iMagazine

Apple się kończy

24/04/2016, 10:35 · · · 16

W byciu firmą od iPhone’ów niby nie ma nic złego. To przecież bardzo dobry produkt, który zapewnia niespotykanie wysokie przychody. Schody zaczynają się jednak wtedy, gdy wzrosty nie są już zadowalające. A katastrofa, potencjalnie, gdy pojawiają się spadki.

Najpierw spójrzmy na surowe dane. 18,36 mld dolarów (lub 75 mld złotych) zysku w ostatnim kwartale 2015 roku, przy przychodach wynoszących 75,9 mld dolarów (lub 310,2 mld złotych). 74,8 mln sztuk sprzedanych iPhone’ów, przy 51,6 mld dolarów przychodu (lub 210,9 mld złotych). 16,1 mln sztuk sprzedanych iPadów, przy 7,1 mld dolarów przychodu (lub 29 mld złotych). 5,3 mln sztuk sprzedanych Maków, przy  6,7 mld dolarów przychodu (lub 27,4 mld złotych). 6 mld dolarów przychodu (lub 24,5 mld złotych) z tytułu sprzedaży usług, czyli głównie software’u. 4,3 mld dolarów (lub 17,6 mld złotych) przychodów z tytułu sprzedaży innych urządzeń, czyli głównie Apple TV i Apple Watcha.

I jeszcze jedna ważna liczba – 216 mld dolarów (lub 882,8 mld złotych) w gotówce, które sobie leżą spokojnie na rachunkach Apple.

Apple zatem ma nie tylko lepsze wyniki finansowe niż niejedno państwo na świecie, o firmach nie wspominając, ale i więcej zaoszczędzonej gotówki.

Jeśli jest ktoś, na kim te surowe dane nie robią wrażenia, to są to akcjonariusze Apple. Jak widać na poniższym wykresie, kurs akcji Apple systematycznie spada, co oznacza, że inwestorzy nie są zadowoleni z kierunku, w którym podąża firma kierowana przez Tima Cooka.

Czy spadek ten wynika z widzimisię chciwych rekinów z Wall Street? Nie tylko.

Okres fenomenalnych wyników finansowych w liczbach bezwzględnych potrwa w historii Apple zapewne jeszcze długo. Zdecydowanie ta firma długo, długo z rynku nie zniknie, o ile jej włodarze nie postanowią inaczej lub nie wydarzy się jakiś globalny kataklizm.

Apple się jednak kończy w wymiarze godnych pozazdroszczenia wzrostów. Do tej pory żartowano sobie, że gigant z Cupertino może wypuścić nawet drewnianego iPhone’a, a i tak znajdą się na niego nowi klienci, zaślepieni wiarą w Nadgryzione Jabłko.

Okazuje się, że to już nie jest prawda. Do spadków w sprzedaży iPada zdążyliśmy się przyzwyczaić, tak samo, jak do stagnacji Maków, które, co trzeba im oddać, całkiem nieźle sobie radzą na tle rynkowej konkurencji.

Ale tylko 0,4% wzrostu rocznie w sprzedaży iPhone’ów to zupełna nowość. Tak słabego wyniku ten segment nie zaliczył… nigdy.

Tak sprzedawał się iPhone
Create line charts

Wyhamowanie dynamiki widać także w przychodach.

Apple się kończy także w wymiarze bycia firmą, która wie lepiej, czego potrzebuje konsument. Jeśli dostawaliśmy do swych rąk iPhone’a o ekranie 3,5’’, to był on tym, czego potrzebowaliśmy, choć wcześniej tego nie wiedzieliśmy. Sprawdzał się idealnie i był kupowany co rok, po odświeżeniu. Gdy dostaliśmy 4-calowego iPhone’a efekt był ten sam.

Potem nadszedł czas dużych iPhone’ów – 6 i 6 Plus. Okazało się, że to jednak konsument wie lepiej niż Apple. Tim Cook sam podał tę niepokojącą liczbę – 60% użytkowników iPhone’ów nie kupiło nowego iPhone’a od września 2014 roku, co oznacza, że albo wciąż mają 4-calowe urządzenie, albo przesiedli się na Androida.

