iPad Pro 11″ i 12,9″ na 2020 – co nowego i czy warto je kupić?

19/03/2020, 20:31 · · · 38

Wiecie, że kocham swojego 11-calowego iPada Pro, ale nie jest to komputer, na którym łatwo niektóre rzeczy wykonać. Owszem, znakomicie nadaje się do maili, czytania internetów i tym podobnych prostych czynności, ale jak mam robić coś ambitniejszego, to preferuję macOS, bo ułatwia mi życie.

Na Macu mam takie aplikacje, jak Keyboard Maestro, którego wykorzystuję do przygotowania zdjęć na stronę, tutaj na iMagazine. Wystarczy, że pobiorę zdjęcie na Biurko i wcisnę jeden skrót klawiszowy, a KM automatycznie mi zmieni jego rozdzielczość na optymalną, przekonwertuje PNG na JPG, żeby zajmowało mniej miejsca i potem uruchomi ImageOptim, do dalszej kompresji zdjęcia, abyście nie marnowali swoich pakietów danych. Hazel1 automatycznie organizuje mi pliki na komputerze, przenosząc je w różne miejsca, albo zmieniając im nazwy, zgodnie z regułami, które tam sobie ustawiłem. Tego typu mały narzędzi mam mnóstwo na macOS, ale iOS niestety nie wspiera tego typu automatyzacji, co jest trochę kuriozalne, biorąc pod uwagę, że to Apple napisało podręcznik na ten temat. Przyznam jednak, że Shortcuts dla iOS umożliwiają mi robienie paru rzeczy, których nie mogę zrobić szybko na Macu, np, wstawienia screenshota w urządzenie, aby ładniej się dla Was prezentował. Prawdopodobnie mógłbym napisać skrypt dla KM, który by to robił, ale łatwiej skorzystać z gotowca w Shortcuts…

iOS i macOS są dla mnie systemami operacyjnymi do różnych zadań i jeszcze wiele zarażeń koronowirusa zostanie zanotowanych na świecie2, zanim oba systemy będą oferowały podobną i zamienną funkcjonalność, więc tymczasem pracuję na obu, ponieważ wzajemnie się uzupełniają i dobieram urządzenie do pracy, którą w danym momencie wykonuję.

Oznacza to, że nie wyobrażam sobie życia bez iPada i wczoraj, zaraz po tym, jak się pojawił nowy model, jeszcze zanim doczytałem co on potrafi lub nie, zamówiłem sobie sztukę. Jak się okazało, zamówiłem model 256 GB, ponieważ myślałem, że mam takowy, ale jednak nie – mam 64 GB, na których się mieszczę bez żadnych problemów. Gdybym tego nie zrobił, to prawdopodobnie zachowałbym zamówienie, ale po zastanowieniu, anulowałem swój pre-order. Powodem jest to, że nowy model nie wnosi w zasadzie niczego, co byłoby mi potrzebne do życia względem mojego obecnego iPada Pro 11″. W podstawie jest więcej GB, bo Apple łaskawie dało ich aż 128, zamiast 64, jak pod koniec 2018 roku, ale to za mało. Nowa bateria? Przydałaby się. Nowa powłoka przeciwko odciskom palców? Zdecydowanie chciałbym moją odświeżyć, bo ta już nie istnieje, ale taniej będzie kupić Paperlike. Więcej RAM-u? Hmm, niekoniecznie, bo nie czuję braków, ale nie narzekałbym na to. Problem jednak w tym, że pozostałe nowości są dla mnie zupełnie zbędne i z tego powodu nie widzę sensu w wydawaniu blisko 5000 złotych na ciut nowszą wersję tego, co już mam.

Co nowego?

  • Każdy model iPada Pro 2020 w obu rozmiarach ma 6 GB RAM (poprzednio było 4 GB RAM we wszystkich wersjach poza 1 TB, które miały 6 GB).
  • Poprzedni A12X z modeli 2018 zastąpiono A12Z, który różni się jednym dodatkowym rdzeniem we wbudowanym GPU – zamiast 7 rdzeni jest ich 8. Poprawiono też własności termiczne SoC, co powinno mu pozwalać dłużej pod pełnym obciążeniem lub chłodniej, przy krótkich zadaniach. Te zmiany nie wpłynęły na czas pracy na baterii.
  • Dodano moduł aparatu przypominający ten w iPhone 11. Jest obiektyw szerokokątny i ultraszerokokątny. Niestety pomimo dwóch obiektywów, nie można robić zdjęć portretowych tylnymi aparatami. Może dobrze, że tak jest.
  • Moduł aparatu wyposażono również w LiDAR, który w odległości do 5 metrów mierzy dystans do widzianych przez aparaty obiektów. Działa to bardzo szybko, wewnątrz i na zewnątrz, i dzięki nowym frameworkom, umożliwia jeszcze ciekawsze zastosowania w AR.
  • Dodano jeszcze nowy system mikrofonów do iPadów Pro. Składa się on z 5 mikrofonów o „studyjnej jakości”3, które umożliwiają nagrywanie audio w jeszcze lepszej jakości.

