Fitbit Sense – pierwsze wrażenia [Aktualizacja]

07/10/2020, 16:27 · · · 3

Równo pięć dni temu trafił do mnie, do testów, najnowszy smartzegarek od Fitbit, model Sense. Zastępuje on przedziwnego Ionic. Sense bardzo przypomina swoim wyglądem niższe modele – Versa – jednak jest to zupełnie inna klasa urządzenia.

Gdy Google kupił Fitbit, zastanawiałem się nad dwoma opcjami, a nawet trzema. Po pierwsze myślałem, że wyssane zostaną z Fitbita wszelkie patenty i pomysły, a sama marka zostanie zabita. Druga wersja, jaką obstawiałem, była taka, że zrezygnują z rozwoju smartzegarków i zostawią w ofercie tylko opaski, skoro wypuścili bardzo udanego Charge 4. Trzecia opcja, którą brałem pod uwagę, zakładała zostawienie pełnego spektrum produktów, ale smartzegarki miałyby dostać WearOS.

Póki co, żadna z opcji nie ziściła się, mamy za to zupełnie nowy model smartzegarka, z nową wersją autorskiego OS od Fitbit. Fitbit Sense, to bardzo ciekawa propozycja dla wszystkich poszukujących dobrego, a przede wszystkim „medycznego” nosidła, a nie są jednocześnie mocno uzależnieni od jakiejś platformy.

Jak wspomniałem na początku, dziś mija 5-ty dzień odkąd testuję Fitbit Sense, zaliczyłem pełny cykl ładowania i mogę podzielić się z Wami moimi pierwszymi wrażeniami, tradycyjnie już spisanych na żywo, nie chronologicznie.

Zapraszam do komentarzy co byście chcieli dodatkowo sprawdzić – pełna recenzja znajdzie się w listopadowym wydaniu iMagazine.


  • Pierwsze wrażenie, to świetna jakość wykonania. Metal, szkło, pasek. Wszystko robi absolutnie premium wrażenie.
  • Bardzo dobry ekran, jasny, widoczny w słońcu, oczywiście dotykowy – 1,58″ OLED (336 x 336 pikseli). To spore zaskoczenie na duży plus, po moich doświadczeniach np. z Versa.

  • Niestety przycisk nie jest do końca wygodny. Trzeba się do niego przyzwyczaić. Po prawdzie, to nie do końca przycisk fizyczny, tylko dotykowy. Umieszczony jest na krzywiźnie koperty i nie zawsze w niego trafiam.

  • W podstawowym zestawie znajdziemy bardzo fajny pasek, w moim przypadku jest czarny. Fitbit zdecydował się zastosować zupełnie nowy, ciekawy system jego montażu.
  • Sense oczywiście jest wodoodporny, do 50m.

  • W sklepie z aplikacjami Fitbit znajdziemy setki cyferblatów. Oczywiście, jak łatwo się domyślić, większość z nich jest koszmarna, ale znajdziemy też niezłe perełki – obok bardzo funkcjonalnych pokazujących wiele informacji, do minimalistycznych. Moimi faworytami są dwie – fitbitowa pokazująca SpO2, oraz imitująca cyferblaty szwajcarskiej firmy Mondaine.

  • Jak już jesteśmy przy sklepie Fitbit, to niestety niewiele jest w nim aplikacji, ale niektóre są fajne i przydatne, np. Uber, monitorowanie nawodnienia, monitorowanie położenia ISS (Międzynarodowej Stacji Kosmicznej), Strava (tu mnie zaskoczyli!), Spotify/Deezer.
  • Always-on display niestety zżera baterię. Włącza i wyłącza się go z poziomu menu podręcznego. Od razu wyłączyłem, bo jak czytałem potrafi skrócić czas pracy o ponad połowę.
  • Odnoszę wrażenie, że jest lekki lag przy podnoszeniu ręki i wybudzaniu ekranu. Może to moje skrzywienie po doświadczeniach z innymi produktami.
  • Fajna, długo działająca bateria i szybkie ładowanie. Producent deklaruje 6+ dni. Mi po pięciu dniach zostało 10% i zdecydowałem się na ładowanie, tym bardziej, że Sense sam zaczął się tego dopominać.

  • Znów… nowa, inna od pozostałych, ładowarka… ech, kompletnie nie rozumiem tego podejścia Fitbita. Nie ma dwóch urządzeń z taką samą ładowarką w ofercie. Plus jest taki, że ładowarka oferuje szybkie ładowanie – 12 minut ładowania daje nam cały dzień pracy.

  • Fitbit Sense wprowadza nowe czujniki do swojego zegarka. Mamy pomiar saturacji we krwi (SpO2), temperatury ciała oraz EKG. Wszystkie czujniki poparte są certyfikatami i szerokimi badaniami. Niestety, o ile zawsze ceniłem Fitbit za czytelność obsługi i aplikacji, to tym razem muszę się przyczepić. Każda z nowości mierzona jest niejako w tle, zazwyczaj w nocy. Nie znalazłem opcji wymuszenia pomiaru ani w zegarku ani w aplikacji na telefonie. Trochę to jest nieintuicyjne.

