iMagazine

Marzipan i przyszłość macOS – co nas może czekać?

18/04/2019, 12:41 · · · 34

W ostatnich paru dniach, podobnie jak Apple przed paroma tygodniami prezentowało nowości sprzętowe, dzień po dniu, Guilherme Rambo publikuje informacje na temat nowości, które odkrył w następnej wersji iOS i macOS. Mówię oczywiście o tych nowościach w iOS 13, o nowej aplikacji łączącej Find My iPhone z Find My Friends oraz marzipanifikacji macOS-a.

W dużym skrócie, Apple zawsze zachęcało deweloperów do tworzenia maksymalnie uproszczonych aplikacji dla iPhone’a i iPada. Argumentowali, że są to urządzenia dodatkowe i nie muszą mieć takiej samej funkcjonalności, jak macOS. To nawet zrozumiałe. Niestety, ich sposób myślenia się nie zmienił od wielu lat i nadal promują taki tok myślenia, pomimo że w międzyczasie zaczęli reklamować iPada jak urządzenie, które jest w stanie nam zastąpić tradycyjny komputer (Maca, Windows itp). Dobrym przykładem efektów takiej polityki jest aplikacja Zdjęcia / Photos dla Mac, która została wykastrowana z wielu funkcji iPhoto, ale dzięki temu ma pełną kompatybilność z edycją dla iOS. Tak, wersja Macowa z czasem zyskała mnóstwo funkcji, z czego kilka z nich nie jest w ogóle dostępna pod iOS-em, ale firma starała się utrzymać taki sam UI pomiędzy iPhonem, iPadem i macOS-em. O ile te dwa pierwsze urządzenia rzeczywiście mają mniejszą dostępną powierzchnię ekranową na przyciski i funkcje, to nie ma żadnego powodu, dla którego niektóre funkcje na Macu są ukryte tak głęboko, że wymagają wypowiedzenia tajemniczych zaklęć.

To nie jest para boosterów ze SpaceX, które mają synchronicznie wylądować w określonym miejscu na świecie.

W obliczu zbliżającego się macOS 10.15 i Marzipan, który ułatwi deweloperom przenoszenie aplikacji z iOS-a na macOS-a, mam ogromne obawy na temat przyszłości tej ostatniej platformy. OS X od początku oferował prosty interfejs dla początkujących użytkowników, ale jednocześnie pod powłoką skrywał mnóstwo zaawansowanych funkcji, z których można było korzystać, aby ułatwić sobie życie lub przyspieszyć workflow. Mamy nie tylko mnogość skrótów klawiszowych, ale również takie rzeczy jak AppleScript, Terminal, Automator i wiele innych. Mamy też takie aplikacje jak iTunes (tak, lubię iTunes), które mogą się wydawać zbyt krowiaste czy rozbudowane, ale jak się nad tym zastanowić, to oferują ogromne możliwości. Listę naszych piosenek lub artystów możemy wyświetlić na kilka różnych sposobów. Do dyspozycji otrzymujemy również szereg kolumn, zawierających takie informacje, jak artystę, nazwę piosenki, nazwę albumu, rok wydania, datę i godzinę ostatniego odtworzenia, datę i godzinę dodania jej do biblioteki, i wiele więcej. Te kolumny możemy dowolnie zmieniać, chowając niepotrzebne i wyświetlając niezbędne nam informacje. Dla przykładu, dla mnie jedną z najważniejszych kolumn jest data i godzina ostatniego odtworzenia piosenki, dzięki czemu moje playlisty będą zaczynały odtwarzanie od piosenek, których dawno nie słuchałem. Takie sortowanie pozwala mi na większą różnorodność i gwarancję, że nie powtarzam wybranych utworów nadmiernie często. Co ważniejsze, jeśli odtworzę pierwszą piosenkę z takiej listy, to lista automatycznie się odświeża, a piosenka trafia na jej koniec. Sama. Automatycznie. Bo tego się spodziewamy, po naszych komputerach, prawda? To nie jest para boosterów ze SpaceX, które mają synchronicznie wylądować w określonym miejscu na świecie. To prosta, samo-odświeżająca się lista piosenek.

