Fitbit Blaze – smart fitness watch

11/05/2016, 17:44 · · · 9

Wiosna. Czas, aby ruszyć się i zrzucić parę zbędnych kilogramów, które przybyły nam w czasie świątecznego siedzenia za stołem. Dobrym motywatorem będzie najnowszy zegarek od Fitbita – Blaze.

Fitbit Blaze został zaprezentowany podczas ostatnich targów CES w Las Vegas. Z miejsca wywołał spore zamieszanie i zainteresowanie – zarówno mediów, jak i zwykłych użytkowników. Gdy tylko go zobaczyłem, od razu wiedziałem, że chcę go przetestować. Bo Fitbit przedstawił nowe spojrzenie na ideę smart zegarków, odmienne od panującego dotychczas na rynku. Nie ukrywa też, że Blaze nie jest pełnoprawnym smart zegarkiem. Blaze to „smart fitness watch”. I tu jest sedno sprawy.

blaze_dl_ 12

Fitbit Blaze nie udaje kolejnego smart zegarka, który założony na nadgarstek jest… zewnętrznym ekranem naszego telefonu. Fitbit Blaze koncentruje się na aktywności fizycznej, dodając podstawowe funkcje „smart”, czyli powiadomienia. I to też nie wszystkie. Chwała mu za to.

Niedawno zrobiłem sobie rachunek sumienia, do czego używam Apple Watch. Podzieliłem się z Wami swoimi rozterkami w artykule na naszej stronie. Niewiele się od tego czasu zmieniło. Nadal uważam, że największą wadą Apple Watch jest jego bateria i prędkość działania, a najbardziej „smart funkcją”, jakiej używam,  jest… minutnik. Bo reszta zwyczajnie mnie irytuje ze względu na swoją „powolność”.

O ile w kwestii baterii mogę od razu powiedzieć, że Blaze bije na głowę Apple Watch, wytrzymując deklarowane przez producenta cztery–pięć dni, to w przypadku prędkości działania trudno porównywać oba urządzenia. W Blaze nie znajdziemy „aplikacji” poza jedną dodatkową, czyli FitStar. Reszta to zegarek wzbogacony o funkcje fitnessowe. Oczywiście z wbudowanym pulsometrem.

Menu Fitbit Blaze obsługujemy dotykowo, przesuwając palcem w lewo lub prawo i tapiemy, aby wejść do interesującej nas opcji. Opcji jest zresztą niewiele, dzięki czemu nie pojawia się problem z nawigacją. Do dyspozycji mamy cztery tarcze, dostępne z poziomu aplikacji Fitbit. Pierwszą opcją, zaraz po ekranie głównym z zegarkiem, jest „Today” – ze stanem naszych bieżących postępów. Wyświetlane są tam informacje o krokach, dystansie, pulsie, spalonych kaloriach oraz pokonanych piętrach.

Drugim ekranem/opcją jest Excercise, gdzie możemy ręcznie uruchomić aktywność, którą akurat wykonujemy, jeśli nie chcemy zdawać się na automatyczne wykrywanie przez Fitbita. Mamy do wyboru 18 różnych typów aktywności, z czego w Blaze możemy ustawić siedem. Prócz biegania i chodzenia są między innymi tenis, rower, golf czy różne zajęcia aerobowe lub sztuki walki. Trzeba tylko pamiętać, że Blaze, w odróżnieniu od Surge, nie ma wbudowanego GPS, tylko wykorzystuje go z naszego iPhone’a. Jeśli chcemy mieć dokładniejsze pomiary podczas treningów, musimy mieć ze sobą telefon.

Trzecim ekranem jest wspomniany FitStar. Jest to nasz osobisty trener. Fitbit jakiś czas temu kupił startup i wszyscy zastanawiali się, jak go wykorzysta. Dzięki FitStar mamy na ten moment przygotowane trzy zestawy ćwiczeń, a Blaze prowadzi nas za rękę podczas ich wykonywania. Pokazuje, jak poprawnie wykonać poszczególne ćwiczenia, wyświetlając animacje, potem liczy powtórzenia oraz odstępy, informując nas delikatnymi wibracjami. Jest to bardzo wygodne. Do wyboru mamy rozgrzewkę, 7-minutowy trening oraz 10-minutowy trening na brzuch.

