iMagazine

Faceci to świnie

23/01/2016, 14:05 · · · 7

Kinga w swoim felietonie opisała zachowania tych mężczyzn, których sam osobiście zupełnie nie rozumiem, ale jednocześnie mogę domyślać się, skąd ich obyczaje pochodzą i dlaczego tak jest. Poniższych słów nie adresuję do nikogo konkretnego, ale jeśli i Wy się zachowujecie jak jeden z bohaterów – będziecie wiedzieli, o kogo chodzi – to może warto zastanowić się nad pewnymi rzeczami i zmienić swoje zachowanie? Może starać się zostać dżentelmenem? Szacunek do płci pięknej musi być, a o jej honor należy walczyć.

Prezes

Pewnego razu, prezes pewnej firmy wyjechał na „wyjazd integracyjny” ze swoją sekretarką (taką prawdziwą, która wykonywała tylko pracę biurową). Niestety nie byłem bezpośrednim świadkiem tych wydarzeń, ogromnie tego żałuję i jestem zmuszony spisać je z relacji osób trzecich oraz, być może, kilka osób przedstawić tak, jak ja to sobie wyobraziłem, słuchając relacji.

Wspomniany prezes w towarzystwie innych ludzi z branży, wieczorem zaczął pić. Wódkę. Całe morze wódki. Tak to zwykle bywa u Polaków i nie ma w tym nic dziwnego – lubią przecież kielicha lub dziesięć – ale dopiero to, co dzieje się przekroczeniu odpowiedniej dawki, zaczyna być interesujące. Otóż część Panów, pomimo przekroczenia wszelkich norm alkoholowych, nadal zachowywała się przyzwoicie, choć głośniej niż normalnie. Była jednak grupa osób, której zupełnie odbiło, a na jej czele był prezes. Wszedł na stół, ściągnął koszulę i zaczął nią wywijać jak tancerka z hollywoodzkiego filmu ze striptizem. Przeciągał ją pomiędzy swoimi obfitymi udami, szorując zapewne plamy po nieudanej próbie wcelowania do pisuaru. Przy stole siedziała jego sekretarka i wszystkim prezentowała swoje śliczne białe ząbki, gdyż szczękę miała na podłodze. Prezes, pozbywszy się koszuli zamaszystym ruchem ręki, rozpiął pasek, spuścił spodnie do kostek i cudem nie spadł ze wspomnianego stołu. Teraz przyszła kolej na majtki. Na „gacie po tacie”. One również pofrunęły w bliżej nieokreślonym kierunku, na bliżej nieokreśloną głowę uczestnika zabawy. Pomachał tym, czym chciał, zszedł ze stołu i zaczął dobierać się do swojej pracownicy, która czym prędzej stamtąd uciekła.

Ta historia rozeszła się po środowisku i choć nie wiem (lub nie pamiętam), czy i jak skończyła się kariera prezesa, to jedno jest pewne – wiele mężczyzn po spożyciu alkoholu ujawnia prawdziwe oblicze. Wypije i dopiero wtedy pokaże ci, kim jest. Skąd to się bierze, to zupełnie inny oraz znacznie bardziej skomplikowany temat.

Seks

Z jakiegoś dziwnego powodu, prawdopodobnie z nadmiaru oglądania porno, część osób zupełnie zmienia sposób postrzegania realnego świata. Swego czasu, prawdopodobnie zanim słowo „mem” weszło do powszechnego użytku, po internecie krążyła lista podsumowująca to, czego autor nauczył się o kobietach po obejrzeniu  zbyt wielu filmów pornograficznych.

Skrócona lista

  • kobiety do łóżka zawsze noszą szpilki,
  • jeśli kobieta zostanie przyłapana na masturbacji, to zamiast zakryć się w popłochu, poprosi mężczyznę o pomocną dłoń,
  • kobieta poproszona o seks zawsze się zgodzi,
  • kobiecie zmuszonej do seksu zacznie się to podobać (po nie więcej niż 20 sekundach),
  • kobiety zawsze uśmiechają się, kiedy zostaną spoliczkowane narządem męskim,
  • kobiety zawsze jęczą z przyjemności, niezależnie od sytuacji,
  • kobiety mają tylko duże biusty,
  • mężczyźni zawsze mają duże penisy oraz niekończącą się erekcję,
  • pielęgniarki zawsze próbują wyleczyć swoich pacjentów za pomocą fellatio,
  • wizyta u lekarza zawsze kończy się seksem.

Lista w zasadzie mogłaby nie mieć końca.

Seks c.d.