Apple zaprezentowało również nową Magic Keyboard, która trafi do sklepów w maju br. Na szczęście dla użytkowników iPadów Pro i na nieszczęście dla Apple, ta klawiatura pasuje również do starszego modelu Pro z 2018 roku. Z kolei nieszczęściem dla nas jest to, że będzie ona kosztowała tyle, co jedna z moich customów – 300 lub 350 USD, czyli jakieś 1500 lub 1750 PLN.

Sama klawiatura jest ciekawa, bo korzysta z mechanizmu nożycowego, jak chociażby klawiatura Magic Keyboard dla Maca, i oferuje 1 mm skok. Powinna więc być zbliżona wrażeniami do nowej klawiatury w MacBooku Pro 16″ i nowym MacBooku Air early 2020. Ma też unikalną konstrukcję wspornikową, dzięki której iPad jest zawieszony magnetycznie w powietrzu nad klawiaturą, co powinno być bardziej ergonomiczne dla nas. iPada też można nachylać do 130°, a klawisze są podświetlane. Wspomniałem, że Magic Keyboard dla iPada ma też wbudowanego trackpada, do obsługi wszystkich nowości, które pojawią się wkrótce w iOS 13.4? Jakby tego było mało, to klawiatura posiada złącze USB-C, dzięki któremu możemy do niego podłączyć albo dwa akcesoria na USB-C (sam iPad ma drugie złącze), albo ładować go podczas korzystania z innego akcesorium.

Zapowiada się to bardzo ciekawie, ale mam parę „ale”, o czym piszę poniżej.

Czy warto wymieniać iPada Pro z 2018 r. na model 2020?

Osobiście uważam, że nie. Jeśli ktoś ma starszego iPada, bez Face ID, to tak – jak najbardziej. Ten design jest niesamowity i odkąd go mam, to nadal mi się nie znudził. Uwielbiam z niego korzystać i robię to codziennie. Niedawno zresztą na przecenie dokupiłem sobie Smart Cover, który magnetycznie łączy się z pleckami, aby chronić iPada podczas podróży i działa to znakomicie – polecam ten pokrowiec każdemu – tym bardziej, że od razu robi jako stojak. Nie mam jednak Smart Keyboard, ponieważ o ile wersja dla iPada Pro 12,9″ jest jak pełnowymiarowa klawiatura, to model dla 11-calowego jest dla mnie ciut za mała do komfortowej pracy przez wiele godzin. Do pisania krótkich rzeczy nadaje się znakomicie, ale zdecydowanie preferuję pełnowymiarową klawiaturę do długich sesji.

Jeśli miałbym więc kupować nowego iPada, to sens miałby jedynie upgrade z modelu 11″ na 12,9″, po to, aby w pełni wykorzystać możliwości większego ekranu oraz nowej Magic Keyboard z trackpadem, dzięki czemu zastąpiłbym MacBooka Pro 13″ oraz iPada 11″. Przeszkodą jest jednak cena, bo iPad 12,9″ w wersji 128 GB z LTE kosztuje 5 699 PLN, czyli więcej niż nowy MacBook Air z dopłatą do procesora Core i5 (Air ma też 256 GB SSD). Bardziej sprawiedliwie byłoby więc porównać wersję iPada z 256 GB pamięci flash, a ten kosztuje 5 399 PLN bez LTE lub 6 199 PLN z LTE. Nie zapominajmy jednak, że to cena bez klawiatury, która kosztuje 350 USD (prawdopodobnie 1750 PLN), czyli w sumie mamy od 7 149 do 7 949 PLN. Nie potrzebuję jednak takiej przestrzeni, więc finalnie, dla mnie, iPad Pro 12,9″ 128 GB + Magic Keyboard kosztowałby 6 649 PLN lub 7 449 PLN, odpowiedni bez i z LTE. To porównanie z Airem jednak dalej nie jest sprawiedliwe, bo iPad Pro ma sporo lepszy ekran od Aira, który nadal nie wspiera Display P3. Wypadałoby więc porównać go do MacBooka Pro 13″, który, w konfiguracja dla mnie, kosztuje 8 499 PLN (Core i5, 256 GB SSD, 16 GB RAM). Ten niestety ma Touch Bara, a ja autentycznie wolałbym mieć gorszy ekran, nawet do fotografii, niż musieć męczyć się z Touch Barem. Liczę więc na to, że jak się pojawi nowa 13-tka Pro, to będzie miała go w opcji, a nie domyślnie.

