Mastodon
Zdjęcie okładkowe wpisu Daj sobie chwilę

Daj sobie chwilę

0
Dodane: 1 miesiąc temu

„Daj sobie chwilę” – to zdanie powtarzam jak mantrę co roku, tuż po premierach produktowych Apple. W tym roku wróciło nawet do mnie, niczym bumerang, z ust znajomego, który skwitował moje narzekanie na zbyt dużo bodźców ze świata technologicznego: „Krzysiek, daj sobie chwilę. Ludzie i tak mają własne życie i ono jest dla nich najważniejsze”. Pomyślałem, że rozwinę jego myśl w tym wydaniu.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 10/2023


Zgred

To nie ma być tekst, w którym gość nagrywający podcast o technologii i piszący o niej narzeka na przepracowanie. Raczej chcę zwrócić Waszą uwagę na to, że jako fani Apple wszyscy wpadamy co roku w tę samą pułapkę. Komu nie zdarzyło się zadeklarować na Twitterze/X, na co dokładnie wyda swoje pieniądze, jeszcze w trakcie trwania Apple Event, niech podniesie palec do góry. Ten mały, bo wszystkie inne już służą do sterowania jakimś urządzeniem. Takie czasy.

Czy jest coś złego w nałogowym przyjmowaniu takiej dawki endorfin i emocji, będąc (tu wstaw nazwę, która najlepiej określa cię jako fana lub fankę Apple)? No jasne, że nie! Przy czym warto mieć świadomość, że odpowiadają za to dokładnie te same mechanizmy, które karmią nas energią w trakcie maratonu czy walki o życie. I przedawkowane – mogą zaszkodzić.

Piszę to, w sumie czując się coraz bardziej jak stary zgred, ale lubię to uczucie. Dopada mnie zawsze jakoś dwa dni po wydarzeniach Apple i mam wtedy ochotę nie wchodzić do studia, a kolejne podcasty, vlogi czy teksty podsumowujące ostatnią konferencję zaczynam usuwać zaraz po tym, jak pojawią się na playliście. To się nazywa przebodźcowanie i nie dotyczy tylko fanów Apple. Inna nazwa? Dorosłość.

Dać czasowi czas

Jak sobie z tym radzę? Dwa lata temu spisałem po prostu sam ze sobą pewien kontrakt, z którego staram się wywiązywać z coraz większym radykalizmem. Z roku na rok. W końcu doprowadzi to zapewne do sytuacji, w której i tutaj będzie mnie coraz mniej. Taka kolej rzeczy. Tuż po Apple Event uruchamiam następujące rutyny:

Wyhamowanie (elektronika na bok). Oddech. Sen. Nowy dzień.

I dopiero kolejnego przedpołudnia siadam do pisania, nagrywania, robienia czegokolwiek, co wiąże się z przyswajaniem informacji o nowościach. A i to za rok zamierzam jeszcze bardziej radykalnie przykrócić. I nie robię tego, ponieważ „straciłem pasję i radość”, jak to zdarzało mi się nie raz, nie dwa czytać w komentarzach czytelników mojego newslettera, ale dlatego – że tak żyje mi się zdrowiej. Spokojniej. Lepiej.

Jeszcze trzy lata temu nie tylko nie napisałbym tych słów, ale nawet nie byłbym w stanie w podobne uwierzyć. Dlatego warto sprawdzać w życiu granice. Warunki brzegowe. Dawać czasowi czas.

Krzysztof Kołacz

🎙️ O technologii i nas samych w podcaście oraz newsletterze „Bo czemu nie?”. ☕️ O kawie w podcaście „Kawa. Bo czemu nie?”. 🏃🏻‍♂️ Po godzinach biegam z wdzięczności za życie.

Zapraszamy do dalszej dyskusji na Mastodonie lub Twitterze .