Czwartym ekranem jest Timer, gdzie znajdziemy stoper i minutnik. Osobnym, piątym ekranem jest ekran z alarmami, który według mnie mógłby być połączony z poprzednim. Ostatnim są ustawienia.

simple.b-cssdisabled-png.h2fde1ea23aad42ad0f4a73783806b422.packNa początku wspomniałem o jedynej funkcji „smart”, którą znajdziemy w Blaze – powiadomieniach. Powiadomienia są ograniczone tylko do trzech rzeczy – nieodebranych połączeń (przychodzące połączenie można odebrać lub odrzucić, choć odebranie ogranicza się tylko do „odebrania”, bo Blaze nie ma ani mikrofonu, ani głośnika do rozmowy), SMS/iMessage oraz przypomnień o wydarzeniach w kalendarzu. Dla mnie jest to wystarczające. Powiadomienia wysuwamy z dołu ekranu. Natomiast z góry ekranu możemy wysunąć menu odpowiedzialne za sterowanie odtwarzaczem w telefonie – z automatu jest to ostatnia aplikacja audio, z której korzystaliśmy, czyli może to być Muzyka, Tidal, Spotify czy nawet Audioteka. Wygodne.

Blaze ma trzy przyciski. Jeden po lewej stronie i dwa po prawej. Jest to wygodne rozwiązanie na przykład podczas biegania, gdy nie zastanawiamy się, czy dobrze dotknęliśmy ekranu, tylko intuicyjnie wciskamy przyciski. Lewy służy do wracania do menu, a prawe – do obsługi opcji.

blaze_dl_ 6

Fitbit zdecydował się na zastosowanie ekranu LCD o przekątnej 1,6” i dość małej rozdzielczości – 240 x 180 pikseli. Z doświadczenia jednak powiem, że to w zupełności wystarcza – w końcu i tak nie wyświetlamy na nim zbyt wiele. Ekran pokryty jest Gorilla Glass 3, dzięki czemu jest odporny na zarysowania.

blaze_dl_ 1

Używam go codziennie i wręcz zapominam, że go noszę. Jest wygodny, ale co najważniejsze – sam rozpoznaje, co robię, podobnie jak to miało miejsce z opaską ChargeHR. Sam wie, kiedy chodzę, kiedy biegam, a kiedy gram w tenisa. Sam wie, kiedy kładę się spać i monitoruje mój sen. Wszystko automatycznie, bez uciążliwego włączania funkcji ręcznie. Tak jak to sobie wyobrażam i czego oczekuję od tego typu urządzeń – nie chcę być niewolnikiem urządzenia, chcę, aby urządzenie mnie wspierało.

blaze_dl_ 11

Wygląd jest dyskusyjny. Jednym może się podobać, innym nie. Ja mam mieszane uczucia. Wkładanie zegarka w metalową obejmę z paskiem jest oryginalnym pomysłem. Można, podobnie jak w Apple Watch, w miarę wygodnie i szybko zmieniać paski, które są dostępne w cenie od 149 złotych (silikonowe), przez 419 złotych (skórzane) do 649 złotych (bransoleta metalowa). Co ciekawe, paski do Fitbita są standardowe i możemy sami dobrać taki, jak nam najbardziej pasuje, u każdego zegarmistrza. Różnica w stosunku do oryginalnych polega na tym, że te od Fitbita mają wygodny sposób wymiany – taką „szybkozłączkę”.

blaze_2

Po miesiącu użytkowania znalazłem zastosowanie do wyjmowania Blaze z paska. Teraz mogę spokojnie nosić swój ulubiony zegarek automatyczny na ręku, a Blaze w kieszeni i nadal mieć zliczane kroki, choć oczywiście nie mam wtedy pomiaru tętna. Jest to idealne rozwiązanie, jeśli nie chcemy wyglądać jak Maradona z dwoma zegarkami na ręku.

