Citroen Ami za 6900 Euro to powinna być drogowa rewolucja

29/02/2020, 12:38 · · · 16

Citroen właśnie pokazał swój nowy samochód elektryczny Ami. Nazwą nawiązujący do modelu zaprezentowanego prawie 60 lat temu pozycjonowanego pmiędzy kutlową kaczką 2CV i Citroenm DS. Ami wyceniony został na 6900 euro i będzie dostępny też w subskrypcji za 19,90 euro. To sprawia, że ten samochód powinien zrewolucjonizować transport, niestety tak się nie stanie.

O samym nowym Citroenie Ami więcej z pewnością przeczytacie wkrótce w tekście Dominika Łady. Naczelny iMagazine miał okazję zobaczyć go na żywo podczas premiery prasowej 27 lutego. W skrócie samochód ten, a właściwie pojazd elektryczny został stworzony z myślą o jak najkorzystniejszej cenie. Do bólu wręcz okrojono koszty budowy przy zachowaniu pewnych standardów. Łącznie z tym, że drzwi lewe i prawe to te same, a tył i przód są niemal identyczne. Ten dwuosobowy pojazd elektryczny ma zasięg zaledwie 70 km, prędkość maksymalną na poziomie 45 km/h, ale z klasycznego gniazdka można go naładować w 3,5h. Cena we Francji, gdzie sprzedaż ruszy w czerwcu wynosić będzie 6900 euro. Citroen promuje jednak opłatę 19,99 Euro miesięcznie przy rządowej dopłacie we Francji na poziomie 900 Euro, wpłacie własnej na poziomie 2644 Euro (uwzględniając dopłatę) i umowie na 48 miesięcy. Z pojazdu będzie można korzystać bez prawa jazdy od 16 roku życia.

Gdybyśmy tylko zmienili nieco myślenie to Citroen Ami stałby się głównym pojazdem na naszych ulicach. A milion elektrycznych aut stałoby się faktem szybciej niż myślimy. Dla mnie Ami jest rozwiązaniem największych problemów nie tyle transportowych co społecznych we Francji i właśnie w Polsce.

Dużo się mówi o elektromobilności w postaci carsharingu, jako sposobie na komunikację po mieście. I sprawdza się to w Warszawie, Paryżu i innych dużych aglomeracjach. Efekt skali tam wygrywa. W Polsce już w pozostałych dużych miastach są z tym problemy. A pamiętajmy, że współczynnik urbanizacji to 60%. Polska to nie tylko Warszawa, Kraków, Poznań, Gdańsk, Wrocław, ale też setki małych miejscowości i wsi. Wsi na których mało kto pracuje już na roli, natomiast musi dostać się do pracy do pobliskiej miejscowości. Część też zostaje w domu, ponieważ jest całkowicie wykluczona. Dojazd oznacza koszt zakupu samochodu, który zwykle jest prawie pełnoletni, jego eksploatacja jest kosztowna i bywa tak, że częściej jest u mechanika, niż jeździ po drodze.

Remedium na problemy społeczności według rządowych zamysłów ma być komunikacja zbiorowa i przywrócenie połączeń PKS do każdej gminy. Te w procesie prywatyzacji zostały ukrócone ze względu na brak rentowności. Ich powrót będzie oznaczał znaczące wydatki dla budżetu państwa, a jednocześnie wciąż te połączenia będą mało atrakcyjne, gdy dojeżdżać będą raz, dwa razy dziennie.

Wyobraźmy sobie, że rząd rezygnuje z dopłaty do pozostałych aut elektrycznych, natomiast pokryje każdemu zainteresowanemu wpłatę początkową na takiego Citroena Ami. Jego dalsza eksploatacja to koszt 90 PLN/miesięcznie + prąd. Tak ten samochód ma bardzo małą prędkość maksymalną, a realny zasięg też będzie pewnie jeszcze mniejszy. Wciąż jednak 49% Polaków według badania Work Service dojeżdża do pracy do 15 km, a 33,4% między 15-50 km.

Przesiadka ze starych rzęchów, z jeżdżenia zimą rowerem po nocach, czy po prostu braku możliwości dojazdu do pracy ze względu na brak posiadania prawa jazdy byłaby prawdziwą rewolucją. Zwiększona mobilność społeczeństwa, zwiększone bezpieczeństwo na drogach (nowy sprawny pojazd z ograniczoną prędkością), ograniczenie spalin. Niestety nie jest to realne w najbliższej przyszłości, ponieważ musiałoby się wiązać ze zmianą myślenia, podejścia i wielu przyzwyczajeń.

Francja boryka się z podobnymi problemami, w końcu to nie jest tylko Paryż. Zobaczymy jak tam przyjmie się Ami. Liczę na to, że się przyjmie.

Ami nie jest pierwszym tego typu pojazdem. W mojej okolicy są z 3 samochody spalinowe podobnych gabarytów, którymi poruszają się emeryci, takich produktów spalinowych i elektrycznych na świecie jest kilka. Żaden jednak nie stał się masowym rozwiązaniem, choć żaden nie był tak też promowany. Swoją próbę podjął też drugi francuski koncern – Renault z Twizy. Tyle, że Twizy w podstawie zaczyna się od 10 000 Euro i w dodatku nie ma pełnych drzwi.

Citroen Ami ma szansę zmienić reguły gry. Carsharing, komunikacja zbiorowa sprawdzają się w aglomeracjach i tam powinny być rozwijane i stawiane za priorytet. Ami jest tu świetnym uzupełnieniem tej oferty. Czekam na jego debiut w Polsce, jako drugi pojazd w domu byłby idealny.

16

Paweł Okopień

Pasjonat nowinek ułatwiających codzienne życie, obserwator szybko zmieniającego się rynku tech, nurek, maniak wysokiej rozdzielczości i telewizorów.

paweloko