Mastodon
Zdjęcie okładkowe wpisu Jony Ive może zostać wciągnięty na salę sądową

Jony Ive może zostać wciągnięty na salę sądową

0
Dodane: 8 godzin temu

Po tym, jak pisaliśmy o pozwie Apple przeciwko OpenAI, sprawa nabrała kolejnych wymiarów — jeden dotyczy realnych, natychmiastowych skutków biznesowych, drugi delikatnej, personalnej kwestii, której Apple bardzo chciałoby uniknąć.

Szkoda już się dzieje, zanim zapadnie wyrok

Mark Gurman w artykule dla Bloomberga, opisanym przez MacRumors, argumentuje, że choć samo rozstrzygnięcie sądowe może zająć lata, pozew Apple już teraz szkodzi ambicjom sprzętowym OpenAI — ogranicza zdolność firmy do rekrutacji i spowalnia prace nad urządzeniami, na długo zanim jakikolwiek sędzia wyda wyrok.

Skala odpływu talentów jest kluczowym elementem tej historii. Ponad 400 byłych pracowników Apple pracuje dziś w OpenAI, w tym sam Jony Ive, a Gurman twierdzi, że firma podkradała pracowników z zespołu projektowego iPhone’a na tyle intensywnie, że Apple musiało częściowo odbudować ten zespół od nowa. W odpowiedzi Apple podniosło premie retencyjne, a kadra zarządzająca osobiście angażuje się w zatrzymywanie inżynierów przed odejściem.

Gurman opisuje sprawę tajemnic handlowych jako jedno z największych wewnętrznych zmartwień Apple w ostatnich miesiącach, stawiane na równi z ekspozycją na cła i trwającym niedoborem pamięci, o którym pisaliśmy szeroko przy okazji czerwcowej fali podwyżek. W samym pozwie Apple stara się jednak zawęzić sprawę wyłącznie do kwestii tajemnic handlowych, opisując biznes sprzętowy OpenAI jako wciąż raczkujący.

Zdaniem Gurmana pozew już teraz zmienia sposób, w jaki OpenAI rekrutuje — niezależnie od tego, jak zakończy się proces. Pracownicy Apple rozważający przejście do OpenAI mogą się dziś dwa razy zastanowić, wiedząc, że sama rozmowa kwalifikacyjna może przyciągnąć uwagę działu bezpieczeństwa Apple. Byli pracownicy będą też ostrożniejsi w rozmowach o wcześniejszej pracy, menedżerowie zaczną unikać technicznych pytań ocierających się o poufne informacje, a nowe przeglądy prawne i szkolenia z zakresu compliance odciągną inżynierów od realnej pracy nad produktem. Do tego dochodzi presja na dostawców z Azji — biorąc pod uwagę, jak duży wpływ Apple ma na tamtejszy przemysł elektroniki konsumenckiej, część z nich może wahać się przed pogłębianiem relacji z OpenAI, obawiając się utraty znacznie ważniejszych, wieloletnich kontraktów z Apple.

Bloomberg Intelligence ocenia, że Apple prawdopodobnie uzyska tymczasowe środki zabezpieczające bezpośrednio dotyczące prac OpenAI nad sprzętem — co realnie mogłoby wymusić odizolowanie spornych materiałów, zabezpieczenie dowodów i potwierdzenie zgodności z sądowymi wytycznymi, spowalniając całe przedsięwzięcie jeszcze bardziej. Mimo to źródło zaznajomione z planami OpenAI przekazało Gurmanowi, że firma nadal spodziewa się ogłosić swoje pierwsze urządzenie jeszcze w tym roku, z premierą w 2027 roku — choć terminy mogą się zmienić w miarę analizowania zarzutów Apple. OpenAI w oficjalnej odpowiedzi na pozew stwierdziło, że nie ma żadnego interesu w cudzych tajemnicach handlowych i pozostaje skupione na własnej technologii.

Czy Apple zdoła utrzymać Ive’a poza salą sądową?

Drugi wątek, opisany przez 9to5Mac, dotyka znacznie bardziej osobistej strony sprawy. Apple w swoim pozwie bardzo starannie unikało wymieniania Jony’ego Ive’a z imienia i nazwiska — jego firma io Products, która połączyła siły z OpenAI przy projekcie sprzętowym leżącym w centrum zarzutów, opisana jest w dokumencie jedynie jako przedsięwzięcie współzałożone przez Tanga Tana i innych byłych liderów Apple. Poza Tanem i Changiem Liu, bezpośrednio oskarżonymi o naruszenia, żaden inny były pracownik Apple nie pada z nazwiska w pozwie.

Nie jest jeszcze pewne, czy Ive zostanie wezwany na świadka, ale to realny scenariusz — zwłaszcza jeśli OpenAI zdecyduje się go wykorzystać, żeby utrudnić sprawę Apple. Postawiłoby to firmę w niezręcznej sytuacji. Ive od odejścia z Apple w 2019 roku pozostaje publicznie pełen szacunku wobec swojej dawnej firmy, a jego wystąpienia publiczne są zwykle starannie kontrolowane — w tym udział w rozmowach z Laurene Powell Jobs czy zaangażowanie w Steve Jobs Archive, gdzie w lutym opublikował osobisty list wspominający współpracę ze Stevem Jobsem.

Apple wydaje się odwzajemniać ten szacunek, delikatnie wycofując się z kilku kontrowersyjnych decyzji z ostatnich lat pracy Ive’a w firmie, jak choćby klawiatura motylkowa w MacBooku. Wyraźna próba trzymania go z dala od pozwu wpisuje się w to samo podejście.

Apple nie ma jednak pełnej kontroli nad tym, kto zostanie wciągnięty w sprawę na etapie postępowania dowodowego. Biorąc pod uwagę rolę Ive’a jako współzałożyciela io Products i osoby nadzorującej program sprzętowy będący sednem sporu, OpenAI może argumentować, że posiada on istotną wiedzę o tym, jak powstawały te produkty i czy w grę wchodziły tajemnice handlowe Apple. Apple mogłoby wówczas stanąć przed niekomfortową perspektywą przesłuchiwania pod przysięgą człowieka, który przez lata kształtował jedne z najbardziej ikonicznych produktów firmy.

To nie byłaby zresztą pierwsza sytuacja, w której Ive zeznaje w sprawie związanej z Apple — w 2012 roku był przesłuchiwany w ramach batalii patentowej firmy, odpowiadając na pytania o proces projektowania i wczesne prototypy iPhone’a oraz iPada. Znalezienie się jednak po przeciwnej stronie mogłoby nadwyrężyć starannie utrzymywaną relację z Apple, a nawet wywołać napięcia z samym OpenAI, gdyby Ive poczuł, że został niepotrzebnie wciągnięty w spór, żeby zdobyć przewagę nad jego byłymi szefami.

Apple pozywa OpenAI – w tle Jony Ive i setki byłych pracowników

Krzysztof Kołacz

🎙️ O technologii i nas samych w podcaście oraz newsletterze „Bo czemu nie?”. ☕️ O kawie w podcaście „Kawa. Bo czemu nie?”. 🏃🏻‍♂️ Po godzinach biegam z wdzięczności za życie.

Zapraszamy do dalszej dyskusji na Mastodonie lub Twitterze .