Mastodon
Zdjęcie okładkowe wpisu „Nikt tego nie kupi”. Tymczasem deweloperzy oszaleli na punkcie iPhone’a Duo

„Nikt tego nie kupi”. Tymczasem deweloperzy oszaleli na punkcie iPhone’a Duo

0
Dodane: 4 godziny temu

iPhone Duo jest na rynku zaledwie od dwóch dni, a w App Store trwa prawdziwy wysyp aplikacji przygotowanych specjalnie z myślą o jego składanym ekranie. Jedne po prostu wykorzystują większą przestrzeń, inne całkowicie zmieniają sposób, w jaki korzystamy z telefonu. Są też takie, które potrafią zamienić iPhone’a w toster albo kultowego iBooka. I właśnie obserwujemy coś, co moim zdaniem jest jedną z największych przewag Apple nad konkurencją – niezwykłą społeczność deweloperów.

„To nikogo nie interesuje”, „nikt tego nie kupi”, „składane telefony to ślepa uliczka”. Podobnych komentarzy pod informacjami o iPhonie Duo widziałem w ostatnich tygodniach mnóstwo. Tymczasem obserwuję coś, co sprawia mi niesamowitą przyjemność. Niemal za każdym razem, kiedy otwieram App Store, pojawiają się kolejne aktualizacje programów dostosowanych do nowego urządzenia. Dosłownie jak grzyby po deszczu.

I nie chodzi tylko o gigantów pokroju Netflixa, Microsoftu czy Mety. Ogromną aktywnością wykazują się niezależni deweloperzy, często tworzący aplikacje w kilkuosobowych zespołach albo zupełnie samodzielnie. Niektórzy nie poprzestają na dostosowaniu interfejsu. Wymyślają zupełnie nowe zastosowania dla urządzenia, które dopiero co pojawiło się na rynku.

To teraz mam pytanie do wszystkich przekonanych, że iPhone Duo jest nikomu niepotrzebną zabawką. Skoro „nikt tego nie kupi”, to po co ci wszyscy deweloperzy poświęcają czas i pieniądze, żeby przygotować swoje aplikacje? Przecież robią to z jakiegoś powodu.

Siedem lat przewagi Androida. I co z tego?

Najciekawsze w tej historii jest to, że Apple wcale nie wymyśliło składanego smartfona. Samsung rozpoczął sprzedaż pierwszego Galaxy Fold w 2019 roku. Od tego czasu pojawiło się mnóstwo podobnych urządzeń od Google, Honora, Oppo, Vivo, Motoroli czy Huawei.

Android miał więc siedem lat na przygotowanie swojego ekosystemu do składanych ekranów. I oczywiście wiele się w tym czasie zmieniło. Samsung wykonał gigantyczną pracę, Google również rozwija obsługę większych i elastycznych wyświetlaczy, a część aplikacji wygląda na składanych Androidach znakomicie. Problem polega na tym, że nadal nie jest to standard. Wciąż można natrafić na programy, które na dużym ekranie pokazują po prostu rozciągnięty interfejs smartfona albo nie wykorzystują dostępnej przestrzeni.

Zwrócił na to uwagę również Julian Chokkattu z „WIRED”, który od lat testuje składane smartfony. W recenzji iPhone’a Duo zauważył, że niektórzy deweloperzy, którzy przez lata nie przygotowali odpowiednich interfejsów dla składanych Androidów, błyskawicznie dostosowali swoje aplikacje do urządzenia Apple.

Przykładem jest Slack, który na Duo wykorzystuje układ zbliżony do tego znanego z komputerów, podczas gdy jego androidowy odpowiednik nie oferował analogicznego rozwiązania.

Nie oznacza to, że iOS jest już idealny. Absolutnie nie. Sam mam sporo uwag, do których jeszcze wrócę. Ale tempo, w jakim pojawiają się aktualizacje, jest imponujące. To pokazuje, jak ważna jest nie tylko technologia, ale przede wszystkim ekosystem, który ją otacza.

