iMagazine

Biała flaga Ziemi

16/12/2019, 19:10 · · · 8

Coraz częściej na telefon otrzymuję alerty pogodowe. Co kilka dni ogłaszane są jakieś ostrzeżenia dla różnych rejonów naszego kraju. Zastanawiam się, czy tylko ja to widzę, bo nikt za bardzo o tym nie rozmawia. Wolimy mówić o technologiach niż o naszym środowisku. O tym, gdzie żyjemy i gdzie być może będą żyły nasze dzieci i wnuki. Zastanawiam się, co im zostawimy w spadku. Śmietnik czy raj. Obstawiam, że śmietnik.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 9/2019


Nie jestem nawiedzonym ekologiem. Nie jestem nawet weganinem ani jakoś tak nie za bardzo do tej pory zwracałem uwagę na środowisko. Jednak każdego dnia coraz bardziej martwię się o to, co robimy z naszą planetą.

W wiadomościach przebija się teraz informacja o płonących „płucach Ziemi”. Przywódcy wielkich państw nawet sobie małostkowo wypominają, by bardziej chronili swoje katedry, niż pouczali, jak walczyć z pożarami lasów. Jednak my, jak mi się wydaje, nie zwracamy na to uwagi. Polacy nie zwracają uwagi na nic, co jest dalej od swojego balkonu, tarasu czy ogrodu.

Polska jest krajem wyciętych lasów. Po ostatnich wyborach zmieniło się w naszym kraju bardzo wiele. Niestety na gorsze. Pierwsza, i to najbardziej zauważalna zmiana, to masowe wycinanie drzew. Każdego dnia pokonuję około 60 km i ciągle na tym odcinku ubywa drzew. Od czterech lat duże kawałki lasu znikają nagle w ciągu kilku dni. Nie wiem dlaczego i po co, ale podejrzewam, iż chodzi o pieniądze.

Drugą ważną rzeczą jest energia odnawialna. W naszym kraju łatwiej wybudować i kupować węgiel niż postawić na czystą energię. Węgiel, który czasami pochodzi z rejonów objętych embargiem. Mieszkam w miejscu, gdzie niedaleko jest farma ponad 50 wiatraków. Do niedawna co rok ich przybywało. Teraz znowu wszystko zostało zablokowane i nie wiem nawet dlaczego. Oczywiście jak zawsze, gdy nie wiemy dlaczego, to chodzi o pieniądze lub władzę. Tylko czy władza lub pieniądze powinny przekładać się na nasze zdrowie?

W Polsce może jeszcze tego nie odczuwamy, ale mamy coraz większy problem z wodą. Zmniejszają się podobno drastycznie szybko nasze zasoby wody pitnej. Polska jest na ostatnim miejscu wśród krajów UE. Od lat 90. mamy coraz cieplejsze lata i coraz mniej opadów. Nieracjonalnie też zużywamy wodę do wszystkiego. Zużywamy wodę pitną nawet tam, gdzie nie jest ona potrzebna. Nie zajmujemy się totalnie tym, by skutecznie ją zatrzymać na naszym terenie. Wisła i inne rzeki są dzikie i swobodnie wpływają do Bałtyku. Warto zerknąć, nawet obecnie, jak wygląda sytuacja po deszczu. Nie ma strumieni czy kałuż. Wszystko momentalnie paruje.

Jeszcze gorsze jest to, że wodę, którą mamy, trujemy na potęgę. Dzięki przystąpieniu do UE wiele oczyszczalni zostało wybudowanych. Jednak nadal nie jest to standard, jaki powinniśmy mieć.

Sortowanie śmieci w dużych miastach, gdzie mieszkają lepiej wykształceni ludzie, łatwiej wymusić. Świadomość jest większa. Na prowincji nie jest tak kolorowo. Wielu mieszkańców śmieje się z kontenerów w różnych kolorach. Oni i tak w lecie wszystko wyrzucą do lasu, a w zimie spalą. Jadąc gdziekolwiek przez las, każdy widzi reklamówki ze śmieciami. Nawet całe kontenery śmieci. Ja tego nie widziałem, ale w informacjach podawane są przypadki, że do Polski przypływają wielkie statki ze śmieciami nawet z Afryki. W ubiegłym roku media co kilka dni informowały o podpaleniach śmietnisk. To jakoś dziwnie mi się łączy w całość.

Wracając do płonących lasów tropikalnych. To ogromny obszar. Jednak tam, podobnie jak i u nas, każdy widzi wszystko przez pryzmat swojego ogrodu czy pola. Zaczyna się, podobnie jak u nas, lub raczej u nas jest podobnie jak na terenach lasów tropikalnych. Wszystko zaczyna się od wycinki drzew. Najpierw tych wartościowych, za grube tysiące dolarów, po te najmniej wartościowe. Na tych miejscach spokojnie natura by się odrodziła. Szczególnie w tamtych rejonach i klimacie wystarczyłoby kilka lat. Jednak farmerzy nie pozwalają na to. Zauważyli, że las pozbawiony największych drzew łatwo jest podpalić i wykarczować. Dzięki temu, że coraz więcej jest dni suchych, a pozbawiona ochrony drzew ściółka szybko wysycha i jest podatna na ogień. Trudniej też sobie z nim radzić.

Bardzo mnie martwi też to, co robimy ze zwierzętami. Już nawet nie chodzi mi o myśliwych. Nie chodzi mi o te setki zwierząt przejechanych na drogach. Warto jednak ochronić to, co wymiera na naszych oczach. Nawet nie wyobrażacie sobie, jak to jest zobaczyć w Polsce orła w locie. Dzięki strefie ochronnej i tym wiatrakom wokoło mam blisko siebie gniazdo orłów. Co jakiś czas mogę je zobaczyć. Wiem, że boimy się zaskrońców i żmij, ale po co je zabijać, jak tylko je zobaczymy? Po co zabijać wilki, jeśli jest ich tylko kilka?

Jestem przerażony, jak bardzo sami dewastujemy swoje mieszkanie. Jak bardzo niszczymy wszystko, co mamy. Ludzie są podobno inteligentni, ale chyba ta inteligencja jest wykorzystywana do destrukcji. Co jakiś czas głowy państw deklarują walkę z ociepleniem klimatu. Jednak najwięksi, jak np. USA, wycofują się z takich działań. Wysiłek UE czy krajów skandynawskich, nawet jeśli jest ogromy, nie wpłynie na ogólny trend niszczenia planety. Będąc w Afryce czy Azji, jedyne, co widzimy, to śmietnisko. Wszędzie. Na Saharze, gdy był jakikolwiek krzaczek, to na nim powiewała biała flaga z reklamówki. Tak, „biała flaga” Ziemi. Tak, Ziemia krzyczy, że się poddaje. Więcej nie zniesie.

8

Adalbert Freeman

Fotoreporter i dziennikarz. Zakochany w krajach arabskich i islamie. Użytkownik nadgryzionych jabłek.