Apple stara się opychać coraz więcej starej technologii jako „nowe”

19/03/2019, 10:59 · · · 34

Cały czas zastanawiam się co mam myśleć po wczorajszej premierze nowych iPadów Mini 5 i Air 10,5″ i szczerze mówiąc, nie przychodzi mi nic innego do głowy, poza jednym: Apple szuka pomysłu jak jeszcze bardziej zwrócić sobie koszty produkcyjne starszych modeli. Niestety, ten problem nie dotyczy jedynie iPadów…

Nowy iPad Mini 5 od Mini 4, który na rynek trafił aż 4 lata temu, różni się kosmetyką. Tak, jest nowy Apple A12 na pokładzie, co oznacza nową płytę główną, co z kolei oznacza nowsze pamięci i kości flash. Jest też nowszy ekran, nadal LCD, wspierający szerszy gamut Display P3 oraz obsługujący Pencila. Obudowa pozostała jednak bez zmian, podobnie jak Touch ID. Zakładam, że bateria i system głośników też niewiele się różni od poprzednika, ale tego dowiemy się dopiero po rozbiórce przez iFixit. iPad Air 10,5″ z kolei stracił ekran Pro Motion, który był cechą definiującą iPada Pro 10,5″, oraz system czterech głośników. Zasadniczo sytuacja zdaje się powtarzać, jak przy Mini 5.

(…) spodziewam się, że Apple tym ruchem mocno zwiększyło swoje marże.

Oczywiście dobrym posunięciem jest wykorzystanie istniejących maszyn i technologii w swoich produktach, aby zmniejszyć koszty ich produkcji. Problem niestety jest taki, że iPad Mini 5 kosztuje 1900 złotych, czyli o 200 złotych więcej niż cena iPada Mini 4 podczas jego debiutu. Można argumentować, że „w podstawie” teraz otrzymujemy 64 GB zamiast 16 GB, ale biorąc pod uwagę, że 1 GB na rynku kosztuje obecnie około 1,4 PLN (za pamięć flash najszybszego typu, którą producenci stosują w dyskach SSD na NVMe), to podwyżka powinna wynieść około 70 PLN. Oczywiście nie biorę tutaj pod uwagę zmiany kursu USD do PLN oraz zmiany wartości samego dolara przez ostatnie lata. Cena wydaje się więc teoretycznie sprawiedliwa, ale jeśli weźmiemy pod uwagę, o ile spadła cena produkcji obudowy i podobnych, wspólnych elementów, do iPadów przez te wszystkie lata, i że to nadal to samo Touch ID, stosowane w wielu innych produktach, to spodziewam się, że Apple tym ruchem mocno zwiększyło swoje marże.

Podobnie zresztą sprawa wygląda z Makiem Mini, który niedawno został odświeżony, również po długim przestoju. Obudowa pozostała bez większych zmian, a jedynie wnętrze przeszło modyfikację. Być może tutaj mam mniej pretensji do firmy, szczególnie że ten format komputera jest używany w szafach przez kilka firm na świecie i to prawdopodobnie one są głównymi klientami firmy, ale…

iMaki obecnie nie są uaktualnione od 651 dni, a ich ekrany, jak się kurzyły przed dekadą, tak kurzą się dzisiaj.

Czy na tylko tyle stać „najbardziej innowacyjną” i jedną z najbogatszych firm na świecie? Czy nikt tam już nie pracuje nad niczym nowym? Czy naprawdę musimy czekać aż 6 lat na nowego Maka Pro?

Obecny brak konsekwencji, logiki i pasmo dziwnych decyzji nie przestaje mnie zdumiewać. Nowy MacBook Air z procesorem z wolniejszej serii niż tej, z którą był wcześniej oferowany. MacBook Pro bez Touch Bara, który miał zastąpić Aira, został pominięty w ostatnim uaktualnieniu. iMaki obecnie nie są uaktualnione od 651 dni, a ich ekrany, jak się kurzyły przed dekadą, tak kurzą się dzisiaj. 12-calowy MacBook (również nieodświeżony od 651 dni) jest droższy od 13-calowego Aira i oba te komputery mają różne nazwy, pomimo że różnią się w zasadzie jedynie rozmiarem.

Naprawdę oczekuję więcej od Apple niż próby wyciągnięcia kolejnych centów z portfeli ich klientów.



34

Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki, mechaniczne klawiatury i zwinne samochody.