Apple, ja wciskam ESC

26/03/2020, 20:57 · · · 16

Gdy Apple odświeżył linie Macbooków, chyba w 2016 roku, jak zawsze promował je hasłem: „To najlepszy komputer, jaki możesz mieć”. Ja im uwierzyłem. Potrzebowałem wydajnego małego komputera, więc ignorując wszystko na systemie Ms Windows, wybrałem najwydajniejszą wersję 13” Macbooka Pro.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 12/2019


Otrzymałem komputer, w którym klawiatura nie wystawała. Panel wyświetlał dodatkowe funkcje i przycisk ESC. Przez kilka miesięcy używałem jeszcze wersji z fizycznym klawiszem ESC. Niestety, brakowało mi większej liczby portów USB. Musiałem przejść na wyższy model.

Klawiatura nie pasowała mi już od modelu Macbooka 12”, który też miałem. Jednak w tym małym niemal tablecie rozumiałem, iż dodanie nawet 1 mm jest problematyczne. Dwunastka była świetna. Dokładnie taka, jaka powinna być. Mała i lekka. Jednak zupełnie czegoś innego oczekiwałem od komputera, który w nazwie ma „PRO”.

Wszystko, co czytałem o tym komputerze w necie, to przygody, jakie miał Wojtek z baterią. Jakoś mi to nie przeszkadzało. Stwierdziłem, że będzie jak z AirPodsami, na początku wyglądasz śmiesznie, ale potem każdy je nosi i są bardzo wygodne. Za każdym razem Apple mnie uspokajało, gdy widziałem, że ludzie mają problemy z klawiaturami. Mnie się tylko niezbyt wygodnie pisze, ale technicznie nie mam problemu. Więc to pewnie wymysły jakichś szukających sensacji blogerów.

Panel TouchBar był dla mnie niezbyt funkcjonalny, wręcz zbędny. Potraktowałem go jak dodatek. Taki kwiatek do kożucha. Jedynie szkoda mi było fizycznego klawisza ESC. Nie był jednak to dla mnie problem. Jest jak jest. Najważniejsze, że sprzęt działał.

Nie czułem potrzeby zmiany komputera na inny. Używam zamiennie Laptopa Huawei MateBook X na Windows oraz iPada Pro 11”. Miałem wszystko, co mi potrzebne. Do dzisiaj.

Apple bez zapowiedzi wrzuciło nam nowego Macbooka Pro. Zmieniło jego wymiar, ale to nie jest najważniejsze. Najważniejsze jest dodanie klawisza ESC i zmiana klawiatury. Tym jednym ruchem powiedziało i przyznało się ostatecznie, że mnie oszukiwali. Kazali mi się męczyć przez kilka lat z twardą jak deska klawiaturą w laptopach. Przekonywali, że ta jest najlepsza. Teraz nagle ją zamieniają na inną? Mogliby chociaż powiedzieć, że zastosowali klawiaturę motylkową 3. generacji.

Jednak największym dla mnie zaskoczeniem jest to, że pojawił się przycisk ESC. Przecież jeśli firma zabierała nam go, to musiała być pewna, że nie wróci do niego. Nagle w Apple wszystko jest możliwe.

Zastanówmy się, co to oznacza? Ja pracuję na komputerach Apple od 20 lat i przeszedłem przez wiele generacji sprzętu, ale czegoś takiego nie pamiętam. Gdy zabierano nam stację dyskietek, nie było do nich powrotu, nawet gdy wszyscy pukali się w głowę. Potem zabrano nam płyty CD. Apple zabiera nam sporo rzeczy. Jednak nie pamiętam, by cokolwiek potem oddali. Nie przypominam sobie takiego faktu, od kiedy użytkuję ich sprzęt.

Co dla mnie to oznacza? Apple nie jest już firmą, która wyznacza trendy. Ich telefon ledwo nadąża nad azjatyckimi flagowcami. Nie jest też już synonimem czegoś innego, czegoś, na co zwraca się uwagę. Jest zwykłym flagowcem z wyższą ceną. Sam porzuciłem iPhone’a na rzecz Samsunga, obecnie mam Note 10. Tam dostaję więcej. Komputery już nie są takie, jak dawniej. Windows przez lata się zmienił. Jest bardziej przyjazny i stabilny niż kiedykolwiek. Nie narzuca też swoich płatnych rozwiązań. Jesteś bardziej niezależny, niż będąc z Apple.

Ten ruch jest też potwierdzeniem, iż tabelki w Excelu i raporty sprzedawców są ważniejsze, niż tak kiedyś podkreślana innowacyjność. Gdybym teraz wybrał się do siedziby Apple, przed budynkiem, zamiast flagi pirackiej, wisiałby baner zapraszający na zaawansowany kurs Excela.

Ja ciągle szukam czegoś, co by mnie rozwijało. Ciągle szukam nowych aktywności, które pozwolą mi być kreatywnym i mimo 47 lat być na technologicznej fali. Staram się móc rozmawiać z moimi synami o nowościach i o tym, czym oni żyją. Staram się wiedzieć tyle samo, ile młodsi koledzy, dzięki ciągłemu uczestnictwu w szkoleniach kursach czy seminariach. Dzięki doświadczeniu mam jeszcze lepszy ogląd na większość technologii. Czasami trudno mi wyjść poza schematy, ale wydaje mi się, że na razie mi się to udaje.

Apple nie upadnie. To nie jest koniec Apple. To jest tylko potwierdzenie, iż ta firma, która tak bardzo determinowała moją karierę przez 20 lat, zestarzała się. Brak w niej świeżości i nowoczesnych rozwiązań. Wszystko, co pobudzało wyobraźnię, nawet niedawno, zostało sprowadzone do powrotu fizycznego klawisza ESC. Przypominam sobie, jak podobała mi się reklama iPada Pro, jak kreatywna była dziewczynka. Apple i zapatrzeni w nią użytkownicy tego nie zauważą. Jednak co będzie, jeśli tacy jak ja, starzy fani marki odwrócą się od niej? Czy pozyskają młodych? Czym? Na pewno nie będzie to cena.

Mój młody syn zadał mi pytanie: „Tato, zawsze pamiętam Cię z Apple’em. Co się stało, że teraz u ciebie w domu jedynie iPad jest z tym logo?”. Po zastanowieniu odpowiedziałem: „Synek, Apple jest za drogi na to, co oferuje i za bardzo zwykły by czuć się innym”.

Jak postanowiłem wcisnąć ESC.

16

Adalbert Freeman

Fotoreporter i dziennikarz. Zakochany w krajach arabskich i islamie. Użytkownik nadgryzionych jabłek.