Dlaczego nie zamówiłem iPhone’a 12 Pro?

16/10/2020, 16:14 · · · 30

Jak tylko pierwszy iPhone, z 2007 roku, otrzymał możliwość jailbreakowania, celem używania go poza granicami USA, czyli w Polsce, to go kupiłem. Jeśli dobrze pamiętam, było to możliwe od iPhoneOS 1.1.2. Od 2009 roku, rokrocznie kupowałem nowe modele, aż do 2020. Dlaczego?

Dotychczas miałem pierwszego iPhone’a (2G), iPhone’a 3GS, 4-kę (w sumie dwie sztuki), 4S, 5, 5S, 6, 6 Plus, 6S Plus, 7 Plus, X, XS i obecnie korzystam z 11 Pro. Jedyny model, którego pominąłem, to 3G (oraz 8, ale wskoczyłem wtedy od razu na X-tkę). A teraz 12 Pro.

Dlaczego?

Po pierwsze, 11 Pro od 12 Pro różni się:

  • jaśniejszym obiektywem na aparacie 26 mm (f/1.6 vs. f/1.8),
  • podwójnym zamiast pojedynczym OIS,
  • nowym obiektywem na aparacie 13 mm (z którego „nigdy” nie korzystam),
  • LiDAR-em,
  • ProRAW,
  • wodoszczelnością (fajnie, ale nie pływam z telefonem),
  • 5G i tym samym krótszym czasem pracy na baterii.

To niewiele, w moim przypadku. Fakt, że A14 wprowadzi też lepszą obróbkę zdjęć, a nowe „bajery” umożliwiają korzystanie z Night Mode w trybie Portretowym, ale te nowości kosztowałyby dopłaty paru tys. zł. W sumie to najbardziej zależy mi na ProRAW.

Po drugie, szczerze obawiam się pierwszej generacji modemu 5G, szczególnie u nas, gdzie z zasięgiem jest słabo. Pamiętam początki LTE, jak zasięg był słaby, a telefon non-stop był rozgrzany, bo starał się złapać jak najmocniejszy sygnał i nie tęsknię za tym.

Po trzecie, zabrakło mi ekranu 120 Hz (ProMotion). Samsung ma to w Note20 Ultra i szczerze się w tym zakochałem. Mam to też w iPadach od czasu debiutu Pro 10,5” i cały czas mi tego brakuje w iPhone’ach. Niektórzy z Was pytają, po co 120 Hz? Na co dzień korzystam z ekranów 240 Hz, 120 Hz i 60 Hz. Za każdym razem, jak zaczynam patrzeć na te ostatnie, to mam wrażenie, że coś się popsuło. Nie każdy widzi różnicę i całkowicie to rozumiem, ale dla mnie to ważne.

Po czwarte, iPhonem robię naprawdę sporo zdjęć, ale obecna sytuacja epidemiologiczna powoduje, że nie mam tylu okazji, aby z niego korzystać. Tymczasem będę musiał sobie radzić z 11 Pro i swoim A7R II – problemy pierwszego świata.

Po piąte, mam świadomość, że 12 Pro Max ma lepsze aparaty niż 12 Pro. 26 mm aparat ma matrycę z pikselami 1,7 µm zamiast obecnych 1,4 µm. To, w połączeniu z jaśniejszym obiektywem, zrobi znacznie większą różnicę. Do tego tele w Pro Maxie ma 65 mm (zamiast 52 mm). Problem w tym, że Max jest dla mnie za duży. Oraz, że tylko 26 mm ma większą matrycę. Przeklinałem gabaryty 6 Plusa, 7 Plusa i natychmiast wróciłem do X-tki, jak tylko pojawiła się opcja na dwa aparaty (szeroki + tele; ultraszeroki mnie nie interesuje w takim stopniu). Nadal zastanawiam się podświadomie nad Maxem i próbuję sobie wmówić, że IG będzie na nim lepiej wyglądał, ale to głupota w moim przypadku – jak się zrobi cieplej, to będzie mnie szlag trafiał z powodu płytszych kieszni.

Po szóste, spodziewam się, że iPhone 13 Pro otrzyma większy upgrade aparatów niż 12 Pro, a być może też dostanie ProMotion. Zmiany rokrocznie zaczynają się robić na tyle małe, że upgrade przestaje mieć sens, nawet dla tak nienormalnych osób, jak ja.

Gdyby Apple w tym roku zaprezentowało iPhone’a 12 (Pro) Mini, z 5,4” ekranem, z dwoma lub trzema obiektywami (czyli przynajmniej 26 mm + 52 mm, mogłoby nie być 13 mm), to już składałbym zamówienie. Ale tego nie zrobili. Może za rok?

A w międzyczasie zamówiłem sobie coś, co da mi znacznie więcej korzyści na co dzień…

Jeśli macie jakieś ciekawe argumenty, dlaczego sami nie zmieniacie (lub zmieniacie!) w tym roku telefon na nowszy, to dajcie znać w komentarzach – chętnie poczytam. Jednocześnie przyszło mi do głowy, że trochę zazdroszczę osobom, które będą skakały z iPhone’ów 6/6S/7 na 12-tki – taki skok musi być wyjątkowo szokujący, bo te smartfony jednak dzieli już przepaść, szczególnie w kwestiach foto.

30

Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki, mechaniczne klawiatury i zwinne samochody.