iMagazine

Jony iPhone

26/01/2019, 10:00 · · · 7

Pierwszy raz od bardzo dawna jesiennej konferencji Apple nie oglądałem wspólnie z Wami – czytelnikami iMagazine i redakcyjnym zespołem. Wszystko za sprawą ponadmiesięcznych wakacji, między którymi wypadało Wszystkich Świętych, a tuż przed nim konferencja Tima Cooka. Zdecydowałem więc, że obejrzę ją w domu rodzinnym. Przeżycie przyznam dziwne, bo ostatni raz w tamtym miejscu oglądałem Steve’a Jobsa, który prezentował, już nie pamiętam, jaki dokładnie produkt, jakoś w 2009 roku.

Okoliczności były więc wyjątkowe i sama konferencja, przyznaję – również nie zawiodła. Zaryzykuję stwierdzenie, że pod względem PR-owym oraz scenicznym było to zdecydowanie najlepsze wystąpienie Tima Cooka w jego karierze CEO.

Klient na pierwszym miejscu

Bardzo widać, że Apple gra teraz z pozycji firmy, która słucha feedbacku swoich użytkowników i wyciąga z niego wnioski. W wielu sprawach to rzeczywiście prawda, ale w wielu czysty marketing. Cook i spółka potrafią bezbłędnie grać na emocjach. Zorganizowanie konferencji w Nowym Jorku, w którym CEO Apple spotkał się z najcieplejszym przyjęciem dziennikarzy, odkąd pełni tę funkcję, a wszystko to odbyło się w miejscu tak mocno naznaczonym kreatywnością i muzyką, że bardziej się nie dało. Muzyka dawno nie pojawiała się na konferencjach firmy z Cupertino – a kiedyś była przecież nieodłącznym ich elementem. Powrót wokalistki na koniec prezentacji (co prawda już nie Norah Jones, nad czym ubolewam do dziś) był kropką nad i w retoryce wystąpienia Tima Cooka. Wystąpienia, które było jedną wielką odpowiedzią. Na jakie pytanie?

Gdzie jest [wstaw produkt]?! Nie było przydługawych wstępów i liczb. Cook doskonale wiedział, przed jaką sytuacją Apple staje i czego oczekują klienci.Oczekiwaliśmy mięsa i dostaliśmy je, już na samym początku. Zaczęło się ckliwie, bo jakoś trzeba było wytłumaczyć komputer sprzed epoki, który nadal jest obecny w portfolio firmy (i w nim pozostał – o zgrozo!). Nazwę Air zostawiono w sumie tylko z sentymentu, który zresztą widzieliśmy na slajdzie z kopertą i we wspomnieniu Steve’a z ust Tima. Według mnie to bez sensu. Ten komputer to po prostu trzynastocalowy MacBook. Trójkątna bryła Aira pozostała, ale nic poza tym, bo Apple dokonało w tym produkcie nie jednej, nie dwóch, a wielu rewolucji (oczywiście, gdy mówimy tylko o tym modelu).