Problem w tym wszystkim jest taki, że 11-tka jest znacznie wygodniejsza jako tablet, niż 13-tka, która z kolei jest gorsza jako urządzenie zastępujące MacBooka Pro. Jak już wspominałem, wielu rzeczy na iPadzie nie zrobię lub procedura do zrobienia tego samego, jest bardziej czasochłonna i mniej intuicyjna. Jestem też typem człowieka, który nie odrywa rąk od klawiatury, jeśli nie jest to absolutnie konieczne, a to ważne, bo macOS (podobnie jak Windows) można w większości obsłużyć bez sięgania do trackpada lub myszki. Zatem iPad Pro 12,9″ będzie mi utrudniał życie, jako urządzenie zastępujące MBP i analogicznie jako mniej wygodny, bo cięższy i mniej poręczny tablet niż iPad Pro 11″. Plusem byłoby oczywiście posiadanie o jedno urządzenie mniej, ale Lightroom dla iOS nadal nie daje takich możliwości, jak Lightroom Classic. Nie wiem też jak nowa Magic Keyboard dla iPada będzie spisywała się na kolanach.

Szczerze mówiąc, to nie wiem za bardzo co robić, ale scenariuszy widzę kilka:

  • zostawić 11-calowego iPada Pro 2018 i wziąć nowego MacBooka Air early 2020,
  • wymienić iPada Pro 2018 na model 2020 tylko po to, aby mieć świeższą baterię i nową powłokę oleofobiczną na ekranie,
  • wymienić 11-calowego iPada na model 12,9-calowy i sprzedać MacBooka Pro (czego nie chcę robić, ale nie chcę też go trzymać wtedy, bo nie ma to sensu z finansowego punktu widzenia),
  • wymienić 13-calowego MacBooka Pro z 2016 roku (pamiętajcie, że mam nowy ekran, nową baterię i nową klawiaturę, więc w zasadzie jest jak nowy!) na model 2020, jak Apple go w końcu pokaże, jednocześnie zostawiając obecnego 11-calowego iPada Pro,
  • sprzedać iPada i MacBooka, i zastąpić oba Surface Pro 7 lub Surface Pro X,
  • sprzedać wszystko i wyjechać w Bieszczady.

Realnie rzecz biorąc, największy sens ma kupno Magic Keyboard w maju, jak wyjdzie, i sprawdzenie, jak spisuje się z moim 11-calowym iPadem. Jeśli wniesie znaczące zmiany i poprawki do workflow, to zostawię ją sobie, a jeśli nie, to mam 14 dni na zwrot bez pytań4. iPada natomiast wymienię prawdopodobnie dopiero wtedy, kiedy nowy model będzie miał jakieś znaczące dla mnie nowości. Teraz jest zresztą bardzo dobra okazja do kupienia nowego modelu z 2018 roku na wyprzedażach u resellerów i nawet przez moment to rozważałem, ale finalnie dałem sobie spokój.

Prawda jest taka, że hardware iPada obecnie wyprzedza software o lata świetlne. Ten pierwszy jest naprawdę niesamowity, a ten drugi wyjątkowo ograniczający dla moich potrzeb. Jednocześnie rozumiem, że innym w pełni zastępuje komputer, ale moja ogromna frustracja z nim wynika z tego, że uwielbiam z niego korzystać i chciałbym móc na nim robić wszystko, co potrzebuję. Ale nie mogę… więc nie robię.

Meh.

  1. Link do iMag Weekly, wymagającego wykupionego dostępu.
  2. Za wcześnie?
  3. Spojler: Będą niesamowite, ale nie studyjne. Praw fizyki jeszcze nie złamano w Cupertino.
  4. Tak, Apple pozwala zwrot rozpakowanych i używanych towarów.
38

Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki, mechaniczne klawiatury i zwinne samochody.