Można stworzyć najwspanialszy składany ekran na świecie, ale dopóki aplikacje nie będą potrafiły go wykorzystać, pozostanie on tylko większym wyświetlaczem.

Apple uruchomiło specjalną część App Store

Apple doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że sukces Duo będzie zależał w dużej mierze od oprogramowania.

22 października firma opublikowała obszerny materiał o aplikacjach przygotowanych specjalnie dla iPhone’a Duo. Dzień później, wraz z rozpoczęciem regularnej sprzedaży, w App Store pojawiły się dedykowane kolekcje prezentujące programy i gry wykorzystujące możliwości składanego ekranu.

Co istotne, aplikacje specjalnie dostosowane do nowego urządzenia otrzymują oznaczenie „Made for iPhone Duo”. To bardzo dobry pomysł, bo samo uruchomienie aplikacji na dużym ekranie nie oznacza jeszcze, że jest ona do niego przystosowana.

Przypomnę, że wszystkie aplikacje na iPhone’a powinny dać się uruchomić również na Duo, ale sposób ich wyświetlania zależy od tego, z jakimi narzędziami zostały przygotowane. Starsze programy mogą pojawiać się w niewielkim oknie otoczonym pustą przestrzenią. Nowsze potrafią automatycznie wykorzystać większą część ekranu, a te rzeczywiście zoptymalizowane oferują zupełnie nowe układy interfejsu.

iPhone Duo uruchomi każdą aplikację, ale nie każda wykorzysta jego ekran. Apple wyjaśnia, co muszą zrobić deweloperzy

Najlepsze z nich idą o krok dalej i reagują na sposób złożenia urządzenia. Można korzystać z dwóch aplikacji obok siebie, można oglądać film na górnej części ekranu, opierając dolną na stole, można wreszcie wykorzystać dwie połówki urządzenia jako zupełnie oddzielne przestrzenie do pracy.

Apple pokazuje między innymi nowe możliwości Netflixa, Prime Video, Zooma, Slacka, Fantastical, Things, Bear czy aplikacji do montażu wideo. Microsoft zapowiada z kolei pełniejsze wykorzystanie ekranu Duo w Wordzie i Outlooku w najbliższych tygodniach.

Tylko że dla mnie najciekawsze nie są wcale wielkie korporacje.

Polski Toastie podbija świat. Gratulacje, Tomek!

Muszę zacząć od historii, która sprawia mi szczególną przyjemność.

Nasz redakcyjny kolega Tomek Szykulski wraz z przyjacielem przygotował aplikację Toastie: Grilled Cheese Game. I zrobił coś, o czym marzy chyba każdy niezależny deweloper. Stworzył aplikację, o której w ciągu kilku dni zaczęto mówić na całym świecie.

Toastie pojawia się w zestawieniach najciekawszych aplikacji dla iPhone’a Duo. Piszą o nim „WIRED”, MacRumors, TechCrunch i kolejne serwisy technologiczne. Internetowi twórcy nagrywają filmy, pokazując, jak działa, a pomysł błyskawicznie przyciąga uwagę.

Co takiego wymyślili Tomek i jego kolega? Zamienili iPhone’a Duo w najdroższy toster świata! Dosłownie.

Toastie to zabawna gra, w której przygotowujemy kanapki z serem. Smarujemy chleb masłem, dobieramy składniki, układamy je we właściwy sposób, a następnie… zamykamy iPhone’a Duo. W ten sposób rozpoczynamy opiekanie kanapki.

Po chwili otwieramy telefon, żeby sprawdzić, czy nasz tost jest już gotowy. Jeśli zrobimy to zbyt wcześnie, ser się nie roztopi. Jeśli będziemy czekać za długo, wszystko się przypali.

