iMagazine

Apple stara się opychać coraz więcej starej technologii jako „nowe”

19/03/2019, 10:59 · · · 17

Cały czas zastanawiam się co mam myśleć po wczorajszej premierze nowych iPadów Mini 5 i Air 10,5″ i szczerze mówiąc, nie przychodzi mi nic innego do głowy, poza jednym: Apple szuka pomysłu jak jeszcze bardziej zwrócić sobie koszty produkcyjne starszych modeli. Niestety, ten problem nie dotyczy jedynie iPadów…

Nowy iPad Mini 5 od Mini 4, który na rynek trafił aż 4 lata temu, różni się kosmetyką. Tak, jest nowy Apple A12 na pokładzie, co oznacza nową płytę główną, co z kolei oznacza nowsze pamięci i kości flash. Jest też nowszy ekran, nadal LCD, wspierający szerszy gamut Display P3 oraz obsługujący Pencila. Obudowa pozostała jednak bez zmian, podobnie jak Touch ID. Zakładam, że bateria i system głośników też niewiele się różni od poprzednika, ale tego dowiemy się dopiero po rozbiórce przez iFixit. iPad Air 10,5″ z kolei stracił ekran Pro Motion, który był cechą definiującą iPada Pro 10,5″, oraz system czterech głośników. Zasadniczo sytuacja zdaje się powtarzać, jak przy Mini 5.

(…) spodziewam się, że Apple tym ruchem mocno zwiększyło swoje marże.

Oczywiście dobrym posunięciem jest wykorzystanie istniejących maszyn i technologii w swoich produktach, aby zmniejszyć koszty ich produkcji. Problem niestety jest taki, że iPad Mini 5 kosztuje 1900 złotych, czyli o 200 złotych więcej niż cena iPada Mini 4 podczas jego debiutu. Można argumentować, że „w podstawie” teraz otrzymujemy 64 GB zamiast 16 GB, ale biorąc pod uwagę, że 1 GB na rynku kosztuje obecnie około 1,4 PLN (za pamięć flash najszybszego typu, którą producenci stosują w dyskach SSD na NVMe), to podwyżka powinna wynieść około 70 PLN. Oczywiście nie biorę tutaj pod uwagę zmiany kursu USD do PLN oraz zmiany wartości samego dolara przez ostatnie lata. Cena wydaje się więc teoretycznie sprawiedliwa, ale jeśli weźmiemy pod uwagę, o ile spadła cena produkcji obudowy i podobnych, wspólnych elementów, do iPadów przez te wszystkie lata, i że to nadal to samo Touch ID, stosowane w wielu innych produktach, to spodziewam się, że Apple tym ruchem mocno zwiększyło swoje marże.

Podobnie zresztą sprawa wygląda z Makiem Mini, który niedawno został odświeżony, również po długim przestoju. Obudowa pozostała bez większych zmian, a jedynie wnętrze przeszło modyfikację. Być może tutaj mam mniej pretensji do firmy, szczególnie że ten format komputera jest używany w szafach przez kilka firm na świecie i to prawdopodobnie one są głównymi klientami firmy, ale…

iMaki obecnie nie są uaktualnione od 651 dni, a ich ekrany, jak się kurzyły przed dekadą, tak kurzą się dzisiaj.

Czy na tylko tyle stać „najbardziej innowacyjną” i jedną z najbogatszych firm na świecie? Czy nikt tam już nie pracuje nad niczym nowym? Czy naprawdę musimy czekać aż 6 lat na nowego Maka Pro?

Obecny brak konsekwencji, logiki i pasmo dziwnych decyzji nie przestaje mnie zdumiewać. Nowy MacBook Air z procesorem z wolniejszej serii niż tej, z którą był wcześniej oferowany. MacBook Pro bez Touch Bara, który miał zastąpić Aira, został pominięty w ostatnim uaktualnieniu. iMaki obecnie nie są uaktualnione od 651 dni, a ich ekrany, jak się kurzyły przed dekadą, tak kurzą się dzisiaj. 12-calowy MacBook (również nieodświeżony od 651 dni) jest droższy od 13-calowego Aira i oba te komputery mają różne nazwy, pomimo że różnią się w zasadzie jedynie rozmiarem.