A wiecie może, gdzie ta lista nie odświeża się automatycznie?

Zgadza się. Pod iOS, w aplikacji Music.

Wiem, że Marzipan jest tak naprawdę w becie, ale nie jest to tak opisane. Apple dołączyło cztery aplikacje do macOS 10.14 Mojave, które oparto o Marzipan – News, Voice Memos, Home i Stocks. Żadna z tych aplikacji nie zachowuje się pod macOS tak, jak powinna. Dla przykładu, powyżej widzicie Voice Memos, który składa się z dwóch dostępnych przestrzeni w jednym oknie. Po lewej znajduje się lista nagrań, a po prawej ładowane jest wybrane nagranie. Tradycyjnie spodziewam się czegoś takiego, jak możliwość kliknięcia prawym przyciskiem na elemencie z listy, po lewej stronie. Powinny być tam dostępne różne opcje, np. Usuń. Ale Marzipan nie wspiera menu kontekstowego, co jest sprzeczne z podstawowymi założeniami UI macOS-a.

Dobry przykładem beznadziejności Marzipana jest też aplikacja Home, gdzie godzinę wybieramy za pomocą obrotowego pickera, zupełnie jak pod iOS-em. Problem w tym, że macOS nie wspiera dotykowych ekranów, a taki sposób wyboru godziny lub daty nie ma absolutnie żadnego sensu w interfejsie stworzonym pod klawiaturę i trackpad.

(…) iOS nadal ma mnóstwo braków, pomimo że minęło już przeszło 11 lat od jego debiutu (…)

Takich przykładów jest oczywiście więcej i niestety bardzo mocno obawiam się tego, co zobaczymy na tegorocznym WWDC oraz w macOS 10.15 pod koniec roku. Wróćmy do iTunes’a, którego Apple chce rozbić na kilka aplikacji. Według przecieków będą oparte o Marzipan. Wiem, że minie rok od debiutu pierwszej iteracji tej technologii, ale absolutnie nie wierzę, że Apple zdąży w tym czasie stworzyć architekturę umożliwiającą budowanie aplikacji, które będą zachowywały się tak, jak powinny pod macOS. Biorąc pod uwagę, ile iOS ma braków, pomimo że minęło już przeszło 11 lat od jego debiutu, to nie wydaje się to być możliwe. Zapowiada się więc, że otrzymamy wykastrowane programy, które będą starały się robić to, co iTunes, ale w ograniczonym zakresie i z mniejszą liczbą funkcji oraz możliwości. Patrząc po bałaganie w Apple Music na iOS, nie spodziewam się też, aby te były specjalnie czytelne czy intuicyjne w obsłudze.

Tegoroczne WWDC może być niesamowicie ciekawe, ze względu na mnogość zmian, które nas czekają, oraz być może łatwiej będzie nam ocenić kierunek, w którym gigant z Cupertino zmierza, ale jednocześnie po raz pierwszy mam ogromne obawy, że Apple coraz bardziej będzie starało się uprościć macOS-a, aby był bardziej zbliżony do iOS-a. Problem jest w tym, że nie korzystam z macOS-a z tego powodu, a dlatego, że oferuje wyjątkowe możliwości, oprogramowanie, UI i UX, w takiej mieszance, której nie mają inne platformy software’owe. Tak, jak iPad jest dla mnie ważniejszy niż iPhone, tak macOS jest dla mnie istotniejszy niż Maki, iPhone’y i iPady razem wzięte. Prędzej korzystałbym z macOS na pececie (wróć, już to robię), niż z Windowsa na Macu.

Drogie Apple, nie spieprz tego.

34

Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki, mechaniczne klawiatury i zwinne samochody.