stosuje tanie chwyty, sensację, a oglądając jego programy, mam wrażenie, że oglądam program telewizyjny z lat 80. Zdecydowanie preferuję dojrzalsze treści, ale postaram się, aby to nie wpłynęło negatywnie na poniższe słowa.

 

O co chodzi?

Nie do końca dla mnie jasne jest dokładnie co Linus i jego koledzy popsuli w iMacu Pro, ale wygląda na to, że wymontowali ekran, płytę główną i prawdopodobnie większość wnętrzności komputera, aby rozszerzyć mu RAM. Z tego co widziałem, to uszkodzona została płyta główna oraz ekran – po złożeniu komputer się nie uruchamiał, a po upadku ekranu, Linusowi udało się zrobić zwarcie w zasilaczu. Nie będę tutaj szczegółowo wchodził w ich kreatywną rekonstrukcję wydarzeń na filmie, której poziom sięga dna Rowu Mariańskiej, bo nie ma ona większego znaczenia, ale skupię się na tym, jak Apple zareagowało na problem.

Chat supportu od razu go powiadomił, że jeśli iMac był rozbierany we własnym zakresie, to przeważnie Apple nie podejmuje się już jego naprawy. Po odstawieniu komputera do Apple Store’a zostali poinformowani, że zamówią potrzebne części i zostanie naprawiony. Niestety dla Linusa, parę dni później otrzymali emaila, w którym firma poinformowała ich, że mogą odebrać iMaca, przy czym odmówili jego naprawy. Z kolejnego chatu z supportem natomiast wynika, że specjaliści w Apple Store nie byli w stanie zamówić odpowiednich podzespołów do jego naprawy, bo główny serwis nie był ich w stanie im dostarczyć – wygląda więc na to, że nie skorzystali tutaj z odmówienia naprawy ze względu na fakt, że Linus i jego kolega Anthony1 grzebali samodzielnie w jego wnętrzu. Support zasugerował im, aby zgłosili się do AASP2. AASP z kolei poinformowało ich, po konsultacjach z Apple, że mogą zamówić odpowiednie części, ale skoro żaden z nich nie jest certyfikowany do naprawiania iMaców Pro3, to jeśli to zrobią, to stracą certyfikację. Musieli im zatem odmówić pomocy.

W dalszej części swojego wideo, Linus porównuje zachowanie Apple do sytuacji, w której użytkownik wyjeżdża z salonu nowym samochodem i uderza w słup, a dealer odmawia jego naprawienia. To akurat kompletnie nietrafiona analogia. Raczej porównałbym to do sytuacji, w której użytkownik kupuje nowy samochód, rozkłada go na części pierwsze, łącznie z silnikiem, składa ponownie, całość mu nie działa, bo przy okazji uszkodził kilka rzeczy, a dealer odmawia naprawy.

Gwarancja, a Apple

Temat można ugryźć na wiele różnych sposobów, ale postanowiłem najpierw zerknąć do warunków gwarancji iMaców:

(…) (d) uszkodzeń powstałych w wyniku wypadku, nadużycia, nieprawidłowej eksploatacji, kontaktu z cieczą, pożaru, trzęsienia ziemi lub innych przyczyn zewnętrznych; (e) uszkodzeń powstałych w wyniku używania Produktu Apple w sposób niezgodny z opublikowanymi przez Apple podręcznikami użytkownika, danymi technicznymi lub innymi instrukcjami dotyczącymi Produktu Apple; (f) uszkodzeń powstałych w wyniku przeprowadzania czynności serwisowych (łącznie z aktualizacjami i rozszerzeniami) przez osoby niebędące przedstawicielami Apple ani Autoryzowanym dostawcą usług Apple („Autoryzowany dostawca usług Apple”); (…)

Ważne: Produktu Apple nie wolno otwierać, chyba że w podręczniku użytkownika opisano sposób jego otwierania. Otwarcie Produktu Apple może spowodować jego uszkodzenie, które nie jest objęte niniejszą gwarancją.

