iMagazine

LOT schodzi na psy… nie obrażając tych ostatnich

24/11/2018, 17:20 · · · 19

Weekend w Paryżu. Uczestnicy – trzy osoby dorosłe i dziecko, lat 4. Niby prosty temat, ale…


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 7/2018

Wyjazd był dość niespodziewany. Najpierw moja żona miała ustalony wyjazd służbowy. Potem stwierdziła, że skoro już tam będzie, to może dołączy do niej przyjaciółka na weekend. Na końcu wszyscy stwierdziliśmy, że ponieważ jest zapowiadana piękna pogoda, to dołączę jeszcze ja z młodym. Czyli bilety kupowaliśmy „na trzy raty”. I żeby było jasne – bilety nie były kupowane w żadnej promocji, lecz w ostatnim momencie i nie w taniej linii, tylko u naszego narodowego przewoźnika, który uważa się, teoretycznie, za linię premium.

Przejdźmy do meritum. Gdy już mieliśmy wszystko załatwione (bilety, hotel, plany wyjazdu) i zostały 24 h do odlotu, tradycyjnie odblokowała się możliwość online check-in. Loguję się przez aplikację w telefonie, bo lubię mieć bilety jako passbooki w Wallecie. Przechodzę kolejne kroki, dodaję dodatkowych podróżnych do wspólnej odprawy i… dostaję miejsca z przydziału, bez możliwości wyboru, rozstrzelone po całym samolocie. Zastanawiam się, dlaczego tak jest. Może jakiś błąd? Loguję się zatem na Safari z mojego komputera. Ponownie ta sama operacja i… ten sam efekt. Nie mam możliwości wyboru miejsca w samolocie, żebyśmy wszyscy siedzieli obok siebie. Choć, co ważne, widać, że są wolne miejsca, całe rzędy wolnych miejsc. Sytuacja podobna na Firefoksie.

Biorę telefon i próbuję dodzwonić się na infolinię LOT-u. Oczywiście nie ma takiej opcji, permanentnie zajęte. Ale na stronie internetowej proszą o kontakt przez facebookowego Messengera. Tak też robię. Opisuję sytuację:

„Dzień dobry. Odprawiam się online i ani przez przeglądarkę (Safari i Firefox), ani przez aplikację na iPhonie nie mogę zmienić miejsca, choć są dostępne. Jedziemy rodziną i jesteśmy rozstrzeleni po całym samolocie, choć są dostępne miejsca obok siebie. Proszę pilnie o informację, co mam robić”.

O dziwo, odpowiedź jest błyskawiczna. Dosłownie po trzech minutach mam kontakt, który mi oznajmia:

„Dominik, istnieje szansa zmiany miejsc na lotnisku, jeżeli będą dostępne. W momencie, gdy odprawa online jest otwarta, nie ma możliwości przydziału miejsc za dodatkową opłatą”.

Hmm… nie pytam o możliwość przydziału miejsc za dodatkową opłatą, tylko o zwykły wybór miejsc, jaki przysługuje, jak psu buda, każdemu podróżnemu podczas odprawy. Przecież KAŻDY ma taką możliwość w aplikacji czy przez www. Co więcej, wybrałem przecież „normalną” linię lotniczą, nie tanią. W tanich liniach, jak na przykład Ryanair, kwestia wyboru miejsca jest jasna – trzeba zapłacić. W Locie – pierwsze słyszę.

Nie odpuszczam. Idę na sposób. Zaczynam odprawę każdego z podróżnych osobno, a nie, jak to robiłem poprzednio, grupowo. W takiej sytuacji okazuje się, że jednak mogę zmieniać miejsca. WTF?

Żeby zatem nie było problemu i pomyłki z wyborem miejsc, odprawiam równolegle przez dwie przeglądarki, obok siebie. I wiecie co? Okazuje się, że jedna pokazuje zupełnie inne miejsca wolne niż druga. Już nic nie rozumiem. Po kilku próbach ostatecznie udaje mi się usadzić nas obok siebie. Lecimy.

Weekend genialny. Akurat zbiegł się z europejską nocą muzeów. Wspaniała pogoda dodatkowo zrobiła robotę. Polecam wszystkim piknik w Wersalu nad kanałami – wino i przekąski można kupić na targu opodal pałacu. Świetne przeżycie.

Wyjazd się kończy, czas wracać. Ponownie muszę nas odprawić. Pomyślałem, że może ten poprzedni przypadek był wyjątkowy. Myślę, że na pewno był to jakiś nieszczęśliwy zbieg okoliczności. Jaki jestem naiwny…

Historia się powtarza. Jest dokładnie tak samo. Też widzę wolne miejsca i też nie mogę nas usadzić obok siebie. Jakaś masakra.