Naprawdę oczekuję więcej od Apple niż próby wyciągnięcia kolejnych centów z portfeli ich klientów.

17

Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki i zwinne samochody. Niedawno rozpocząłem prowadzenie kursów Lightrooma i fotografii na Pikselowe.pl – zapraszam.


17
Dodaj komentarz

avatar
11 Comment threads
6 Thread replies
15 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
15 Comment authors
Dariusz GardyńskiWojtek PietrusiewiczMiroslawJanuszein Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Kuba
Gość
Kuba

Mnie najbardziej bawi to, że w listopadzie zeszłego roku udało się kupić mojej dziewczynie w X-Komie iPada Pro 10,5 64 GB za 2099 zł. Spodziewałem się, że około marca pojawią się jakieś nowe modele, niekoniecznie lepsze od poprzedniego PRO, a za wyższą cenę. Apple zaczyna mnie coraz bardziej bawić, ale mimo wszystko np. taki iPad i tak nie ma za bardzo konkurencji w kategorii tabletów.

Wojtek
Gość
Wojtek

iPady nie mają konkurencji, to fakt. A szukanie okazji to chyba najlepsza opcja, bo można je kupić znacznie taniej.

Mariusz
Gość
Mariusz

I to że można je wymieniać raz na kilkanlat, jak Air 1 nadal daje rade.

tomoman (@tomoman)
Gość

W hejtowaniu Apple nie masz sobie równych. Gdybym nie miał PRO i nie robił wszystkiego na nim, mocno bym się zastanawiał nad kupnem Air, bo ten tablet to idealny postPC sprzet dla półprofesjonalisty, czy amatora, która używa tabletu do czegoś więcej niż czytania książek. Odświezenie małego też dobry ruch, sam przez 2 lata używałem do czytania wszystkiego, bo idealnie nadaje się, żeby go zabrać wszędzie. Rozumiem, że przyjąłeś postawę, że cokolwiek wypuszczą to wymyślisz teskt, żeby ich za to skrytykować, no ale nie przesadzajmy. Akurat w iPadach robią mega robotę, w chwili obecnej mają portfolio w zasadzie dla każdego, od amatora po profesjonalistę. Od osoby oczekującej mobilności, bo bardziej stacjonarnych userów. Brakowało modelu Air po wprowadzeniu grubego i taniego 9,7 i brakowało nowego mini i obie te rzeczy są teraz z nowymi technologiami. Uwielbiam teksty, w których odnosisz się do premiery iPadów, a potem dajesz łańcuszek grzeszków Apple, byle tylko podkręcić hejterów. A co do iMaców, miałem 3 z nowej linii, która się kurzy – zakurzył sie tylko jeden, ekran naprawiony za darmo po okresie gwaracyjnym.

Mikołaj
Użytkownik
Mikołaj

„Akurat w iPadach robią mega robotę (…)” Powiedziałbym, że raczej na coraz to nowe sposoby wykorzystują dawny bardzo udany projekt swojego urządzenia. I taki jest również moim zdaniem sens tego artykułu. Nikt nie odbiera Apple, że iPad jest najlepszym urządzeniem tego rodzaju na rynku (sam używam Pro 9.7), sęk w tym że na horyzoncie nie ma na razie żadnych znaków świadczących o tym, że Apple stać na wygenerowanie jakiegoś nowego urządzenia, jakiegoś game changera, po którego prezentacji można by usłyszeć zbiorowe „wow”.