Cook sprawnie zaczął wyliczać de facto wszelkie zarzuty klientów wobec braku następcy legendarnego modelu. Na tyle legendarnego, że nie dziwi fakt, iż MacBook Air jest najlepiej sprzedającym się komputerem w historii Apple. Po kolei: chcieliśmy ekran Retina – nowy Air nie ma prawie ramek i ma ekran Retina. Co prawda nie wspiera palety P3, ale nie reprezentuje już poprzedniej epoki. Ja widzę różnicę w ekranie względem MB bez TouchBara – jest wyraźnie gorszy, ale lepszy niż w dwunastce, co mnie dziwi. Odczucia względem samego ekranu mam mieszane, ale dla przeciętnego użytkownika będzie świetny. Klawiatura? Nie mogła przecież zostać stara. Następca otrzymał więc motylkową odsłonę klawiatury, z dodatkową membraną, która rzekomo zabezpiecza przed przedostawaniem się kurzu pod klawisze. Jakie są moje odczucia z pisania na niej? To totalnie inna klawiatura niż w jakimkolwiek (nawet tegorocznych MacBookach Pro) MacBooku. Jestem w szoku. Każdy komputer od Apple ma obecnie inny skok klawiszy i inną klawiaturę.To chore. W nowym Airze mamy nowy skok klawiszy, a same klawisze są minimalnie większe niż w jakiejkolwiek innej klawiaturze. Odstępy między nimi także się różnią. Idźmy dalej: TrackPad. Oczywiście większy niż u poprzednika, nieklikalny i w mojej ocenie w rozmiarze idealnym! Na pewno mniejszy niż w MacBookach Pro, przez co wygodniej oprzeć nadgarstki na samym Top Case nowego Aira. Widać, że Apple słucha rynku. Waga? Dla mnie waży dokładnie tyle, co stary i to jego największa wada. Jest za ciężki! Głośniki – ja nie wiem, jak oni to robią, ale nowy MacBook Air gra głośniej niż jakikolwiek komputer przenośny w portfolio obecnie. Suma pieniędzy na R&D względem dźwięku jest gigantycznie wysoka, ale efekty słychać z każdą nową generacją. I za każdym razem wprawiają w osłupienie. Kolor? Air jest przepiękny w nowym złocie od Apple. Nie wiem, czy to kwestia nowej formuły aluminium, które firma obecnie wytwarza według własnego patentu (o czym wspominała szefowa działu Ochrony Środowiska w Apple – Lisa Jackson– podczas wystąpienia na konferencji WebSummit w Lizbonie), czy użytego pigmentu, ale obecne złoto w MacBooku Air prezentuje się świetnie! Do tego komputer jest w pełni biodegradowalny, za co ogromny szacunek dla Apple. Nie ma już najseksowniejszego koloru Rose Gold w portfolio Apple (nawet w modelu dwunastocalowego MacBooka) i nie ma się co dziwić, bo żaden inny produkt w tych barwach nie występuje. R.I.P. Rose Gold. Na koniec Apple dokłada nam chip T2 i TouchID, aby zapewnić bezpieczeństwo, a jednocześnie uczynić nowego Aira najbezpieczniejszym laptopem w tym przedziale cenowym na rynku. Lepiej tej lekcji, pod kątem marketingu, odrobić nie mogli. Aha – ceny – oczywiście wyższe. Czy mnie to dziwi? Nie. Pięć lat badań nad wymyśleniem aluminium na nowo, we współpracy z czterema największymi uniwersytetami na świecie, swoje kosztowało. Pozdrawiam, Tim Cook.

Przejdźmy do Maca Mini. Drugiego aktu jesiennej konferencji. CEO Apple już wcześniej uspokoił rynek, potwierdzając, że Apple nie zapomniało o najmniejszym, stacjonarnym komputerze w ofercie. Szkoda tylko, że ktoś wyraził zgodę na porównywanie parametrów komputera sprzed ponad tysiąca dni z nowym modelem – to tak idiotyczne, że aż trudno mi było uwierzyć, że to się dzieje naprawdę.Warto było jednak czekać, bo firma dała klientom produkt, którego głównym celem jest zapewnienie maksymalnej wydajności, możliwość rozbudowy (RAM + zewnętrznie, dzięki portom Thunderbolt) i moc, która w wielu konfiguracjach nie ustępuje iMacowi Pro. Oczywiście kolor odpowiedni do mocy – Gwiezdna Szarość. Prezentacja produktu? Latający spodek, komputer nie z tej planety itd. Proste motywy i skojarzenia zadziałały na widownię po mistrzowsku. W przypadku Mini Apple nie musiało i nie poskąpiło na portach. Mamy tutaj, podobnie jak w nowych iMacach, także zostawione dwa porty USB-A, co dla klientów z branży muzycznej chociażby jest nieocenionym plusem. Jakie są moje odczucia? Mieszane. Sensowne Mini to wydatek między dziesięć a dwanaście tysięcy złotych, a z sensowną grafiką robi się tych tysięcy siedemnaście. A tutaj nadal nie liczę monitora, za który w sensownej odsłonie 5K przyjdzie nam zapłacić kolejne pięć/sześć. Dodatkowo na ten moment nie mogę kupić monitora od samego Apple – szkoda. Doliczmy jeszcze akcesoria – klawiaturę, mysz i gładzik (w pasującym kolorze Gwiezdnej Szarości) oraz rozszerzoną gwarancję Apple Care i mamy kolejne dwa/trzy tysiące. Jedno jest pewne – w czasach, gdy nadal nie zobaczyliśmy nowego Maca Pro, a iMac Pro dla wielu jest niepotrzebnym wydatkiem (lub np. nie potrzebujecie komputera All-in-One), nowy Mini jest odpowiedzią wprost idealną. Nie, nie jest tani. Apple już nigdy nie będzie tanie. Nigdy nie było. Będzie coraz droższe.