Nauczony poprzednią sytuacją powtarzam krok po kroku i odprawiam nas na dwie przeglądarki. Tym razem jednak nie udaje mi się sztuczka i, choć są widoczne wolne miejsca obok siebie, nie udaje mi się usadzić wszystkich obok siebie – tym razem siedzę z młodym, a kilka rzędów dalej – żona z koleżanką.

Ponownie nie daję za wygraną. Odprawiam nas i jak jest już po wszystkim, anuluję odprawę. Skoro były wolne miejsca w rzędzie żony, to postanawiam „przenieść” moje i młodego miejsca obok. Najpierw anulowałem siebie. Od razu przeklikałem wszystko i bez problemu udało mi się wybrać miejsca obok dziewczyn. Teraz przychodzi kolej na młodego i… choć nadal są widoczne miejsca wolne, nie mogę go przenieść. WTF? Próbuję kilkakrotnie i nic. Albo musi zostać tam, gdzie siedzi, albo mogę wybrać inne miejsce w innym rzędzie. Jakaś paranoja. Ostatecznie decyduję się nie kombinować dalej i zostawić tak jak jest. Nieoficjalnie postanawiam, że młody usiądzie na miejscu koleżanki, a koleżanka usiądzie na jego miejscu. Tym sposobem my będziemy razem, a ona jakoś to przeboleje.

Zastanawia mnie tylko, dlaczego tak się dzieje? Dlaczego nie można zmieniać miejsc w takiej sytuacji? Dlaczego w tym samym momencie dwie otwarte obok siebie przeglądarki pokazują zupełnie inne wolne miejsca? No i najważniejsze, dlaczego system pozwala zostawić odprawione czteroletnie dziecko samo, bez opiekuna obok? System nie pozwala posadzić obok siebie podróżnych, którzy chcą siedzieć obok siebie, ale już bez problemu umożliwia rozdzielenie opiekunów od nieletnich i to bardzo młodych. To jakieś kuriozum. Nie mówiąc o tym, że, jak pokazują badania Royal Aeronautical Society Flight Operations Group (FOG), praktyka rozdzielania wspólnie podróżujących członków rodziny na pokładzie może doprowadzić do zwiększenia ryzyka w sytuacjach kryzysowych, gdyż między innymi opóźnia ewakuację pasażerów.

Szczerze, to jestem w szoku, że tak to działa. Nie trafiają do mnie żadne argumenty, że to jest system czy jakiś magiczny algorytm przydzielania miejsc. Nieważne, co to jest, tak nie powinno być, a już tym bardziej obsługa LOT-u nie powinna wciskać jakichś farmazonów osobom próbującym znaleźć rozwiązanie w trudnej sytuacji.

Ostatecznie niby wszystko się udało. Paryż jak zwykle piękny. Super pogoda. Wszyscy zadowoleni. Ostatecznie miejsca też udało się mieć, w zasadzie te, które chcieliśmy… ale niesmak pozostaje…

19

Dominik Łada

MacUser od 2001 roku, fanatyk sprzętu z nadgryzionym jabłkiem, poza tym ma świra na punkcie fotografii, dobrej kuchni, swojej żony oraz synów - Franka i Leona. Współzałożyciel i "rednacz" iMagazine - @dominiklada


19
Dodaj komentarz

avatar
8 Comment threads
11 Thread replies
16 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
16 Comment authors
HehePrzemokrkdominikTomasz PuksztaUppsss Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Łukasz
Gość
Łukasz

Po tym jak pracowałem we Frankfurcie i samolot często robił mi za normalny środek lokomocji to LOT nabrał u mnie, jak i u moich współtowarzyszy takiego rozwinięcia – Later or Tomorrow i to jest niestety podsumowanie idealne. W dodatku Cost to value jest tak beznadziejne, że overkill. Lufthansa na tej trasie 100-200 pln droższa, a zamiast mizernego prince polo i wody/kawy były soki, alkohole i kanapka (trasa mega krótka bo tylko 2h). Także lot to firma krzak. Dodam, że w Lufie zawsze był rękaw, a w Lotcie autokar. To co jedynie skłaniało mnie do lotu tym badziewiem to rozkład.

Paweł
Gość
Paweł

Jeżeli Lufthansa jest o 200 zł droższa ale dają w zamian piwo i kanapkę, to znaczy że ten poczęstunek kosztuje 200 zł. To ja już wolę tańszy bilet a kanapkę i piwo kupię na pokładzie za 20 zł.

adam w. 🦁
Użytkownik

Za 20zl w LOT nie kupisz kanapki i piwa, co najwyżej tylko piwo i to malutkie.