Genialne w swojej prostocie. I właśnie takie aplikacje najlepiej pokazują możliwości nowego urządzenia. Nie chodzi o to, żeby na większym ekranie wyświetlić więcej elementów. Chodzi o wykorzystanie jego fizycznej konstrukcji do stworzenia czegoś, czego wcześniej nie dało się zrobić w taki sposób.

Co ciekawe, Toastie działa również na zwykłych iPhone’ach i iPadach, ale dopiero na Duo pomysł nabiera pełnego sensu. Aplikacja nie wymaga subskrypcji, nie ma reklam ani zakupów wewnętrznych. Płacimy raz i możemy bawić się w przygotowywanie tostów.

Warto też podkreślić, że nie mówimy o ogromnym studiu deweloperskim dysponującym wielomilionowym budżetem. To świetny przykład tego, jak dobry pomysł i umiejętne wykorzystanie nowych możliwości sprzętu pozwalają małym twórcom zaistnieć na globalnym rynku.

Tomek, ogromne gratulacje! Fantastycznie patrzeć na taki sukces, szczególnie kiedy stoi za nim ktoś z naszego redakcyjnego grona.

Tiny Computers, czyli moje małe muzeum komputerów

Kolejna aplikacja, która absolutnie mnie zachwyciła, to Tiny Computers.

Jeżeli wychowywaliście się w czasach pierwszych Macintoshy, kolorowych iBooków, PowerBooków czy komputerów Commodore i Amiga, będziecie mieli z nią mnóstwo zabawy.

Pomysł jest fantastyczny. Składamy iPhone’a Duo mniej więcej pod kątem prostym i nagle zamienia się on w miniaturowy komputer sprzed kilkunastu albo kilkudziesięciu lat.

Do wyboru mamy dziesięć historycznych konstrukcji, w tym klasycznego Macintosha, Commodore 64, Amigę 500, iMaca G3, iBooka G3 czy PowerBooka G4. To jednak nie są zwykłe grafiki przedstawiające stare komputery. One naprawdę „działają”!

Możemy korzystać z klawiatury, przesuwać kursor, klikać, uruchamiać proste programy, rysować, a nawet bawić się w starych systemach operacyjnych. Są ukryte funkcje i drobne niespodzianki, które odkrywamy podczas zabawy.

Dla kogoś, kto pamięta te urządzenia, to fantastyczna podróż sentymentalna. A dla młodszych użytkowników ciekawa lekcja historii komputerów.

Uwielbiam tę aplikację, bo doskonale pokazuje, jak kreatywnie można potraktować składany ekran. Zwykły smartfon nigdy nie dałby takich samych wrażeń. Tutaj jedna połówka jest ekranem komputera, druga jego klawiaturą.

Podobne podejście znajdziemy w Battlefleet Duo, czyli współczesnej wersji klasycznej gry w statki. Po częściowym złożeniu iPhone’a jedna część wyświetla naszą flotę, a druga pole przeciwnika. Możemy prowadzić rozgrywkę niczym przy prawdziwej planszy, a dodatkowo całość wzbogacono o trójwymiarową grafikę. Niby drobiazg, ale znakomicie wykorzystuje konstrukcję urządzenia.

I właśnie takich pomysłów chciałbym oglądać jak najwięcej.

iPhone Duo naprawdę zaczyna być narzędziem do pracy

Zabawa zabawą, ale dla mnie największą wartością iPhone’a Duo jest produktywność.

Od pierwszych dni testów przekonuję się, że to urządzenie zostało stworzone dla ludzi, którzy chcą zrobić na telefonie coś więcej niż przejrzeć media społecznościowe czy odpowiedzieć na kilka wiadomości.

Mój ulubiony przykład to iA Writer. Korzystam z niego od lat. Na Macu, iPadzie i iPhonie. To mój podstawowy edytor tekstów, w którym piszę artykuły, felietony i przygotowuję notatki.