Jak się zapewne domyślacie, powyższe zestawienie to kompletna bzdura. Każdy z nas jest inny, lubi inne rzeczy i pewnych rzeczy nigdy nie zaakceptuje. Problem w tym, że nie każdy o tym wie. Znam osobiście paru facetów śmiertelnie przekonanych, że każda kobieta na portalu randkowym tak naprawdę szuka seksu, a to co piszą w swoim profilu, określa jedynie poziom wstydliwości. Kinga w swoim felietonie, który znajdziecie w tym wydaniu, napisała:

„Cześć.” brzmi nieźle. To powszechnie uznany sposób witania się z ludźmi. W gąszczu innych wiadomości wygląda zachęcająco. „Cześć.” – odpowiadam ostrożnie. „Lubisz seks?”. Facepalm. To się zakamuflował.

Być może jest kultura na świecie, w której dostaje się premię za nieowijanie w bawełnę, ale raczej nie jest to nasza.

Portale randkowe

Sam kiedyś (dawno, dawno temu) szukałem nowych znajomości w sposób zbliżony do Kingi. Założyłem profil, wypełniłem sporo danych i czekałem. Nic. Żadnej wiadomości przez miesiąc. Fakt, że specjalnie się do tego nie przykładałem – miałem inne zajęcia. Kiedy jednak nie miałem nic lepszego do roboty, to szukałem wymarzonej partnerki. Wszystko się zmieniło, kiedy do zdjęć swojej osoby dodałem zdjęcie samochodu – nagle dziewczyny zaczęły do mnie pisać, same z siebie. Często znacznie młodsze. Poprawne określenie na tego typu osoby, poprawcie mnie, jeśli się mylę, to „blachary”.

Ostatecznie poznałem w ten sposób dziewczynę z innego miasta, dzięki której z kolei poznałem swoją żonę. Nawet ślepa kura w końcu trafi na ziarno…

Podejście profesjonalne

Tematu portali randkowych nie potraktowałem specjalnie poważnie, ale mój przyjaciel z czasów szkolnych podszedł do tego znacznie bardziej profesjonalnie. Kiedyś, przy okazji urodzin lub innej uroczystości, opowiedział mi o tym, jak to robi, że codziennie wychodzi z inną dziewczyną na randkę. Wytłumaczył mi, że sekretem jest zwiększenie własnych szans – jeśli dotrze do większej liczby osób, to znacząco wzrosną jego szanse. Niestety przeszkodą w tym był czas – pisanie wiadomości do dziesiątek dziewczyn dziennie było męczące. W każdym razie po paru miesiącach ćwiczeń osiągnął bardzo wysoką wydajność w konwersowaniu z dużą liczbą dziewczyn. Otóż stworzył szablony dziesięciu wiadomości. Sekret polegał na tym, że były one tak skonstruowane, że zainteresowania osoby na jego celowniku nie miały znaczenia – podstawiał do tych szablonów tylko odpowiednie imię. Drugą tajemnicą było to, że niezależnie co dana kobieta mu odpisała, jego druga, trzecia i dziesiąta wiadomość prawie zawsze stanowiła odpowiednią odpowiedź. Po dziesięciokrotnym kopiuj i wklej, przystępował dopiero do indywidualnego odpisywania. Miał tylko jeden problem – często mylił imiona. Patrz na tytuł tego felietonu – ostrzegałem.

Zupełnym przypadkiem spotkał na mieście dziewczynę, która podobała mu się w liceum – była w równoległej klasie. Są razem do dzisiaj.

Wychowanie?

Wracając na moment do prezesa i jego zachowania, zawsze zastanawiałem się, skąd się tacy ludzi biorą. Może to kwestia wychowania? Ta osoba wie przecież, jakie zachowanie jest powszechnie akceptowane. Czy to alkohol powoduje, że pokazuje swoje prawdziwe oblicze? Może właśnie nie został wychowany, ale nie ma zupełnie żadnych manier? Niektórym nawet brak alkoholu nie przeszkadza, co pokazała Kinga:

Otwieram listę wiadomości. Wysyłam odpowiedzi do ludzi, z którymi rozmawiałam. Informuję, że postanowiłam opuścić serwis, bo ten sposób poznawania ludzi raczej nie jest dla mnie. Dziękuję za rozmowę. Życzę powodzenia. Tak nakazuje mi kultura. Jeden szybko odpowiada, że zmarnowałam mu czas.

Lepiej jest z kulturą u facetów z Anglii:

Trzy [wiadomości otrzymałam] od rozmówców anglojęzycznych. I muszę Wam powiedzieć, że to były jedne z najspokojniejszych konwersacji, jakie przeprowadziłam. Panowie uprzejmi, zadają pytania, czytają odpowiedzi. Nie żeby jakaś poważna, głęboka rozmowa – zwykły small talk, ale normalny.

