Kilka mitów o słuchaniu muzyki

09/08/2021, 20:33 · · · 7

Przyznam się, że nasza obecna sytuacja nie pomaga mi w wymyślaniu tematów do kolejnych tekstów, jednak ostatnio coś mnie natchnęło i pomyślałem, czy nie byłoby dobrze podzielić się po prostu swoimi doświadczeniami? W ten sposób powstał pomysł na ten tekst, w którym opowiem Wam o kilku przekonaniach, które miałem lub z którymi miałem styczność, a które nie do końca okazały się prawdziwe. W końcu słuchanie muzyki wśród jej audiofilskich fanów obrosło milionem mitów.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 6/2021

1.   To, z jakich kabli korzystasz, ma znaczenie

Może Was to zaskoczy, ale to, jakich kabli używacie w swoim Hi-Fi, nie ma znaczenia. Przerobiłem kable tanie z elektromarketów, testowałem też kable bardzo drogie – finalnie znaczenie miało dobre ekranowanie, natomiast nie jest to w żaden sposób powiązane z ceną kabli, dlatego, jeśli zastanawiacie się, jaki sprzęt kupić i brakuje Wam kilku stówek do wymarzonego wzmacniacza, a macie w koszyku kable za 2 tys. zł, odpuśćcie i kupcie coś totalnie przeciętnego. Szczerze mówiąc, nie musicie nawet kupować kabli z tzw. banana plugs. Serio, to wszystko nie ma znaczenia.

2.   Cena wzmacniacza decyduje o tym, czy dobrej jakości muzyka zabrzmi po prostu dobrze

To kolejne rozczarowanie, ale nie, cena sprzętu nie ma również znaczenia w kontekście przyjemności i naszego wymarzonego brzmienia. Oczywiście wzmacniacz za 1 tys. zł zabrzmi gorzej od sprzętu za 2–3 tys., ale szczerze: myślę, że większe znaczenie od jego wartości ma to, czy sprzęt Wam się podoba, czy dobrze się Wam z niego korzysta, etc.

Najgorsze, co możemy zrobić przy słuchaniu muzyki, to patrzeć na specyfikację, zapominając przy tym o prostej przyjemności ze słuchania.

Nie mam obecnie sprzętu low ani hi-end, natomiast mam wzmacniacz, który po prostu sprawia, że lubię słuchać muzyki, a to jest dużo więcej warte od zwykłych liczb stojących za jego ceną.

3.   Tylko winyl, tylko drogi gramofon

Tutaj sprawa nie jest prosta – ale już o tym kiedyś pisałem na łamach iMagazine – najlepszym nośnikiem jest… nośnik cyfrowy. Czy sprawia najwięcej frajdy? Zdecydowanie nie, dlatego słuchajcie z tego, z czego chcecie. Fakty mówią natomiast jasno: cyfrowy, bezstratny zapis z CD, DSD, czy innego rodzaju nośników jest nie do pobicia. Nie zmieni tego nawet gramofon w cenie używanego passata. Po prostu takie są fakty, co innego z indywidualnym odbiorem – ja po prostu bardziej lubię słuchać muzyki z winyla, z którym wiążę się kolejny mit.

4.   Słuchanie muzyki z winyla wcale nie jest niewygodne

Jest strasznie niewygodne, jest strasznie wkurzające i szczerze mówiąc: czasami zakrawa o bycie masochistą. Może nim jestem, bo bardzo to lubię, ale przynajmniej tego nie ukrywam. Muzyki głównie słucham ze streamingu, nie wyobrażam sobie w trakcie pracy podchodzić co 20 min do odtwarzacza, by zmienić stronę, z której leci moja muzyka.

5.   Stary sprzęt był dobry, a nowy jest słaby

No po prostu nie. Stary sprzęt był po prostu inny, wiążą się z nim często jakieś nostalgiczne uczucia czy też historie, natomiast nie był lepszy. Nie dajcie sobie tego wmówić, nie dajmy sobie, proszę, wmówić, że postęp technologiczny to coś złego i jakiś zwyczajny wymysł, który ma na celu pogorszyć jakość naszego życia. Szczerze, nie wyobrażam sobie korzystać ze sprzętu, który nie był projektowany z myślą o: połączeniu z usługami streamingowymi, energooszczędności, zajmowaniu jak najmniejszej przestrzeni.

Pamiętam wieżę Hi-Fi mojego ojca i nie wyobrażam sobie tego w dzisiejszym domu czy też mieszkaniu.

6.   Jak chcesz mieć dobre brzmienie, to pianka na tę ścianę, tam dywan, a tu na suficie powieś to albo tamto

To już chyba kolejny audiofilski przesąd, w którym oczywiście jest trochę prawdy, natomiast prowadzi on w prosty sposób do spędzenia setek godzin na planowaniu przestrzeni, kilku tysiącach złotych w kieszeni mniej, by potem finalnie zasiąść i odpalić swoją ulubioną płytę ze Spotify.

Myślę, że realnie patrząc na ten temat, warto nie mieć gołych ścian i gołej podłogi, tak by zminimalizować echo. Jak to można zrobić, nie odklejając się przy tym od powierzchni naszego globu? Postawić regał z książkami, powiesić obraz lub ramkę z plakatem – po prostu trzeba w tej przestrzeni żyć.

Słuchałem muzyki w wielu pomieszczeniach, ale najlepiej słucha mi się jej w domu, gdzie nie mam idealnych warunków – wniosek jest jeden. Na to, jak odbieramy naszą muzykę, ma większy wpływ to, jak komfortowo się czujemy w danym miejscu, niż to, jak dobrze wygłuszone jest to pomieszczenie. Pamiętajcie: cisza też potrafi czasem zaboleć.

Wniosek z tego wszystkiego płynie jeden: warto słuchać muzyki tak, by sprawiało nam to przyjemność. Na serio, nic mądrzejszego nie jestem w stanie na ten temat powiedzieć. Przerost formy nad treścią jest czasem gorszy od jej braku. Po prostu lepiej jest słuchać jakkolwiek, niż koncentrować się na tym, jak to zabrzmi. A zabrzmi tak, jak tego chcecie – wtedy i tylko wtedy, gdy będzie w tym luz i miłość do muzyki.



7

Maciej Szamowski

Musician, gamer, audiophile