Teraz doczekał się aktualizacji dostosowanej do iPhone’a Duo. W połączeniu z zewnętrzną klawiaturą Logitech Keys-to-Go 2 tworzy rozwiązanie, które naprawdę ma sens. Rozkładam telefon, ustawiam go wygodnie, łączę klawiaturę i mogę normalnie pracować nad tekstem.

Nie, Duo nie zastąpi mi całkowicie iPada Pro, o czym pisałem już wcześniej. Ale w sytuacjach, w których korzystanie z iPhone’a 18 Pro Max było zwyczajnie niewygodne, nowy model okazuje się ogromnym krokiem naprzód.

Świetnie wypada też Procreate Pocket, szczególnie że iPhone Duo obsługuje Apple Pencil USB-C. Duży ekran, rysik i rozbudowany zestaw narzędzi kreatywnych sprawiają, że możemy szkicować, rysować i pracować nad grafiką praktycznie w dowolnym miejscu.

Podobnie jest z Edits od Instagrama. Montowanie krótkich filmów na zwykłym ekranie smartfona zawsze wiązało się z kompromisami. Na Duo mamy znacznie więcej przestrzeni na podgląd materiału, oś czasu i narzędzia edycyjne. Różnica w wygodzie pracy jest ogromna.

I co ciekawe, to nie są jakieś futurystyczne koncepcje pokazywane na keynote. To rzeczywiste zastosowania, z których można korzystać już dzisiaj.

Polskie aplikacje też pokazują klasę

Bardzo cieszy mnie, że wśród programów dobrze dostosowanych do Duo znajdują się również polskie aplikacje.

Przykładem jest Alior Bank. Aplikacja bankowa została przygotowana do pracy na dużym ekranie i korzysta się z niej bardzo wygodnie. Wbrew pozorom to ważna sprawa. Bankowość mobilna jest jedną z tych kategorii, w których użytkownicy oczekują po prostu sprawnego, czytelnego interfejsu. Chciałbym, żeby pozostałe polskie banki równie szybko podeszły do tematu.

Bardzo dobrze wypada również Peakme, aplikacja dla miłośników górskich wędrówek, zdobywania szczytów i śledzenia aktywności. Mapy, trasy i informacje o zdobytych szczytach świetnie odnajdują się na większym ekranie.

Kolejny polski program, który zrobił na mnie znakomite wrażenie, to KiedyF1. Jeżeli interesujecie się Formułą 1, zdecydowanie warto go sprawdzić. Na rozłożonym Duo możemy wygodnie przeglądać kalendarz wyścigów, śledzić sesje, wyniki i klasyfikacje. Widok z dodatkowymi panelami informacji naprawdę pokazuje zalety większego wyświetlacza.

To zresztą świetny kontrast z oficjalną aplikacją F1, która na moim Duo nie doczekała się jeszcze odpowiedniego interfejsu.

Na pochwałę zasługuje także Strava. To kolejny przykład programu, który bardzo sensownie wykorzystuje większą przestrzeń. Przeglądanie aktywności i danych treningowych jest zdecydowanie przyjemniejsze.

Cieszą takie aktualizacje, bo pokazują, że nowa konstrukcja może być przydatna również w zupełnie codziennych zastosowaniach.

Filmy na Duo wyglądają świetnie. Ale chciałbym więcej

Osobnym tematem są aplikacje do oglądania wideo. Tutaj iPhone Duo ma ogromny potencjał. W końcu możemy oglądać filmy na dużym ekranie, który po zakończeniu seansu składamy i chowamy do kieszeni.

Apple TV, Netflix czy Prime Video działają bardzo dobrze. Szczególnie podoba mi się pomysł wykorzystania częściowo złożonego urządzenia, kiedy stawiamy telefon na stole i oglądamy film bez żadnej dodatkowej podstawki.

Prime Video potrafi w takim ustawieniu wyświetlać film na górnej części ekranu, a na dolnej udostępniać informacje X-Ray, czyli między innymi dane o aktorach.