Cóż, interpretacji może być wiele. Większość z Czytelników wyrazi własne zdanie na ten temat i zakładam, że każdy z Was będzie miał przynajmniej częściowo rację. A jak sprawę tłumaczy Tim Cook?

Rzekłbym, że w sposób biblijny, ponieważ dostrzega belkę w oku światowej gospodarki, nie zakładając, że coś poszło nie tak przy Infinite Loop. Serio, zdaniem Tima Cooka, winna jest sytuacja makroekonomiczna.

I w tym sensie Apple się kończy, że zamiast mówić „to my mamy rację” twierdzi, że „świat się myli lub jest biedny”. To dwie zupełnie inne narracje. I nie wiem, czy mi się to podoba.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 02/2016

16

Paweł Luty

Jestem kuratorem treści – wyszukuję ciekawych tematów w czeluściach internetu i innych rzeczywistości, a później albo sam je opisuję i swoimi spostrzeżeniami dzielę się pisząc artykuły lub dzielę się linkami na Twitterze.


16
Dodaj komentarz

avatar
7 Comment threads
9 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
9 Comment authors
Dariusz GardyńskiTytusTechnikZbuntowanyAdamTomasz Szymkowiak Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
iOSadministrator.com
Gość

Trzeba szybko sprzedać wszystkie urządzenia z nadgryzionym jabłkiem dopóki są coś warte

steveminion
Gość
steveminion

To oczywiste, że któregoś dnia nie będzie rekordu. Najśmieszniejsze jest jednak to, że tego dnia Pająk, który od kilku lat pisze, że Apple się kończy, ogłosi, że miał rację :)

Paweł Piotrowski
Gość

Problem Apple to nie słaba sprzedaż, czy gorsze wyniki finansowe. Problemem Apple jest CEO, który kompletnie nie nadaje się na to stanowisko. Apple poczynał sobie dobrze, bo Jobs zostawił kilka pomysłów do realizacji. Z chwilą, gdy Timowi skończyły się polecenia od Jobsa, Apple zaczęło wpadać w stagnację i miernotę. Zaczęły się problemy z integralnością usług, problemy z jakością działania oprogramowania, design robiony chyba przez przedszkolaki, a nie przez projektantów itd. itp. W tej chwili Apple zalicza tak wiele wpadek, pomyłek, bugów i problemów, że od jakiegoś czasu nie widzę za bardzo różnicy pomiędzy iOS a Androidem. To tego jakiś „geniusz” wpadł na pomysł, aby wypuszczać publiczne bety. ja wiem, że taki jest trend, ale wg mnie to ślepa uliczka i obniżanie jakości.

Jobs trzymał Apple za mordę. Był bezwzględny i dbał, by buble były rzadkością. Tim, jest ciepłym chłopczykiem, który się uśmiecha. Chociaż nawet tego nie potrafi, bo jest sztywniakiem i widać, że to wszystko na pokaz. On po prostu nie ma pomysłów i wizji, a przy tym nie dba o detale.

I to z tego powodu Apple zaczyna się kończyć. Bo chociaż ma potencjał, to jednak miernota, która zaczyna się coraz bardziej wkradać do Apple, rozwali tę firmę za jakiś czas. I historia się powtórzy. Bo ponad 20 lat temu było podobnie. Tylko że wtedy pojawił się Jobs, który zrobił z tym porządek. Tym razem się już nie pojawi…

Tytus
Gość
Tytus

To co napisałeś jest w 100% celną oceną sytuacji – niestety.
Jakiś czas dało się jechać na pomysłach Steva ale nie ma już w Apple ani jego rygorów ani smaku.

Paweł Piotrowski
Gość

A co ma jedno do drugiego? Design sprzętu Apple jest świetny. Ale ze zmian w ostatnich interfejsach Yosemite i El Capitan śmieją się nawet studenci designu w co lepszych szkołach. O iOS już przez grzeczność nie wspominam, bo na przykład interfejs aplikacji Music woła o pomstę do nieba…

Ale potrafię rozumieć, że większość ludzi nie ma pojęcia o designie i typografi, i jeśli jest kolorowo i „minimalnie” to jest super.

