Czas na samochody elektryczne, wszak cena czyni cuda

03/03/2020, 12:11 · · · 2

Przełomowa Tesla, fantastyczny Porsche Taycan, to samochody, które zapiszą się wielkimi zgłoskami na kartach historii. Jednak to cena czyni cuda i sprawia, że rynek zaczyna się totalnie zmieniać. Citroen Ami za 6900 Euro nie przekonuje wszystkich, wszak to bardziej pojazd elektryczny niż typowy samochód. Elektryczna rewolucja staje się jednak faktem.

Rządowe dopłaty do samochodów elektrycznych cieszyły się takim zainteresowaniem, że program w swej pierwotnej wersji nie ruszył i niestety wciąż nie jest jasna jego przyszłość. Pomimo braku dopłat, Polacy śmiało spoglądają w stronę elektryków, choć wciąż trzeba pamiętać, że to jest nisza. Popyt przebija podaż, ale to raczej wynika z braku odpowiedniego przygotowania zaplecza przez samych dealerów. Serwis Autokult ostatnio informował, że salony Skody w Polsce nie przyjmują już zamówień na elektryczną Skodę CityGo – ze względu na tak duże zainteresowanie. Nissan Leaf w promocyjnej w cenie od 118 tysięcy PLN też jest trudno dostępny. A przed nami kolejne samochody elektryczne.

Targów w Genewie nie ma, ale pokazy prasowe i internetowe prezentacje nowych modeli oraz aut koncepcyjnych jak najbardziej się odbywają. Możemy już oglądać Fiata 500 w wersji w pełni elektrycznej. Pojazd jeszcze w tym roku wejdzie do sprzedaży i jego cena nie powinna przekraczać 100 tysięcy złotych.

Dacia pokazała koncepcyjny model Spring oparty o chiński model Renault City K-ZE. Samochód o bryle przypominającej crossovera ma mieć zasięg do 200 KM ale ma być też najtańszym samochodem elektrycznym w Europie. W chinach jego bliźniak wyceniany jest na około 9 tysięcy euro. U nas samochód z pewnością będzie droższy, ze względu na konieczność stworzenia bezpieczniejszej konstrukcji. Wciąż jednak nie powinien przekraczać 70 tysięcy PLN, wszak od takiej kwoty zaczyna się cena Skody CityGo.

Rok 2020 w motoryzacji w pełni należy do aut elektrycznych i hybrydowych. Wciąż jest drogo, wciąż samochody elektryczne mają ograniczenia. Sytuacja zaczyna się jednak zmieniać. Miną jeszcze lata, gdy w centrach miast będą poruszać się tylko samochody bez spalin. Jednak właśnie przekraczamy punkt krytyczny, gdy elektryki przestają być abstrakcją. Jak to było jeszcze rok temu – gdy najtańszy elektryk kosztował ponad 140 tysięcy PLN, a teraz kosztuje połowę tej kwoty.

Zmienia się, idzie elektryczne.

2

Paweł Okopień

Pasjonat nowinek ułatwiających codzienne życie, obserwator szybko zmieniającego się rynku tech, nurek, maniak wysokiej rozdzielczości i telewizorów.

paweloko