blaze_dl_ 1 (1)

Zastanawia mnie tylko jedna kwestia. Dlaczego Fitbit zdecydował się na absolutnie dziwne rozwiązanie dotyczące ładowania? Aby naładować Blaze, o czym można zapomnieć ze względu na żywotność baterii, trzeba wypiąć zegarek z paska i… włożyć go do specjalnej klamry, w której są piny do ładowania, zamknąć tę klamrę i podłączyć ją do gniazda USB. Serio. Szczerze – nie mam pojęcia, dlaczego coś takiego zrobili. Dlaczego nie zdecydowali się na ładowanie indukcyjne lub chociaż zwykłe micro USB. A już w najgorszym wypadku – na to dziwne złącze z ich opasek Charge. To jest jedyna wada, do której osobiście mogę się przyczepić.

simple.b-cssdisabled-png.h031147c2829652e90c3bfcdebd451140.pack

Wróćmy jeszcze na koniec do oprogramowania. Fitbit Blaze, tak samo, jak pozostałe urządzenia z rodziny Fitbita, współpracuje z wieloma aplikacjami sportowymi – są wśród kilkunastu takich między innymi Endomondo, RunKeeper, Strava, MyFitnesPal, FitStar. I to jest zapewne dobra wiadomość dla użytkowników przyzwyczajonych do swoich ulubionych aplikacji sportowo-fitnessowych.

Największą zaletą Fitbita jest jednak ich własna aplikacja. Jest to według mnie klasa sama w sobie. Wszystko jest czytelnie przedstawione, mamy zgrupowane wszystkie informacje w jednym miejscu, zarówno o ruchu, jak i na przykład wadze (dostępna jest waga Fitbit Aria, którą niebawem opiszemy na www), spożyciu pokarmów i płynów itd. Tak powinno wyglądać Zdrowie od Apple. I tu jest ciekawa sprawa. Fitbit, jako jedyny postawił się Apple i zdecydował nie udostępniać danych ze swojej aplikacji do apple’owego Zdrowia. Jako jedyny, bo… jest największy. Według badania, które niedawno udostępnił BusinessInsider, Fitbit sprzedaje najwięcej tego typu urządzeń na całym rynku. Dwa razy tyle, co drugie w zestawieniu Apple. W AppStore można znaleźć aplikacje trzecie umożliwiające synchronizację danych z Fitbit do Zdrowia, ale niestety nie ma takich, które robiłyby to w drugą stronę. Jeśli chcielibyśmy korzystać z aplikacji Fitbita, a pobierać dane z Apple Watch, to sorry…

blaze_dl_ 10

Fitbit Blaze jest świetnym rozwiązaniem dla tych z Was, którzy dużo się ruszają i chcą mieć urządzenie bardziej rozwinięte niż opaska, a nie potrzebują smart zegarka. Do mnie to przemawia, tym bardziej że aplikacja Fitbit jest według mnie najlepsza z dostępnych na rynku – stanowi idealne wypośrodkowanie między skomplikowaniem i prostotą, czytelnością i analizą wyników naszych postępów. Dodatkowo Fitbit Blaze – jak i reszta produktów Fitbita – jest kompatybilny ze wszystkimi systemami mobilnymi – zarówno z iOS, jak i Androidem i Windows. Fitbit Blaze jest dostępny w bardzo dobrej cenie – 1049 złotych. Zarówno paski, jak i zegarek znajdziecie na przykład w iSpot.


Fitbit Blaze

Plusy:

  • cena
  • bateria
  • aplikacja Fitbit
  • wszechstronność i kompatybilność

Minusy:

  • sposób ładowania

Cena: 1049 PLN (np. w iSpot)


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 04/2016


Badanie Czytelnictwa iMagazine 2016 hero



9

Dominik Łada

MacUser od 2001 roku, rowery, fotografia i dobra kuchnia. Redaktor naczelny iMagazine - @dominiklada