Paweł Piotrowski
Gość

Ty musisz być świeżaczkiem w polskim światku Apple, skoro wyskakujesz do mnie z Androidem :D Rozbawiłeś mnie, dzieciaku ;)

Paweł Piotrowski
Gość

Brzydzę Cię, bo napisałem, że Tim jest ciepłym chłopcem?! A nie jest tak? Jest wg Ciebie showmanem, predatorem, skostniałym biurokratą albo wodzem z charyzmą?

Paweł Piotrowski
Gość

Aaa, masz na myśli pieszczotliwe określenie homoseksualisty? No widzisz, akurat nie miałem tego na myśli. Bardziej chodziło mi o jego temperament niż o preferencje seksualne, bo te – akurat – nie mają kopletnie tutaj znaczenia, gdyż nie wpływają na postrzeganie firmy i jej działań.

Ale współczuję Ci, jeśli wszędzie doszukujesz się takich przytyków i masz z tym jakiś problem…

Dariusz Gardyński
Gość
Dariusz Gardyński

Jak dla mnie, to ta firma nie musi mieć wiecznie wzrostów. Żadna firma nie musi, bo oznaczałoby to, że musimy kupować coraz więcej i więcej i nie… wcale biedne kraje, które mają wysoki dodatni przyrost naturalny, nie kupują telefonu za 4 kafle… W ogóle kraje biedne mają gdzieś takie sprzęty, tak więc ile można mieć jeszcze tych wzrostów? Przecież to musi kiedyś wyhamować.

Nie mam zastrzeżeń co do ich pomysłów na produkty. Zastrzeżenia mam tylko co do ich jakości i ceny. Akurat beta testy uważam za dobry kierunek, ale to nie powinno być kosztem zespołu testującego w samym Apple. Jak jest, nie wiem, ale błędów mają dużo. Można by im to wybaczyć, ale nie za tą cenę. Tak, po części winna jest sobie sama Polska z tak słabym do dolara złotym, ale… co mnie to obchodzi?! Mamy kapitalizm, to korpo ustalają reguły, a ludziom tylko się wydaje, że to oni mają wpływ. Tak więc, niech korpo to naprawią albo niech spada im sprzedaż. Wydali iPhone SE i może trochę ich to uratuje, może…

Kolejną sprawą jest, że wszystkie systemy dążą w nieskończoności do tego samego, tak więc nie uniknione jest, że Android będzie coraz bardziej podobny do iOS’a i na odwrót. Potem zostanie tylko cena i tu Apple przegra.

Kolejną sprawą jest ich oprogramowanie OS X – jak nie przygotują się na erę wirtualizacji, to po prostu przegrają. Ja już nie widzę sensu kupowanie ich stacjonarki. No chyba, że dla wygody i by łechtać swoje ego. Pozostają więc już tylko laptopy i tablety, ale jak wirtualizacja wejdzie na całego, to niewielu będzie potrzebować mocnego sprzętu przy sobie. Tutaj niby iPad/iPad Pro przygotowuje grunt, no ale zobaczymy co dalej.

otacon1k
Gość
otacon1k

Apple zakorzenił się tak bardzo w głowach ludzi jak Volkswagen czy Mercedes. Bądźmy szczerzy przez kolejne kilkanascie/kilkadziesiąt lat nic absolutnie nic nie zabije tej firmy tak samo jak afera emisji spalin nie zabiła Volkswagena. Mogą być gorsze lata pod względem dochodów czy innych współczynników, tylko czy przeciętny użytkownik (nie geek) będzie o tym wiedział? Dla niego Apple to synonim słowa premium.

Pewnie każdy z Was myśli o kryzysie firmy z lat 80 tylko czy firma ta była takim gigantem jak teraz? Ludzi żyjących w PRL i znających „,nadgryzione jabłuszko” można było policzyć na palcach jednej ręki (góra dwóch). A teraz? Praktycznie całe moje pokolenie 1990+ , tzw „pokolenie Fejsbuka”, nie tylko w Polsce ,ale i na świecie zna ” logo” Apple tak samo jak logo Adidasa, Nike czy Coca-Coli… Myślę ,że gdyby zrobiono „logo quiz” to u nas nawet Microsoft wypadłby gorzej…

TechnikZbuntowany
Gość

A co, Nokia 10 lat temu nie była zakorzeniona w głowach jak VW czy Mercedes?

