Mastodon
Zdjęcie okładkowe wpisu Odświeżona Tesla Model S i Model X – nowe wnętrze, nowy napęd

Odświeżona Tesla Model S i Model X – nowe wnętrze, nowy napęd

4
Dodane: 4 lata temu

Tesla wczoraj zaprezentowało odświeżone wersje Modelu S i Modelu X. Największe zmiany znajdziemy we wnętrzu, które zostało gruntownie odświeżone, ale istotniejsze są pod nadwoziem, gdzie trzysilnikowy napęd Plaid może generować ponad 1100 KM.

Model S na 2021 rok

Pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy, to nowy ekran, przypominający ten z Modelu 3. Jest poziomy i ma 17″, co powinno ułatwić życie ekipie od projektowania UI. Plotki głoszą, że można na nim grać w Cyberpunka 2077.

Drugą jest kierownica, żywo przypominająca tą montowaną u KITT-a. Pomijam kwestie wygody czy ergonomii tutaj, ale mam wątpliwości, biorąc pod uwagę, że nie wykonamy pełnego obrotu bez zdjęcia rąk z kierownicy, co do bezpieczeństwa. Wygląda za to znakomicie. Przy okazji zniknęły pałąki od kierunkowskazów itp. – zastąpiły je przyciski na niej.

Ciekawostkami jest też ekran dla tylnych pasażerów, montowany na środkowym podłokietniku oraz miejsce na ładowanie dwóch telefonów z przodu pojazdu, pod głównym ekranem.

Układ dwusilnikowy (po lewej) i trójsilnikowy (po prawej)

Najważniejszą nowością są zmiany w napędach. Dostępne będą układu dwu- i trójsilnikowe, przy czym zmiany poczynione w architekturze baterii mają pozwolić na „dokonanie wielu kolejnych prób na 1/4 mili bez utraty wydajności”. Bardziej mnie interesuje ile okrążeń Nürburgringu będzie można zrobić, bez przejścia w limp mode. Zmiany w bateriach dodatkowo umożliwiają ich jeszcze szybsze ładowanie.

Model S będzie dostępny w trzech odmianach – Long Range (dwa silniki), Plaid (trzy silniki) oraz Plaid+ (trzy wysokowydajne silniki).

Long Range przyspiesza do 100 km/h w 3,2 s, ma Vmax 250 km/h i ma oferować 663 km zasięgu. Superchargery zapewniają mu maksymalnie 250 kW, a samochód generuje 670 KM.

Plaid przyspiesza do 100 km/h w 2,1 s i zapewnia 629 km zasięgu, a ¼ mili pokonuje w 9,23 s. Jego moc do 1020 KM, co pozwala mu rozpędzić się do 322 km/h. Przyjmuje maksymalnie 250 kW.

Plaid+ ma oferować najszybsze przyspieszenie od 0 do 100 km/h i na ¼ mili ze wszystkich seryjnie produkowanych samochodów, odpowiednio mniej niż 2,1 s i mniej niż 9 s. Ma ponad 1100 KM i trzy „wysokowydajne” silniki. Vmax wynosi 320 km/h, a zasięg ma przekraczać 840 km (słownie: osiemset czterdzieści). To nie jest literówka.

Long Range zaczyna się od 395 990 zł, Plaid od 529 990 zł, a Plaid+ od 614 490 zł. Realizacja pierwszych zamówień spodziewana jest we wrześniu.

Model X

Model X przeszedł analogiczne zmiany, jak Model S, przy czym różnić będą się przede wszystkim cyferki. Nie ma w ofercie też modelu Plaid+.

  • Long Range – 670 KM, 580 km zasięgu, 3,9 s do 100 km/h, Vmax 250 km/h, cena od 434 990 zł.
  • Plaid – 1020 KM, 547 km zasięgu, 2,6 s do 100 km/h, 9,9 s na ¼ mili, Vmax 262 km/h, cena od 529 990 zł.

Subiektywnie

Chrzanić przyspieszenie, które na co dzień nie ma większego znaczenia przy tych wartościach, a nie jest to przecież samochód torowy (i waży ponad 2 tony), ale ten zasięg!

Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki, mechaniczne klawiatury i zwinne samochody.

Zapraszamy do dalszej dyskusji na Mastodonie lub Twitterze .

Komentarze: 4

Problem jest taki, że nie wydaje mi się to realne.
Z tego co się orientuje bez pełnej baterii teraz z Poznania do Warszawy nie masz co jechać. A to jest raptem 300 km.
Inna sprawa to cena. Za 615.000 zł można mieć 2-3 auta spalinowe z górnej półki, które bez problemu zrobią 600-1000 km na trasie i ich tankowanie trwa 5 minut.
Ja rozumiem ekologię, ale dopóki ceny nie będą normalne, to nigdy to nie będzie powszechne / masowe a dopiero wtedy zrobi to różnicę. Gdyby takie auto kosztowało 250-300k, to faktycznie można by pomyśleć i dla “ekologicznego trybu życia” wydać trochę więcej, ale mieć świadomość, że robisz coś dla planety. A tak to nie wróżę dużego sukcesu, choć na pewno chętni się znajdą.

Najnowsza generacja aku jaka właśnie wchodzi na rynek to skokowe zwiększenie zasięgu oraz skrócenie czasu ładowania. Zasięgi 800km+ nie będą niczym nadzwyczajnym, do pełna w 20 minut, przy czym fast charge zapewni 400km w rzeczone 5 minut (tyle ile zajmuje czasu tankowanie spalinówki). Dla mnie to jest już ten moment, gdy elektryk robi za realną alternatywę dla tradycyjnego silnika. Jak dodamy jeszcze przewidywany czas eksploatacji >10 lat (z parametrami 80% pojemności wyjściowej) to naprawdę nie ma co narzekać. Jak wspomniałeś, problemem jest nadal cena, ale te nowe aku (stosują je w najnowszych okrętach podwodnych budowanych na świecie, mają naprawdę rewelacyjne parametry) są TAŃSZE w produkcji. To przełoży się na ceny, te spadną, choć do poziomu klasa średnia z benzynowym motorem za 60-75k jeszcze daleko…

Niech upowszechnią się jako auta miejskie, z mniejszymi zasięgami ale i niższym progiem wejścia. A potem przyjdzie naturalnie czas na upowszechnienie się jako auta długodystansowe.