Czas

06/03/2019, 20:37 · · · 6

Jest czas przedświąteczny. Wyjazd samochodem w miasto to koszmar. Strata czasu, wszędzie korki i wyjątkowe skupienie ludzi. Właśnie, CZASU.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 1/2019

Czas. Mam 46 lat i nagle spojrzałem w oczy czasowi w brutalny sposób. U ortopedy. Myślałem o zabiegach i o tym, kiedy w kalendarzu znajdę na nie czas. Lekarz, sławny wśród celebrytów i sportowców, stwierdził, że na implant jeszcze za wcześnie, ale na zabieg już za późno. W delikatnych słowach powiedział: starzejesz się.

Zastanowiłem się nad fenomenem czasu. Kiedyś usłyszałem i stosuję do dzisiaj motto: „Na rzeczy ważne zawsze jest czas”. Usłyszałem to, gdy chciałem się wymigać od czegoś, do czego nie byłem przekonany. Przekonywałem swojego rozmówcę i siebie, że nie mam czasu. Byłem młody, przed trzydziestką. Od kilku lat miałem żonę, rocznego syna Jakuba i kredyt na mieszkanie.

Byłem najmłodszym kierownikiem w korporacji. Czułem się zwycięzcą. Awansowałem z nizin społeczeństwa. Niestety, pociągało to za sobą, jak mi się wydawało, obowiązek pełnego oddania się firmie. Nie pamiętałem o wakacjach. Zresztą to był też inny czas. Polska goniła Zachód i dostosowywała się do wstąpienia do Unii Europejskiej. Praca nie czekała na każdego, a emigracja zarobkowa dopiero raczkowała.

Brakowało mi czasu. Dobra, przyznam się – marnowałem go. Ale, gdy tak mówiłem, to była tylko wymówka. Marnowałem czas na bezcelowe siedzenie w pracy. Marnowałem na gapienie się w telewizor i inne tego typu rozrywki. Teraz, z dystansu, widzę, jak dziecinny byłem. Uważałem się jednak za dorosłego. Dzieciak w marynarce i krawacie.

„Każdy z nas czasu ma tyle samo czasu” – wyświechtane i milion razy powtarzane, co jednak bardzo tragiczne – ciągle to słyszę. Brak czasu, pieniędzy lub posiadanie dzieci. To trzy najczęściej używane wymówki. Nie rozumiem tego.

Gdy rozmawiam i mówię: „spotkajmy się na siłowni lub basenie”. W odpowiedzi słyszę, „nie mam tyle czasu, co ty”. Ja obecnie nie mam problemu z czasem. Gdy mi go brakuje, na coś, na co potrzebuję, to biorę go garściami. Kupuję sobie go w każdej chwili. Moją walutą jest przedefiniowanie tego, co jest dla mnie ważne. Gdy postanowiłem schudnąć i biegać, na początku nie wiedziałem, gdzie znaleźć rezerwy czasu. Później, gdy stało się to dla mnie najważniejsze, kładłem się spać o 22:00, wstawałem o 5:00 i biegałem do 6:15. Potem prysznic i wyjeżdżałem do pracy o 7:00, by być w biurze o 8:00.

Dużo lepiej mi się pracowało. Wiedziałem, że rano zrobiłem coś dla siebie. Tu uwaga dla rodziców – nie każdy ma do pracy 60 km. W tym czasie spokojnie możecie dostarczyć swoje pociechy do przedszkola czy szkoły. Wracając z pracy, zatrzymywałem się w ładnych miejscach i jeszcze na około 45 min treningu biegowego. Byłem w domu przed 18:00. Teraz zamieniłem poranne bieganie na basen, a popołudniowy trening biegowy na rower lub siłownię.