Ostatni akt konferencji został zarezerwowany dla rewolucji, przez wielkie „R”. Na potwierdzenie i wyznaczenie trendu linii urządzeń przenośnych Apple na kolejnych kilka lat. Nowy iPad Pro: dziecko pomysłu Jony’ego Ive’a sprzed ponad dekady, w końcu w formie, którą, mam wrażenie, miał ten sprzęt mieć od początku.

iPad Pro: „Jony iPhone”

Nowy iPad Pro to jest pokaz siły i potęgi Apple, którego już w żaden sposób zakwestionować się nie da. Nowy Pro nie jest już urządzeniem, które posiada orientację – Ive mocno podkreślił to w wywiadzie dla „The Independent”. Ten aspekt miał kluczowe znacznie przy zastosowaniu ekranu z zaokrąglonymi narożnikami i tego typu ekrany „na nowo czynią urządzenia ludzkimi – oddają im ich naturalność”. Apple jakby wraca do korzeni Macintosha, bo technologia w końcu na to pozwoliła w sposób, który nie pozostawia kompromisów. Dodatkowo jego obecna bryła to nic innego jak wykorzystany po latach prototyp pierwszego iPhone’a o nazwie „Jony iPhone”. Ive wówczas nawiązywał mocno do wzornictwa Sony, na którym to chciał oprzeć wygląd pierwszego iPhone’a, ale Steve się na to nie zgodził. Po latach (co udowadniają zdjęcia ówczesnych prototypów Jony iPhone’a) pomysł znajduje przełożenie niemalże 1:1 w przypadku nowego iPada Pro.

Jest niesamowicie lekki i ta bryła w końcu go dobrze stabilizuje w jednej dłoni. Mam wrażenie, że zastosowane szkło jest cieńsze, dzięki czemu sprzęt stracił nieco na wadze, a model LTE waży po raz pierwszy dokładnie tyle samo co bez LTE. Jeśli chodzi o samo szkło, to rysuje się od nowego Apple Pencil niesamowicie. Wystawowy iPad Pro 10,5″, po którym ludzie rysowali przez około pół roku, był w lepszym stanie niż nowy Pro po niecałym tygodniu. Dla mnie to ogromna wada tego urządzenia i przymus zabezpieczenia ekranu szkłem hartowanym. Ogólne wrażenia nowej bryły – to mógłbym tutaj wstawić kilkadziesiąt pozytywnych przymiotników – ale użyję jednego: Jest genialnie! Apple Pencil drugiej generacji jest lekki i krótszy od protoplasty. Spora zaleta. Według mnie stary Pencil był ładniejszy. Ten wygląda jak zabawka, choć zdecydowanie bardziej użyteczna (mamy dodatkowe gesty, które działają świetnie). Magnes, dzięki któremu Apple wyeliminowało mocno wyśmiewany wśród klientów sposób ładowania ołówka za pomocą portu Lighting, którego też nie uświadczymy w nowych Pro. Nadchodzi era USB-C. Dodatkowo ołówek możemy ozdobić osobistym grawerunkiem. Wracając do USB-C, to jego zastosowanie jest ostatecznym dowodem na to, że iPad może śmiało zastąpić klasyczny komputer w wielu zastosowaniach. Także tych profesjonalnych! Na iPadach możemy już śmiało montować długie audycje radiowe, podcasty, video (które zapewne wkrótce doczeka się FinalCut Pro dla iOS), a Adobe zapowiedziało pełnoprawne wersje swojego pakietu dla iOS na rok 2019. Mamy zatem do wyboru także wersję z dyskiem SSD o pojemności 1 TB i 6 GB RAM. W tablecie!

Produktem, który wywarł na mnie największe wrażenie, jeśli chodzi o akt III jesiennej prezentacji, jet nowy Smart Keyboard Folio. To mistrzostwo świata i uskutecznienie wizji elektroniki użytkowej, niemalże bliskiej ideału. Celowo Apple nie oferowało etui na tył poprzednich iPadów Pro 10,5″. Badali reakcję rynku – znowu! Ten nie kupował produktów innych producentów, lecz dało się słyszeć niekończące się głosy sprzeciwu. Co robi Apple? Wyciąga wnioski, podbija cenę, daje nam w końcu klawiaturę niemalże idealną. Mamy możliwość regulacji płaszczyzny odchylenia ekranu, mamy zachowany świetny skok klawiszy (według mnie to najlepsza klawiatura, jaką stworzyło Apple) oraz ochronę tyłu urządzenia. Jeden produkt zastąpił dwa. Genialnie proste.

Rachunki Tima Cooka

Po konferencji przez polską, ale też zagraniczną scenę technologiczną, przelała się fala krytyki w kierunku polityki Tima Cooka, dla którego liczą się tylko zyski. Zawsze mnie to śmieszy, ponieważ nie znam firmy o takiej skali, jak Apple, która pracowałaby za darmo. Wy znacie? To oczywiste, że Cook maksymalizuje zysk, gdzie tylko się da. Wyniki finansowe, zaprezentowane kilka dni po jesiennej prezentacji produktowej jednoznacznie udowadniają, że Apple jest rok do roku na historycznych szczytach, jeśli chodzi o przychody.