To jest właśnie kierunek, w którym powinny rozwijać się podobne aplikacje.

Trochę gorzej wygląda sytuacja z Disney+. Owszem, aplikacja wykorzystuje duży ekran i możemy wygodnie oglądać filmy. Brakuje mi jednak rozwiązania, w którym po ustawieniu Duo pod kątem około 90 stopni górna część służy do odtwarzania, a dolna staje się panelem sterowania.

Tego rodzaju drobiazgi robią dużą różnicę. Nie wymagają przecież rewolucji w sposobie działania aplikacji, a znakomicie poprawiają komfort użytkowania.

Liczyłem, że Disney szybciej wykorzysta tę możliwość.

Nie wszystko działa idealnie. Instagram i Kindle mają problemy

Żeby nie było zbyt różowo, muszę wspomnieć o błędach. Bo samo dostosowanie aplikacji do rozdzielczości Duo nie gwarantuje jeszcze, że wszystko będzie działało prawidłowo.

Najlepszym przykładem jest Instagram. Aplikacja została zaktualizowana, interfejs wykorzystuje większy ekran i na pierwszy rzut oka wszystko wygląda bardzo dobrze. Tyle że u mnie w widoku Stories część przycisków zwyczajnie nie reaguje.

Mogę oglądać relacje, ale nie wszystkie elementy interfejsu pozwalają się obsługiwać.

Podobny problem mam z Kindle. To jedna z tych aplikacji, które powinny wręcz idealnie pasować do nowego urządzenia. W końcu rozłożony Duo niemal sam prosi się o wykorzystanie go jako czytnika książek.

Niestety, na dużym ekranie nie działają mi opcje personalizacji widoku. Nie mogę wygodnie zmienić ustawień czytania. Na szczęście mogę to zrobić na małym, zewnętrznym ekranie, a następnie wrócić do czytania po rozłożeniu telefonu. Ale chyba nie o to chodzi.

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że mamy do czynienia z pierwszymi dniami dostępności urządzenia i oprogramowania. Błędy są nieuniknione, a deweloperzy będą je sukcesywnie eliminować.

Warto jednak pamiętać, że napis „Made for iPhone Duo” nie oznacza automatycznie, że program jest już całkowicie dopracowany.

LinkedIn, Microsoft Office, Waze… gdzie jesteście?

Jeszcze ciekawsza jest lista aplikacji, na których aktualizacje czekam. Stan na 24 października 2026 roku jest taki, że nadal brakuje mi pełnego dostosowania kilku naprawdę ważnych programów.

Na pierwszym miejscu postawiłbym LinkedIn. Nie ukrywam, że wyjątkowo mnie to dziwi. Przecież iPhone Duo, przynajmniej w moim odczuciu, jest wręcz stworzony dla profesjonalistów. Dla osób pracujących mobilnie, piszących, analizujących dane, przeglądających dokumenty czy komunikujących się z zespołami.

LinkedIn wydaje się wręcz naturalnym kandydatem do wykorzystania takiego ekranu. Tymczasem nadal czekam na odpowiednią aktualizację.

Podobnie jest z Microsoft Office. Tutaj przynajmniej wiadomo, że Microsoft pracuje nad dostosowaniem Worda i Outlooka, a Apple zapowiada udostępnienie nowych wersji w najbliższych tygodniach.

Brakuje mi również odpowiednio przygotowanych wersji Discorda, Mastodona i Wikipedii.

Na aktualizacje czekają też używane przeze mnie PogodaRadar, InPost i mObywatel.

Szczególnie szkoda mi DailyArt. Przecież ta aplikacja, prezentująca dzieła sztuki, wręcz prosi się o piękny interfejs wykorzystujący cały rozłożony ekran. Aż wyobrażam sobie reprodukcję obrazu na jednej części i jego historię na drugiej.