  • Pomiar saturacji, w odróżnieniu do Apple Watch 6, działa od razu i nie trzeba kombinować z jego uruchamianiem
  • Na ten moment brak działającego EKG – czekamy na certyfikację. Teoretycznie powinna być skończona do końca 2020 roku. Można włączyć EKG z poziomu aplikacji Fitbit i zainstalować EKG na zegarku.

 

  • Pomiar EDA (aktywności elektrodermalnej) – Fitbit Sense to pierwszy na świecie smartwatch z czujnikiem aktywności elektrodermalnej (EDA) na urządzeniu i aplikacją Pomiar EDA na nadgarstku, który pomaga śledzić reakcję organizmu na stres. Pomiaru można dokonać na dwa sposoby:
    • Szybki skan – przechodzimy do aplikacji „Pomiar EDA” na zegarku, wybieramy opcję „Szybki skan” i przytrzymujemy dłoń na urządzeniu, zakrywając cały ekran na dwie minuty. Postępujemy zgodnie z instrukcjami – nie ruszamy się się i dotykamy dłonią metalowej obręczy urządzenia ze wszystkich czterech stron podczas sesji. Skanowanie zostanie wstrzymane, jeśli podniesiemy dłoń zbyt wcześnie. Trzeba przyłożyć dłoń z powrotem do ekranu, aby je wznowić. Po zakończeniu Sense zacznie wibrować, a będziemy mieć możliwość zastanowienia się nad tym, jak się czujemy i zobaczenia podsumowania sesji na nadgarstku.
    • Prowadzona sesja – aby rozpocząć tę sesję, otwieramy aplikację „Pomiar EDA” na smartatchu i przewijamy w dół do sekcji „Prowadzona sesja”, a następnie otwieramy aplikację Fitbit i przechodzimy do „Świadomość”. Wybieramy ulubioną opcję prowadzonych medytacji, a następnie kładziemy dłoń na całym ekranie zegarka na czas sesji. Po zakończeniu sesji, po prostu zdejmujemy dłoń z urządzenia i postępujemy zgodnie z instrukcjami wyświetlanymi w aplikacji mobilnej, aby zastanowić się, jak się czujemy i sprawdzić nasz wynik.
    • Wynik zarządzania stresem – wskaźnik wynoszący od 1 do 100, który pokazuje jakie objawy stresu wykazuje nasz organizm i pomaga nim zarządzać. Im wyższy jest wynik, tym mniej oznak stresu odnotowało urządzenie. Dzięki „Prowadzonym sesjom” można obniżyć ten wynik i, teoretycznie, ponownie poczuć spokój.

  • Płatności Fitbit Pay działają świetnie. Oczywiście można dodać kilka kart i wybierać, którą chcemy płacić1.
  • Zegarek wspiera asystentów głosowych. Od razu mamy amazonową Alexę. Niestety nie wiem jak ją zmusić, aby działała w Polsce, niby można ją w pełni skonfigurować w aplikacji na telefonie, jednak przez brak oficjalnego wsparcia dla rynku, nie ma aplikacji na zegarku, która ją aktywuje. Google Assistant ma być dostępny do końca 2020.
  • Jest możliwość odbierania połączeń w Fitbit Sense.
  • Wraz z Fitbit Sense dostajemy 6 miesięcy usługi Fitbit Premium, czyli świetne treningi itd. Bardzo warto.
  • Czego mi najbardziej brakuje? Możliwości odblokowywania komputera.

Fitbit Sense pozytywnie mnie zaskakuje. Jest świetnie wykonany no i ma bardzo dobrą, jak na smartzegarek, baterię. 5-6 dni pracy na jednym ładowaniu to świetny wynik. Do tego zestaw funkcji zdrowotnych, których nie oferuje nikt na rynku, robi robotę. Wisienką na torcie jest Fitbit Pay, który dostępny jest w coraz większej ilości polskich banków.

Fitbit Sense już jest w sklepach. Można go kupić za 1570 PLN. Dostępny jest dwóch wersjach kolorystycznych – grafitowej z czarnym paskiem oraz złotej z białym, a w zasadzie kremowym paskiem. Rozmiar jest jeden.

  1. W tej chwili Fitbit Pay dostępny jest w następujących bankach w Polsce: Alior (tylko Mastercard), Bank Pekao, Santander, mBank, Nest Bank, Banki Spółdzielcze SGB, Krakowski Bank Spółdzielczy, Credit Agricole, a także Revolut i Bunq.


3

Dominik Łada

MacUser od 2001 roku, rowery, fotografia i dobra kuchnia. Redaktor naczelny iMagazine - @dominiklada