Edward
Gość
Edward

W locie na sh piwo 8 kanapka 10 lub 12zl. Wiec da się za 20zl wypić piwo i zjeść kanapkę (lub sałatkę co kto woli). Na LH wino i piwo jest bezpłatne. Polecam poleciec samolotem i wtedy się wypowiadać

krkdominik
Gość
krkdominik

Ależ oczywiście, ze kupisz. Piwo w puszce 0,33 l za dokładnie 8 PLN i prawdziwą kanapkę za 12 PLN. LOT tez kiedyś miał kanapki wliczone w cenę biletu, ale obecnie płatne są dużo lepszej jakości. To co daje Lufthansa to jest obrzydliwe chemiczne coś, czego jeżeli już muszę z nimi lecieć po prostu nie biorę. Szkoda żołądek niszczyć.

marcin
Gość
marcin

Kolego Lufthansa na krótkich przelotach nie oferuje posiłków, browar w locie jest za free, do tego dwa posiłki oczywiście na długich trasach czyli standard. Ciężko znaleźć przewoźnika który daje więcej. Ale ty pewnie latają z Ryk do Puław wiesz lepiej. Oczywiście bez obrazy dla mieszkańców tych miejscowości. Po za tym jednym matolem 🤣

Łukasz
Gość
Łukasz

Kolego jesteś w błędzie. Lufthansa daje posiłki nawet na tak krótkich dystansach jak Frankfurt – Hamburg

Adam
Gość
Adam

A teraz po polsku bez tych idiotycznych angielskich wtrąceń.

Dre
Gość
Dre

Po co nam LOT. Mamy lufę airfrance klm Emirates. To był dobry pomysł Tuska żeby to zaorać.

Aneta
Gość
Aneta

Wystarczy czytać co podaje przewoźnik na stronie i czy zmiana lub dobór miejsc jest w ogole możliwy, w którym momencie i co raczej w klasie economy jest rzadkością… poza tym, autor w pierwszym akapicie sam sobie udzielił odpowiedzi… tak bywa przy zakupach na raty…latam lotem średnio 6-7 razy w roku, na różnych trasach i nigdy nie miałam takich problemów… tez mam iPhone i korzystam z safari na kompie…

Lew
Gość
Lew

Latam często za ocean. I tylko lotem. Bez idiotycznych przesiadek. Super fajnymi inowoczesnymi samolotami . Nie jestem cebulakiem i stać mnie na piwo lub inny alkohol na pokładzie. A z miejscami? Trzeba czytać regulaminy. Ktoś kto żyłuje na cenie a później narzeka jest niepoważny . To normalne reguły rynkowe. Mniej płacisz mniej dostajesz. Proste .

Łukasz
Gość
Łukasz

Gościu wylecz się z kompleksów. Jakim cebulakiem. Płacisz kasę i wymagasz jakości. Jedyne co w LOTcie jest spoko to klasa biznes, ale cena jest nieadekwatna. Nikt tu nie mówi, że kogoś stać nie stać. Chodzi o jakość do wydanych pieniędzy. Możesz być miliarderem jak Warren Buffet i mieszkać w małym domu i cenić wartość pieniądza.

Piotr
Gość

Ciekawe jestem czy LOT odniesie się do Twojego artykułu. Daj znać w postaci aktualizacji tego news jeśli będziesz miał feed back od narodowego przewoźnika.

Uppsss
Gość
Uppsss

Na pewno LOT odpowie na płacz gościa, który nie potrafi zmienić miejsc w samolocie. No proszę cię!

Tomasz Pukszta
Gość
Tomasz Pukszta

Zgadzam się całkowicie. LOT schodzi na psy. Powiem wprost – jako podróżny zostałem OKRADZIONY przez tą firmę. Kontakt telefoniczny podany na www chronicznie zajęty. Po godzinie odbiera konsultant, który informuje mnie że nic nie może zrobić, że mogę napisać oficjalnego maila z wnioskiem o zwrot wpłaconych pieniędzy za bilet który gdzieś sobie przepadł. Pieniądze a i owszem wpłynęły na konto LOTu. To tylko jedna z wielu moich rozczarowań polskim przewoźnikiem. Było ich wiele.
Jestem Polakiem i patriotą. Ale nie latam LOTem. Jedynie w ostateczności. Chodzi o zasady. Złodziej zawsze pozostanie złodziejem i cwaniakiem. A od takich, wiadomo, lepiej jest z daleka.
Dla tych, którzy jak ja, zmuszeni są latać często -polecam British Airways.

Przemo
Gość
Przemo

Kluczem do całej zagadki są taryfy rezerwacji. Każda rezerwacja pozwala na określony zakres zmian dotyczących miejsca, które można wybrać podczas check-in. Proponuję porównać te taryfy na opisanych biletach. Im bliżej początku alfabetu, tym przywileje większe. Dlatego check-in wykonany osobno dla wszystkich biletów pozwalał na więcej niż wykonany razem – zbiór wspólny dla wszystkich rezerwacji najpewniej zawierał miejsca rozstrzelone po całym pokładzie.
I nie ma się co obrażać, bo tak działa to w każdej linii lotniczej od zarania dziejów.

Pozdrawiam

Hehe
Gość
Hehe

Może było trzeba rezerwować na normalnym sprzęcie, a nie na jabłku ;)