Usługi firmy generują już prawie więcej zysku niż komputery Mac i iPady razem wzięte. To kwestia czasu i premiery usługi VOD od Apple. Nosidło Apple Wach – jest nie tylko najlepiej sprzedającym się zegarkiem (w ogóle) w historii świata, ale też kwartał do kwartału notuje absurdalne wręcz wzrosty na poziomie 20–30%. Nie ma się co oszukiwać, że na rynku smartwatchy obecnie nie liczy się już absolutnie nikt poza Apple. Patrząc tylko na samą dynamikę sprzedaży nadgryzionych zegarków, można śmiało stwierdzić, że Apple Watch jest dla Apple nowym iPodem (swoją drogą w 2019 czeka nas ostateczna śmierć tego urządzenia – taka kolej rzeczy). O zyskach ze sprzedaży iPhone’ów już nie będę wspominał.

Te liczby robią kolosalne wrażenie, a mimo tego reakcje giełdy pokazują, że oczekiwania akcjonariuszy są jeszcze wyższe. Cook nieprowadzi małego start-upu.Prowadzi największą firmę technologiczną na świecie, która nie tylko wyznacza trendy rynkowe, ale także wciąż definiuje co najmniej trzy gałęzie przemysłu: telekomunikacyjnego, sportowego/medycznego oraz muzycznego. Możemy się nie zgadzać z polityką cenową Apple. Możemy ciągle szukać braków w specyfikacjach technicznych nowych produktów, ale to nie zmieni faktu, że na ulicach już trudno dostrzec inne słuchawki niż AirPods, smartwatche inne niż Apple Watch i telefony wyglądające dokładnie tak samo, jak iPhone – lub nim będące. Ekosystem? Dla mnie już dawno przestał być wyborem. Stał się przymusem. I akceptuję to, dopóki żaden inny producent nie zagwarantuje mi takiej synergii usług.

7

Krzysztof Kołacz

Fan Apple. Redaktor iMagazine.pl. 🎙 Podcaster: www.boczemunie.pl. Mówca Toastmasters International. 🏃🏻‍♂️ Biegacz. Pasjonat ☕️ speciality. 👉 www.krzysztofkolacz.pl


7
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
4 Thread replies
5 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
5 Comment authors
Krzysztof KołaczPrzemekMariuszKamilKrzysztof Kołacz Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Kuba Florczuk
Użytkownik
Kuba Florczuk

Z tego co się orientuję to ten prototyp nazywano Jony iPhone, nie Johny.

Mariusz
Gość
Mariusz

W Smart Keyboard brakuje mi jeszcze podświetlania takiego jak w macbookach. Wtedy byłaby to klawiatura idealna. Poza tym uważam, że Microsoft lepiej rozwiązał funkcję dostosowania kąta widzenia niż Apple. Aż dziwne, że Apple zrobiło to tak bardzo po swojemu z ograniczeniem do 2 rodzajów nachylenia. Tylko.

Krzysztof Kołacz
Gość

@Mariusz – pełna zgoda co do podświetlenia! Odnośnie klawiatury MS się nie wypowiem, bo nie miałem okazji korzystać. Kątów nachylenia nie rozumiem, podobnie jak Ty. Więcej o tym mówimy z Rafałem Sobolewskim w jednym z odcinków Bo Czemu Nie? https://boczemunie.pl/nowy-rok-i-ipad-pro/

Przemek
Gość
Przemek

Krzysztofie pisałeś, że klawiatura w nowym Air jest inna niż w jakimkolwiek innym MacBooku. Mam pytanie, czy są już jakieś testy (właśnie szukałem i nie mogę znaleźć), czy ta klawiatura jest tak samo delikatna jak w innych modelach? Czy może coś poprawili? I czy konstrukcja jest tak samo skopana, że w przypadku awarii trzeba wymieniać pół komputera?
Do tej pory klawiatura (w zasadzie jej złe opinie) była głównym powodem dla którego odrzucałem zakup nowego przenośnego Air, czy Pro od Apple.

Krzysztof Kołacz
Gość

@Przemek: Klawiatura jest 3 generacją motylkowej wersji (a więc posiada dodatkową membranę chorniącą przed drobinami kurzu). To odczucie jest totalnie subiektywne i może wynikać z procesu produkcji mojego egzemplarza – nie da się stworzyć dwóch identycznych MacBooków – zawsze coś się różni w skoku klawiszy. Więcej o tym pisze Maciek Nowakowski w swojej recenzji Aira: https://imagazine.pl/2019/01/27/nowy-macbook-air-2018-pierwsze-wrazenia/