dalogrus
Gość
dalogrus

Nie bardzo rozumiem czym miałby się charakteryzować taki nowy game changer, którego nie ma na horyzoncie? Hamulcem wydajności aktualnych iPadów jest obecnie software. Obecny iPad Pro jest sprzętowo szybszy od kilku notebooków z portfolio Apple. Sam czekałem na właśnie takiego jak ten zaprezentowany wczoraj Air i dziś go zamówiłem. Zgoda, że za pojemność pamięci wołają za dużo a szybszy ekran byłby fajny, ale to nie są minusy, ktore dyskwalifikują ten sprzęt; zwłaszcza, że pewnie 3-4 lata będzie działał bez zarzutu.
Pozdrawiam

Dariusz Gardyński
Użytkownik

Jak nie mają czym, niech obniżą cenę 😉.

Wojtek Pietrusiewicz
Gość
Wojtek Pietrusiewicz

Proszę przeczytaj definicję „hate’u”, bo chyba jej nie znasz.

Radek
Gość
Radek

Mam mieszane uczucia tak samo po tej wczorajszej premierze. Niby zamierzam kupić nowego mini, ale to tylko dlatego, że zawsze chciałem go mieć ze względu na kompaktowe rozmiary, a nigdy nie było okazji i bardzo często był opóźniony jeżeli chodzi o procesor, a tym razem chociaż dostał bieżący model.
Obserwuję również Apple od tych kilku lat i coraz częściej mnie jako ich fana denerwują swoją pazernością, a już na pewno zniknął dawny amazing i podejrzewam, że kolejek przed sklepami Apple Store już nigdy nie będzie.
Można powiedzieć, że co my tam wiemy, przecież taką firmą jak Apple zarządzają najlepsi specjaliści w swoim fachu, a tacy miłośnicy marki jak ja potrafią tylko narzekać i powtarzać na forach wyświechtane „gdyby Steve Jobs żył…”.
Zgoda czasy się zmieniły, rynek się zmienił, technologie się zmieniły i nie wiadomo jak dziś Steve Jobs zarządzał by Apple, ale wystarczy spojrzeć na bałagan w ofercie, by nawet jako laik stwierdzić, że na pewno nie w ten sposób!
Pewnie ilu komentujących, tyle pomysłów co Apple powinno, a czego nie powinno robić, ale czy na prawdę tym specjalistom od zarządzania tak ciężko zrozumieć, że prostota oferty i nastawienie na jak najlepszy produkt oraz zadowolenie klienta z dobrze wydanych nie małych pieniedzy to klucz do sukcesu?
Jak kupuję z poczuciem kompromisu, że to nie koniecznie jest najlepszy wybór i produkt numer jeden w swojej kategorii, a mógł by być, to napewno nie pozostawia u mnie pozytywnych odczuć do marki. Na pro mnie nie stać, zresztą akurat nie potrzebuję, ale gdy nie wiem co wybrać i zastanawiam się czy w ogóle kupować to chyba nie jest dobra sytuacja.
Nie bez powodu uproszczenie oferty jest opisywane w książkach jako najważniejszy element zmian, które Steve Jobs wprowadził rozrysowując cztery podstawowe kategorie produktów. Tymczasem mamy 5 słownie pięć różnych rozmiarów iPadów do wyboru, tak samo iPhone od 4,7 do 6,4 cala w różnych konfiguracjach.
W komputerach już sam się gubię, który ma procesor jakiej kategorii i w czym jest lepszy, a w czym gorszy od modelu obok, pomimo że sie tym dosyć mocno interesuję.
Dobra wyrzuciłem z siebie pokłady hejtu na Apple, wracam do pracy, żeby jakoś zarobić na te ich kosmiczne marże, bo obawiam się, że Tim Cook nam szybko nie odpuści, bo przecież akcjonariusze trzymają go krótko, żeby dywidenda była na odpowiednim poziomie Excel musi się zgadzać.
Pozdrawiam całą redakcję :-)

Dzidzia
Gość
Dzidzia

Świetnie napisane . Apple to już nie pionier innowacyjności a zwykły naciągacz który ciągnie dalej na renomie wyrobionej za steva . Żal mi dupę ściska ze firma która postrzegałem przez pryzmat „Think different” stała się zwykła korporacyjna szumowiną, która widzi w ludziach już tylko dojne krowy. Produkty są świetne i dopracowane , ale z takim bałaganem i z taka polityka firmy czarno widzę dalsza przyszłość .