W miejsce sportu każdy może wstawić jakiekolwiek inne zajęcie czy hobby. Podkreślę jeszcze raz – ja w samochodzie i pracy spędzam ponad dziesięć godzin dziennie. Znajduję czas i pieniądze zawsze, gdy wiem, że tego chcę. Nie tracę już go na wymówki. Bo to właśnie jest tracenie czasu – przekonywanie siebie i innych. Oczywiście nie jest tak, że zawsze mogę wszystko zrobić, spotkać się. Nie mylmy pojęć dostępności i posiadania czasu. Mam raczej skrupulatnie prowadzony terminarz i niektóre dni mam wypełnione, ale nie oznacza to, że nie mam czasu. Ja go sobie organizuję.

Ludzie biedni mają czasu wolnego dużo więcej niż bogaci. Szkoda, że tego nie potrafimy wykorzystać globalnie. Nie chcemy się dzielić dobrobytem. Swój czas sprzedają w Polsce masowo imigranci z Ukrainy, my Polacy najczęściej w Anglii. W strachu przed utratą zatrudnienia i pieniędzy ograniczamy jednak taki przepływ czasu. W wielu firmach widziałem zarobionych po uszy. Ja taki nie jestem. Zatrudniam kompetentnych pracowników i podejmuję kluczowe decyzje, oni zajmują się resztą. Nie muszę o wszystkim wiedzieć i decydować. Dlatego planuję następny kilkutygodniowy wyjazd.

Wiele osób mnie pyta, jak ja to robię, że tak często wyjeżdżam? Jak to robię, że miałem tyle urlopu? Nie marnowałem go. Nie wybierałem, gdy nie musiałem. Teraz pracuję w systemie B2B i sam ustalam sobie, kiedy chcę, a kiedy nie chcę pracować. Podkreślam: na rzeczy ważne zawsze jest czas.

Rzeczą ważną może być też dla kogoś coś zupełnie innego niż dla mnie. Śmieszą mnie rodzice, którzy cały czas tracą na dzieci. Trzeba zawieźć do szkoły, odebrać, potem do muzycznej, na korepetycje językowe i na karate. I tak pięć dni w tygodniu, bo w dwa pozostałe pociechy są na zawodach, więc trzeba z nimi być. Ja wychowałem się bez udziału rodziców. Sam w szkole podstawowej przez całe miasto szedłem do modelarni. Sam jeździłem na zawody z kumplami i instruktorami. Nie potrzebowałem wtedy rodziców. Dobrze, że ich tam nawet nie było. Kocham moich rodziców, ale wiem, że dzięki temu jestem samodzielny. Poradziłem sobie z każdym nałogiem i nie poddałem mu się. Skończyłem wszystkie szkoły o czasie.

Osobiście twierdzę, że nie ma czegoś takiego jak brak czasu. Nigdy nie brakowało mi czasu na cokolwiek. Brakuje mi czasu straconego. Tego głupio spędzonego na sprzeczkach. Brakuje mi czasu, który spędziłem w firmie, a nie z synami. Dzisiaj staram się nadrobić, zapraszając syna, by to on mnie trenował na basenie. Musi się w końcu zwrócić mój czas i pieniądze wydane na jego klub pływania. Mam czas na swoje hobby. Mam czas na to, by z Lidią iść na spacer. Mam czas na teatr i kino. Mam czas dla znajomych i to zawsze ja z Lidią dostosowujemy się, bo mamy wystarczającą ilość czasu.

Przestrzegam jednak przed wampirami. Są wsysacze energetyczne, ale i takie, co marnują nasz czas. Takich ludzi należy unikać lub postawić sprawę jasno. Szczególnie mocno odczuwałem to, gdy z kimś się umawiałem, a jego nie było lub się spóźniał. Nie lubię tego, tak samo, jak nie lubię wyrzucać pieniędzy w błoto.
Jestem w połowie swojej drogi. Brzmi to śmiesznie w magazynie dla młodych i energicznych ludzi. Jednak warto może przyswoić coś od starszego doświadczeniem i wiekiem kolegi. Na rzeczy ważne zawsze jest czas i pieniądze.

6

Adalbert Freeman

Fotoreporter i dziennikarz. Zakochany w krajach arabskich i islamie. Użytkownik nadgryzionych jabłek.