Ogromnym zaskoczeniem jest dla mnie również brak dostosowanej aplikacji Waze. I tutaj problem jest poważniejszy, ponieważ nie chodzi wyłącznie o wygląd programu na wewnętrznym ekranie Duo. Mam też problemy z jego wyświetlaniem w CarPlay po podłączeniu nowego iPhone’a do samochodu. Co ciekawe, na iPhonie 18 Pro Max wszystko wygląda prawidłowo.

Nie wiem jeszcze, czy źródłem problemu jest samo Waze, sposób rozpoznawania nowego urządzenia czy jakaś niezgodność w komunikacji z CarPlay. Wiem natomiast, że wymaga to poprawki.

Z pewnością lista braków będzie się szybko skracała. I właśnie dlatego obserwowanie aktualizacji aplikacji w najbliższych tygodniach zapowiada się wyjątkowo ciekawie.

Apple znowu pokazuje, czym jest siła ekosystemu

Cała ta historia przypomina mi początki iPhone’a i później iPada. Pamiętacie pierwsze aplikacje, które wykorzystywały akcelerometr, żyroskop, ekran dotykowy czy możliwości aparatu? Nie wszystkie były szczególnie praktyczne. Niektóre służyły wyłącznie do zabawy.

Ale właśnie dzięki nim odkrywaliśmy, że nowe urządzenie może robić coś, czego wcześniej nie potrafiliśmy sobie nawet wyobrazić. Dzisiaj obserwuję podobne zjawisko.

Jedni deweloperzy przygotowują profesjonalne narzędzia do pracy, inni eksperymentują z grami, a jeszcze inni zamieniają telefon w toster. I wszystkie te pomysły są ważne.

Bo to właśnie one sprawiają, że iPhone Duo przestaje być tylko drogim, składanym smartfonem. Zaczyna stawać się zupełnie nową kategorią urządzenia.

Co więcej, może na tym skorzystać również Android. Jeżeli Apple rzeczywiście przyczyni się do zwiększenia zainteresowania składanymi smartfonami, deweloperzy mogą uznać, że warto wreszcie przygotowywać dobre interfejsy dla wszystkich takich urządzeń, niezależnie od systemu. Byłoby świetnie.

Dla mnie najważniejszy jest jednak inny wniosek. Od kilku dni korzystam z iPhone’a Duo i coraz bardziej przekonuję się, że jego największą zaletą nie jest wcale sam składany ekran. Jest nią to, co dzięki temu ekranowi można zrobić. A o tym w ogromnej mierze decydują aplikacje.

Nie twierdzę, że wszystko jest już idealne. Wręcz przeciwnie, sporo pracy jeszcze przed deweloperami. Ale obserwowanie, jak szybko powstają nowe pomysły i jak sprawnie aktualizowane są istniejące programy, robi na mnie ogromne wrażenie. To również przypomnienie, że w świecie technologii sam sprzęt nigdy nie jest całą historią.

Apple przez lata budowało coś, czego nie da się po prostu skopiować, nawet projektując znakomity telefon. Społeczność twórców, którzy chcą rozwijać swoje aplikacje, eksperymentować i wykorzystywać nowe możliwości. I właśnie teraz widać to wyjątkowo wyraźnie.

iPhone Duo jest na rynku od piątku. Androidowe składaki mają już siedem lat. A ja mam wrażenie, że dla składanych smartfonów dopiero teraz zaczyna się naprawdę interesujący rozdział. Ciekawe, co deweloperzy wymyślą jutro.

iPhone Duo – czekałem na niego siedem lat. I było warto!

iPhone Duo – pierwsze wrażenia po kilku dniach i przegląd wszystkich nowości

Dominik Łada

MacUser od 2001 roku, rowery, fotografia i dobra kuchnia. Redaktor naczelny iMagazine - @dominiklada

Zapraszamy do dalszej dyskusji na Mastodonie lub Twitterze .