Przemek
Gość
Przemek

Wojtku brakuje tylko cytatu z Jobsa, który mówił iż nie możemy robić wszystkiego, ale możemy robić tylko kilka rzeczy (4-5) które będą najlepsze!
I chyba Apple gdzieś trochę pogubiło i zapomniało o tych słowach.

Sorki, jeżeli przekręciłem słowa Jobsa ale kontekst wiadomy :)

Michał
Gość
Michał

Odgrzewanych kotletów ciąg dalszy – wjechały „nowe” iMaci z 8 GB RAM i dyskiem Fusion Drive

Artur
Gość
Artur

A tak czekałem na nowe modele… może lepiej teraz wybrać iPad Pro 10,5
Może ma ktoś taki model na sprzedaż?

ein
Gość
ein

Zrób update. Są „nowe” iMaki. Po 652 dniach od premiery poprzedników do oferty trafiły identyczne komputery (zewnętrznie, jak i wyposażeniowo, w sensie: ekran dalej kurzy i ten sam, dyski te same …nadal sprzedają HDD (5400) (#$%@^$%!!!), nadal Fusion Drive z 32GB SSD co powoduje spore problemy, nadal te same I/O, ten sam design, ta sama obudowa, no nic literalnie nowego). Odświeżyli o nową 8 gen. Core plus nowsze GPU (ale też nie najwydajniejsze, najlepsze co ma do zaoferowania stajnia AMD).

Oczywiście firma konsekwentnie olewa wsparcie w Mojave dla NVIDII (CUDA out), także „na zachodzie bez zmian”.

Masakra co się z tą firmą dzieje, masakra :(((

Janusz
Gość
Janusz

Aż strach pomyśleć , jak będą wyglądać tegoroczne iphony , kotlet mielony z mikrofali .

Miroslaw
Gość
Miroslaw

Pitu Pitu! Apple zatkal dziure w swojej ofercie. Przedstawił tani praktyczny ipad. Stara obudowa szybszy procesor i parę innych unowocześnien za rozsądną cenę jak na apple. Jak dla mnie super sprawa bo uwielbiam mini ipada za to że jest praktyczny. Szerokie ramki dla tego modelu to zaleta bo można swobodnie złapać jedną ręką

Dariusz Gardyński
Użytkownik

iPad Air 2 dwa lata temu był do kupienia w iSpocie za 2000zł. No to jak dla mnie podwyżka cen. Stary pencil to jaja. Po co na siłę zaśmiecać nim rynek? Inna sprawa, że głupi jest brak kompatybilności tych pencili, ale to już „wszyscy” łyknęli. Mini jack? Apple zapomniało, że to złącze jest fee i w ogóle? Brak USB-C Oo? To w końcu przechodzą na to USB-C czy nie? Brak FiD jest nieco zaskakujący, ale już było wiadomo, że Apple wszędzie go nie wsadzi – brak w laptopach i jak się okazuje również w iMacach. Generalnie, jeśli ktoś nie wykonuje obciążających procka i GPU czynności, to kupta se Air2 albo starego PRO. Serio… dokumenty, prezentacje, większość gierek itp. spokojnie pociągną, a zaoszczędzone pieniądze włóżcie w akcesoria. Ja poczekam jeszcze z rok/dwa i kupię właśnie jakiegoś PRO w okolicach 2000zł.

Aaa… bym zapomniał – to wcale nie musi być nowa płyta. Na ich miejscu próbowałbym mieć socket jak w płytach głównych, tylko bez łatwego wyjmowania i wkładania. Można by trzepać parę generacji 0 kosztem.