Była i gdzie jest teraz – a no właśnie…

Podaj mi przykład jednej firmy z IT (poza M$) która była na topie 20 lat temu i jest dzisiaj. Wszystko się kończy, niestety.

otacon1k
Gość
otacon1k

Okej przykład z Nokią może i faktycznie trafiony ,ale o historii ich upadku można by nakręcić dobry film sensacyjny… Co jak co ,ale Stephen „Koń Trojanśki” Elop rozwaliłby chyba każdą korporacje nie tylko w branży IT (strata 19% udziałów w rok?!)

Oczywiście że wszystko się kończy ! Tylko błagam nie piszemy że Apple zniknie z rynku w ciągu pół roku/dwóch lat… Bo nie zniknie! Zmniejszy swoje udziały w ciągu następnych kilku lat ,ale nadal będzie ta firma istnieć i w najgorszym wypadku stoczy się do poziomu Sony (które swoją drogą dzięki optyce wraca na właściwy tor). Ostatnie ich „wyroby” faktycznie są kiepskie ,ale z drugiej strony nie kozaczą jak Ballmer i nieśmiało wbrew własnej dumie wypuścili pseudo-hybryde iPada Pro bo wiedzą ,że jest w tym przyszlosc.

Co do firm które były na topie 20 lat temu nadal są…
Na pewno warto wymienić HP, Dell i Intela ;)
O IBM można dyskutować
(Wszystkie firmy w top 14 największych korpo w IT wg Wikipedii)

otacon1k
Gość
otacon1k

Nie wiem nigdy nie byłem CEO żadnej korporacji ,ale z tego co napisałeś rozumiem ,że gdyby ktoś mnie na ulicy poprosił żebym poprowadził jego auto i powiedział ,że mam wjechać w najbliższe drzewo to ja jako kierowca oczywiście bezmyślnie powinienem to zrobić bo właściciel samochodu tak powiedział… Wybacz dla mnie to bez sensu :) Nię będę polemizował nt. Elopa, nie czytałem publikacji na ten temat ,ale chyba każdemu kto interesuje się IT ten Pan kojarzy się tylko i wyłącznie z „zabójcą” jednej z największych firm w historii naszej planety.

Tomasz Szymkowiak
Gość
Tomasz Szymkowiak

Moim zdaniem jakiekolwiek spadki w przychodach lub ilości sprzedanych produktów apple mogą być spowodowane powolnym w tej chwili ulepszaniem kolejnych produktów i ceną, przynajmniej u nas. Skoro telefon kosztuje około 4 tyś. I kolejne jego wersje nie wnoszą istotnych zmian to po co kupować nowy. Do tego dochodzi fakt że sprzęt teraz się bardzo wolno starzeje. Pamiętam czasy gdy komputery po pół roku od kupienia lub troszkę dłużej już były przestarzałe nie nadażały za wymagającym oprogramowaniem. Teraz tak nie jest.

Adam
Gość
Adam

Nie chcę hejtować, ale według mnie takie stwierdzenie wypisują ludzie, którzy nie mają o czym pisać… z marketingowego punktu widzenia to zawsze działa, ktoś coś doda, opisze, dopisze, wyrazi swoje zdanie. Dodatkowo autor będzie mógł za „20 lat” z dumą napisać – miałem rację!!!
Mam prośbę do autora tak poruszającej i dogłębnej analizy ekonomicznej Apple: bardzo proszę o wskazanie firmy, która aktualnie jest na fali wzrostowej w każdym aspekcie opisywanym powyżej, czyli firmy, która się nie kończy, która idealnie tłumaczy swoją sytuację ekonomiczną, która wie jaki jest trend zrostowy na najbliższe 3 lata :-)
Miłego popołudnia.

Paweł Piotrowski
Gość

Pieknie ujęte!