Z tego wynika, że Apple mogło im po prostu odmówić wykonania naprawy ze względu na fakt, że sami w nim grzebali. Być może są precedensy w prawie w USA, które temu przeczą, ale ten temat już pozostawiam prawnikom. Patrząc na PR-ową sytuacją, lepiej by chyba było dla firmy, gdyby po prostu odmówili naprawy, zamiast starać się to zrobić i odsłonić dziwne wymogi, które muszą być spełnione, aby móc ją przeprowadzić.

Pro serwis

Wygląda na to, że ani w Apple Store’ach, ani w AASP obecnie nie ma osób wykwalifikowanych do naprawy iMaca Pro. To jest o tyle kuriozalne, że to przecież komputer dla profesjonalistów, którzy za jego pomocą zarabiają. Jest to ich narzędzie i jeśli ono nie działa, to oni nie mogą zarabiać.

Dla porównania, Dell oferuje, nawet dla „klientów domowych” i nawet dla swoich komputerów XPS All-in-one, usługę Premium Support z serwisem na miejscu u klienta. Nie będę tutaj oceniał komputerów tego producenta, ale raz miałem przyjemność korzystania z tego supportu, w wersji dla klientów biznesowych. Podniosłem telefon, podałem kod stacji roboczej i podpowiedziałem co dokładnie się zepsuło (sprawdziłem to sam, gdyż krytyczne było jak najszybsze przywrócenie jego sprawnego działania), a po paru godzinach przyjechał pracownik firmy i wymienił uszkodzoną część. W przypadku wymiany ekranu w moim iMacu musiałem czekać (tylko) dobę, co i tak jest kilkukrotnie szybciej niż to normalnie trwa w Apple. Ta sprawność naprawy wynikała z profesjonalizmu serwisu, które mnie obsługiwał, bo „normalnie” trwałoby to od 5 do 7 dni.

Istotny jest fakt, że Apple oficjalnie nie oferuje sprzętu zastępczego.

Pogoń za klikami?

Pojawiły się teorie spiskowe, że Linus, który raczej jest zwolennikiem pecetów i który rzekomo nie mógł znaleźć zasadniczych wad w iMacu Pro – nie oglądałem szczegółowo jego pozostałych filmów w temacie – to wszystko ukartował dla klików (obejrzanych minut?), na których przecież zarabia. Nie mi to oceniać, ale subiektywnie jestem w stanie w to uwierzyć, tym bardziej, że w tym klipie nawet pada zwrot „we might get a clip out of this”4.

Czy Apple jest na dobrej ścieżce?

Od lat mam spore wątpliwości na temat drogi, którą podążają, ponieważ nie jest ona dobra dla miłośników Maców, w tym mnie.

Chciałbym tutaj zaznaczyć, dla tych którzy ciągle nie mogą przeboleć, że krytykuję Apple, że robię to dlatego, że uwielbiam Maki i nie mogę patrzeć na to, jak zostają systematycznie porzucane na rzecz kolejnych nowych emoji w iOS-ie.

Oto moje główne argumenty za tym, że błądzą:

  1. Mac Pro od 2013 roku nie został uaktualniony – mija już 1581 dni – i następny model będzie najwcześniej w 2019 roku.
  2. Mac Mini nie został uaktualniony od 1280 dni, a jego cena nadal wynosi tyle, ile wynosiła w 2014 roku, jak debiutował.
  3. Mac Mini z 2012 roku był znacznie lepszym komputerem niż model z 2014 roku.
  4. MacBooki Pro 13” nadal nie otrzymały procesorów czterordzeniowych Intela 8  generacji, które debiutowały w 3. kwartale 2017 roku5.
  5. Touch Bar.
  6. Psujące się klawiatury w MacBookach i MacBookach Pro, które dodatkowo zostały tak zaprojektowane, że ich naprawa/wymiana kosztuje 700 USD (2118 PLN brutto w Polsce). Sama klawiatura kosztuje ułamek tej ceny, ale trzeba wymienić cały top case, bo są ze sobą scalone.
  7. Brak w ofercie modelu pośredniego, pomiędzy Mac Mini, iMac i Mac Pro.
  8. Brak sensownego wsparcia serwisowego dla osób korzystających z komputerów Apple – każda najmniejsza naprawa wymaga odesłania komputera do serwisu. Częściowo wynika to z faktu, że mają zamknięte konstrukcje.
  9. Problemy z supportem iMaca Pro.
  10. Matryce w iMakach (nawet w Retina 5K) nadal się kurzą – Apple nie rozwiązało tego problemu od 2004 roku (od 14 lat).