Nie przyznawałem się do bycia Polakiem online

Swojego czasu sporo czasu spędzałem na graniu w MMORPG, na serwerze wymagającym stworzenia sobie postaci, wraz z całą jej historią. Co więcej, oczekiwano, że cały czas będzie się trzymało swojej roli. Nie byłem Wojtkiem, tylko Moridinem. Byłem przywódcą gildii Khiraa, która składała się z Rycerzy Śmierci i Czarnoksiężników. Jak mnie poddany zawiódł, to lądował w lochu. Każdy trzymał się reguł gry i tak to też traktowali – jak grę – nawet jeśli byłem dla nich ekstremalnie niemiły. W zasadzie nie ja, tylko postać, którą grałem.

Niestety, jak tylko pojawili się Polacy, to wszystko popsuli. Pamiętam takiego jednego, który dostał się do gildii Rycerzy Róży składającej się z mężnych wojów, dbających o honor kobiet, zawsze stawiających w ich obronie. Nigdy się nie poddawali, nigdy nie uciekali. Byli w końcu Rycerzami Róży. Ten Polak potrafił, w połowie ambitnej potyczki słownej przejść do tematów RL-u (real life, prawdziwego życia), przeklinać jak szewc lub po prostu powiedzieć, że ma obiad na stole i musi kończyć. Jeśli graliście w RPG, to wiecie, że pewne rzeczy były święte, a na tym konkretnym serwerze rola postaci była najważniejsza. Ten konkretny Polak wyleciał i dostał bana, ale z czasem pojawiło się tak dużo rodaków, że wszyscy, którym naprawdę zależało na dobrej zabawie, po prostu odeszli. Mieli dosyć.

Podobne doświadczenia miałem zresztą w świecie World of Warcraft. Polacy nie byli tam lubiani za swoje chamskie zachowanie, a sam nigdy się nie przyznałem do swojego pochodzenia – jeśli ktoś pytał, to mówiłem, że jestem Anglikiem.

Wychowanie c.d.

Po paru dekadach doświadczeń z męską częścią Polski na portalach randkowych, w świecie wirtualnych gier, w internecie, szkole i na ulicy, dochodzę do wniosku bardzo subiektywnego i niepodpartego żadnymi dowodami – Francuzi, Anglicy, Szkoci, Niemcy i inni mieszkańcy Europ z bardziej cywilizowanych niż nasz krajów, żyli o kilka pokoleń dłużej w dobrobycie, a to z kolei wpłynęło na ich wychowanie od lat najmłodszych. Częściowo zdają się to potwierdzać moje wizyty w krajach uboższych niż nasz – tam jest wyraźnie gorzej pod tym względem.

Cieszy mnie jednak jedno: niezależnie od wyznawanej religii, wychowania, statusu społecznego czy kraju pochodzenia, wszędzie znalazłem bardzo życzliwe i pomocne osoby, które starały się pokazać siebie i swój kraj z jak najlepszej strony.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 12/2015


Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki i zwinne samochody. Niedawno rozpocząłem prowadzenie kursów Lightrooma i fotografii na Pikselowe.pl – zapraszam.


Dodaj komentarz

max napisał(a):

masz rację, że nie przyznawałeś się, że jesteś Polakiem. Proponuje dalej się nie przyznawać ;). Bez straty dla mnie. Polaka.Ochendowska zresztą też może sobie spokojnie dalej pogadać z doskonałymi Angolami ;) pasuje do nich temperamentem ;) (jak to się mówi: flaki z olejem).

Moridin napisał(a):

O właśnie przez takie zachowanie jak Twoje tego nie robiłem. Dzięki za świetny przykład.

max napisał(a):

bardzo proszę. Mogę Ci bez żadnego żalu dostarczyć jeszcze mnóstwo takich przykładów więc jeśli byś nie chciał ich oglądać jednak (bo uraża to Twoją jakże światową duszę prawdopodobnie „Europejczyka”) to po prostu wyjedź ;).Za granicę. Do Kingi.Pa,pa.

Moridin napisał(a):

Pozwolę sobie sam decydować o swoim życiu, dziękuję. A tymczasem polecam taki styl życia: Traktuj innych tak jak sam chciałbyś być traktowany.

ycbo napisał(a):

Wstyd się przyznawać do bycia Polakiem jest uzasadniony zachowaniem tychże.
Potwierdzeniem tego że jesteśmy z innych planet jest to że jedynym argumentem „patrioty” jest rada: jak ci coś nie odpowiada to wyjedź.
A to ja chce tu żyć i zmieniać ten kraj dla takich jak ja, może tacy jak ty by wyjechali bo to przez was się wstydzimy.