iMagazine

Różnice kulturowe

29/12/2018, 09:57 · · · 0

Umiejętność posługiwania się językiem to nie tylko świetne słownictwo i wymowa. To również umiejętność rozpoznawania kulturowych niuansów, których nieprzestrzeganie może przysporzyć nam kłopotów.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 7/2018

Przebywając przez ponad 12 lat w UK, wielokrotnie słyszałam komentarze, że Polacy są niegrzeczni. Na początku nie do końca rozumiałam, co jest powodem takiej opinii o naszych rodakach. Na szczęście dość szybko rzecz się wyjaśniła i dziś mogę powiedzieć, że dobra komunikacja to nie tylko język, ale również niuanse kulturowe.

Proszę, dziękuję, przepraszam i… przykro mi.

Każdy z nas słyszał, już jako dziecko, że istnieją trzy magiczne słowa – proszę, dziękuję i przepraszam. Używanie ich jest w dobrym tonie i wszyscy o tym wiemy. Dość często w języku polskim nasza intencja wyraża się przez intonację zdania, niekoniecznie przez dodanie do zdania konkretnego wyrazu oznaczającego podziękowanie czy prośbę. Bardzo często konstrukcje zawierające zbyt dużo magicznych słów wydają się nam sztuczne i w związku z tym nieprzystające do potocznego języka mówionego. Zupełnie normalne jest użycie przy stole zdania: „Podaj sól” z odpowiednią intonacją, wyrażającą prośbę. Niestety, Anglicy nie są wrażliwi na intonację, zwłaszcza w przypadku obcokrajowców. Zresztą kultura języka wymaga używania magicznych słów w liczbie, która większości naszych rodaków wydaje się grubą przesadą. Nie wystarczy więc przetłumaczyć dosłownie zdania z polskiego na angielski, nawet bardzo poprawnie. Należy dodać odpowiedni operator wyrażający prośbę, podziękowanie lub przeprosiny. Najczęściej mylnie używanym wyrazem jestI’m sorry, który przez Anglików używany jest dużo częściej w znaczeniu „przykro mi”, niż „przepraszam”. Wydawałoby się, że różnica jest niewielka, ale potrafi zmienić sens całej konwersacji. Anglik powie I’m sorry,gdy usłyszy, że przydarzyło się nam coś złego, nawet wtedy, gdy nie przyczynił się w żaden sposób do naszej krzywdy. Nie muszę chyba dodawać, że tego samego oczekuje od nas, gdy rzecz dotyczy drugiej strony. W drobnych codziennych sytuacjach, kiedy ktoś oferuje nam kawę czy herbatę, koniecznie należy dodać „proszę” – pleaseoraz podziękować i powiedzieć dobre słowo o przyrządzonym przez niego napoju. Z magicznych słów pozostał nam jeszcze jeden, dość często niepoprawnie używany przez Polaków zwrot, czyli excuse me. Podstawowym znaczeniem tego zwrotu nie jest „przepraszam”, ale „wybacz mi”. Używamy go zarówno wtedy, kiedy chcemy kogoś przeprosić, jak również wtedy, gdy chcemy zwrócić czyjąś uwagę czy poprosić o przesunięcie się z drogi. Konstrukcja taka będzie brzmiała archaicznie dla polskiego ucha, dla angielskiego za to zabrzmi jak muzyka. Nie przetłumaczymy przecież zdania: Please, excuse me. I’m really sorry…jako: „Przepraszam, przepraszam”, tylko jako: „Wybacz mi, naprawdę mi przykro”. Biegłość w używaniu zwrotów grzecznościowych we właściwych sytuacjach to podstawowa umiejętność, którą powinniśmy zdobyć przed wakacyjnym wyjazdem do Anglii.

Kraj pozorów

Zrozumienie wielu angielskich zachowań bywa trudne nawet dla tych, którzy przebywają w UK od wielu lat. Zasady zachowania w przestrzeni publicznej to zbiór pozorów, które powinniśmy nauczyć się rozumieć – dla naszego własnego dobra.

Najprostszą pomyłką, którą popełniają rodacy, jest opaczne rozumienie zwrotu: Are you OK?.Najczęściej traktują go oni jako zaproszenie do opowiedzenia o wszystkich swoich bolączkach i wylewają potok gorzkich żalów wprost na osłupiałego Anglika. W warunkach codziennych zwrot ten jest czysto grzecznościowy i sygnalizuje fakt zarejestrowania Twojej obecności. W tych okolicznościach traktowany jest jak „Cześć” i tak należy go postrzegać. Może również zostać użyty, gdy ktoś zauważy, że na niego patrzysz lub wykazujesz zainteresowanie jego osobą. Wtedy jego znaczenie jest bliższe do „W czym mogę pomóc?”.

Wiele zwrotów i towarzyszących im zachowań ma również kulturowo uwarunkowane podstawy. Jednym z nich jest legendarna już angielska przyjazność i uprzejmość, która w oczach Polaków, którzy zapoznali się z jej prawdziwą twarzą, jawi się jako nieszczerość i obłuda. Musimy jednak pamiętać, że to kulturowa i zakorzeniona w zasadach społecznych metoda na właściwe relacje w miejscach publicznych – w sąsiedztwie, pracy czy sklepie. Większość Anglików, z którymi będziecie mieli do czynienia, będzie się do Was uśmiechać, wyrazi radość z faktu spotkania się z Wami i będzie Was traktować, jakbyście byli ich najlepszymi przyjaciółmi. Dla nas to wielkie nowum, zwłaszcza że rodacy słyną z rezerwy i podejrzliwego spoglądania na wszystkich dookoła. W naszej kulturze cieszymy się na widok ludzi, których lubimy. W Anglii fakt lubienia lub nie nie ma większego znaczenia. Nice to see younie oznacza, że rozmówca cieszy się z tego, że nas widzi. Równie dobrze może się na nas gniewać, ale nie da nam tego odczuć. Opowie za to o tym wszystkim swoim kolegom, a Wy dowiecie się o swojej winie jako ostatni. Na przykład o tym, że jesteście jednym z tych rude– niegrzecznych – Polaków, którzy nie używają pleasew każdym zdaniu.

Powyższe nie oznacza, że angielska kultura jest zła i zakłamana. Jak każdy kraj, wypracowali sobie własne zasady savoir-vivre’u i jako goście musimy je respektować. To również jedna z zasad dobrego wychowania. Poza kulturą osobistą – umiejętność poruszania się w świecie niuansów pozwala nam na cieszenie się pobytem w UK i unikanie ambarasujących przypadków w kontaktach z tubylcami.

Mam nadzieję, że pomogłam i udanych wakacji życzę!

0

Kinga Ochendowska

NAMAS'CRAY  The crazy in me recognizes and honors the crazy in you. Jestem sztuczną inteligencją i makowym dinozaurem. Używałam sprzętu Apple zanim to stało się modne. Nie ufam ludziom, którzy nie lubią psów. Za to wierzę psom, które nie lubią ludzi.


Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o