Czy tak powinna zachowywać się klawiatura MacBooka Pro 13” (late 2016) za ponad 8 tysięcy złotych na słońcu przy temperaturze powietrza w rejonie 20°C? Dodam, że w poprzednich generacjach nic takiego nie miało miejsca.


To są oczywiście moje subiektywne argumenty i możecie się z nimi nie zgadzać lub mieć własne, ale prawda jest taka, że firma coraz bardziej zawęża swoje portfolio Maców do coraz to bardziej niszowych zastosowań. Dodatkowo, jestem bardziej niż przekonany, że gdyby nie wrzask, który się podniósł na temat braku następcy Maca Pro, to firma nie pracowałaby nad następcą modelu z 2013 roku.

Posiadanie tradycyjnego peceta, który prawdopodobnie będzie paskudny, ma jedną ogromną zaletę – jeśli cokolwiek w nim padnie, to możemy to wymienić we własnym zakresie w ciągu paru godzin lub nawet minut. Dysk wyleciał w kosmos? Lecimy do komputerowego i kupujemy nowy. Płyta główna? Tak samo. Karta graficzna? Bez zmian. Możemy też w bardzo prosty sposób przedłużyć mu życie, instalując tylko i wyłącznie nowsze GPU, szybsze SSD lub więcej RAM-u (niektóre komputery Apple na szczęście jeszcze dają dostęp do pamięci).

Meh

Powodem mojej miłości do Maców nie jest ich hardware, ale sam macOS (a wcześniej OS X). Ciężko mi sobie wyobrazić powrót do Windowsa, więc trwam w świecie, w którym klawiatura MacBooka Pro mnie irytuje (na słońcu, j.w.), a do poważniejszych zadań utrzymuję Hackintosha, bo firma nie ma w ofercie niczego, co spełniałoby moje oczekiwania. Mac Mini jest za słaby, Mac Pro z 2013 roku przestarzały, za drogi na to co oferuje i z powodu jego konstrukcji, miałbym mieć na biurku multum kabli, podczas gdy wszystkie dodatkowe dyski upchnąłem w obudowie Hackintosha, a iMac i iMac Pro są nieakceptowalne, ze względu na kurzące się matryce.

Jest co prawda nadzieja w przyszłości, w której będę miał jedynie MacBooka Pro 13” z eGPU na biurku, ale te pierwsze implementacje w macOS 10.13.4 jeszcze nie są kompletne.

No i co, do jasnej cholery, w ofercie w ogóle robi MacBook Air, wyposażony w żenujący ekran TN, bez Retiny i technologię sprzed paru lat, kosztujące zdecydowanie więcej niż wyraźnie lepsze notebooki innych producentów?

Podsumowując

Fakt, że Apple nie ma certyfikowanych techników do naprawy iMaków Pro jest strasznym niedbalstwem, a Linusa więcej nie będę oglądał. No chyba, że przyjmie formę i tematykę przypominającą Dzień Świra.

  1. Ze słów Linusa wynika, że Anthony kiedyś zawodowo zajmował się naprawianiem komputerów, ale nie podali żadnych konkretnych szczegółów.
  2. Apple Authorised Service Provider / Autoryzowanego Dostawcy Usług Apple – niezależny autoryzowany serwis, jakie na przykład możemy spotkać w Polsce.
  3. Rzekomo nie ma ani jednego certyfikowanego technika do naprawiania iMaków Pro w żadnym AASP na świecie.
  4. Być może będzie z tego klip. Parafrazuję.
  5. Konkretnie chodzi o modele i7-8550U i i7-8650U.
29

Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki, mechaniczne klawiatury i zwinne samochody.