iMagazine

Minimalizm – droga do postępu

21/10/2017, 09:34 · · · 3

Zaskoczony jestem, jak wiele osób zaczepia mnie i pyta o minimalizm. Nie sądziłem, że to będzie tak poszukiwana przez wielu z Was droga do zmiany siebie. Ja ciągle pracuję nad sobą. Wiele razy przegrywam, ale wiem, że idę w dobrą stronę. Gdy przynoszę zakupy i widzę, ile tego jest, wiem, że jest jeszcze dużo do zrobienia.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 5/2017


W poprzednim miesiącu kończyła mi się umowa na internet i TV. Zastanawiałem się, czy można tu coś uprościć. Marzy mi się taka oferta, która pozwoli mi na wybieraniu osobnych kanałów, a nie pakietów. Oglądam sam tylko kilka kanałów, moja Lidia kilka innych. Niestety, są to kanały z kilku pakietów. Jednak większym polem do zmian był sprzęt RTV. Od dłuższego już czasu planowałem zastąpić pełen zestaw audio 5.1 przez soundbar. Muzyki coraz częściej słucham przez słuchawki, z komputera lub w samochodzie, rzadko uruchamiałam duży sprzęt. Chciałem jednak mieć coś, co będzie lepsze niż głośniki w telewizorze, jeśli zapragnę oglądać film z efektami lub gdy moja lepsza połowa będzie oglądała programy muzyczne czy innego „Idola”. Zgodnie z zasadą: nie używasz przez pół roku, to jest niepotrzebne i trzeba coś z tym zrobić. Tu muszę dodać, że ten sprzęt był kiedyś moim marzeniem. Zawsze lubiłem dobrze grające urządzenia. Niestety, pochodziłem z bardzo biednej rodziny. Jedynym, na co mogłem sobie pozwolić, był radiomagnetofon mono na początku, a potem „wieża” przywieziona z Niemiec. Dopiero po wielu latach, już jako dorosły, pozwoliłem sobie na kupno wymarzonej Yamahy z głośnikami. Postanowiłem się pozbyć pięciu głośników i amplitunera. Gdy coś postanowimy, to okazja sama się pojawi. Nie wiem, jak to działa, ale tak jest. Uwierzyć tylko trzeba w to, co chcemy zrobić. Na firmowym czacie kolega kilka dni później dał ogłoszenie, że chce pozbyć się fajnego soundbara w dobrej cenie. W trzy sekundy załatwiliśmy pozytywnie transakcję. I w taki sposób sześcioelementowy zestaw audio zastąpiłem dwuelementowym.

Jeszcze mi było mało. Za dużo kabli za szafką RTV. Na szczęście kończy się okres panowania kabli w naszym świecie. Do tej pory wszystkie urządzenia, tak pięknie projektowane i prezentowane na ulotkach, nigdy nie miały kabli zasilających czy podłączeniowych. Potem w domu rozczarowanie, że kable psują nam cały efekt. Telewizję odbierałem przez tuner kablowy od operatora. Czyli cztery kable: HDMI, audio do zestawu i zasilający oraz Ethernet. Dwa piloty, a właściwie do niedawna trzy (audio, TV, tuner), chciałem ograniczyć do jednego. Tu operator kablowy zaproponował wymianę tunera na kartę CAM do telewizora. Pozbyłem się pilota i dodatkowego sprzętu. Oszczędność miejsca i prądu oraz prostota obsługi jednym pilotem. Pozbyłem się sporej liczby kabli, zwolniłem porty HDMI w telewizorze, których mi ciągle brakowało. Sprzęt audio włącza się automatycznie z telewizorem i jest połączony przez Bluetooth z telefonem.

To, o czym pisałem wcześniej, jest możliwe dzięki szybkiemu postępowi technologicznemu. Kilka lat temu nie istniały soundbary. Nie było tej jakości połączeń bezprzewodowych. Możemy upraszczać swoje życie i ograniczyć posiadane przedmioty, idąc z postępem. Nie mówię, by kupować wszystkie nowinki. Wiele z nich już dawno pokrył kurz zapomnienia, ale wiele z nich upraszcza nam ciągle życie.

Świetnym przykładem jest firma Apple za czasów Steve’a Jobsa. Jego minimalizm uratował firmę od upadku. On, gdy zasiadł drugi raz za sterami firmy, ograniczył liczbę produktów. Co to spowodowało? Nie, nie upadek, ale spory wzrost sprzedaży. Skupienie się na najważniejszych produktach czy aspektach życia powoduje, że nie rozpraszamy zasobów na cele pośrednie. Widzimy jasno cel i dążymy do niego. Jobs, podobnie jak w Apple, tak i w swoim domu miał minimalistycznie. Na starych zdjęciach widzimy niemal puste mieszkanie.

Produkty Apple dzięki tej filozofii, która również przyświeca głównemu projektantowi Jonathanowi Ive, są minimalistyczne. Produkty Apple są proste i łatwe w obsłudze. Minimalistyczne w formie, co w wielu przypadkach utrudnia produkcję, ale i napędza postęp. iPhone i obecnie inne smartfony zastępują nam wiele przedmiotów. Coraz częściej nie zabieramy na wakacje czy wycieczki aparatów fotograficznych. Na siłowni nie widzę już ludzi z odtwarzaczami mp3. Wszystko zastąpił telefon. Mój mały przykład. Do tej pory potrzebowałem do pracy z komputerami myszki. Do komputerów Apple była to Magic Mouse, pierwsza, później druga wersja. W torbie miała swoją specjalną przegródkę. Po kupnie nowego MacBooka gładzik mi wystarcza. Co więcej, uważam, że jest lepszy niż mysz.

Wiele mówi się przy nowych komputerach o przejściówkach. Po pierwszym rozczarowaniu i oburzeniu zrozumiałem, że do idealna sytuacja, by przestać nosić tyle rzeczy w torbie. Zrobiłem rachunek sumienia i zapisałem, co mi jest potrzebne do pracy. Dysk zewnętrzny, ostatnio mikrofon (zapraszam do Nadgryzionych, gdzie można mnie posłuchać) jakiś pendrive, czasami dostęp do Ethernetu i projektora starego typu oraz monitor zewnętrzny. Wszystkie te urządzenia można podłączyć do komputera ze złączem USB-C. Poszukałem i zamówiłem odpowiednie kable. Wszystko jest dostępne i kosztuje kilka dolarów. Nie potrzebujemy wielu przejściówek. By nie być zaskoczonym niemile w pracy czy u klientów, dokupiłem jedną uniwersalną przejściówkę. Od Huaweia – model AD10. Nawet bez zmiany kabli wystarczyłaby mi ta jedna.

Nowe komputery Apple mają jeszcze jedna ogromną zaletę: ładowanie przez port USB-C. Nie wiem, czy nie działam wbrew gwarancji, ale ja ładuję mój komputer nawet z ładowarki do iPada. Wystarczy standardowy kabel USB-C. Mam nadzieję, że niedługo telefony od Apple też będą miały USB-C. Pozbawianie urządzeń gniazd słuchawkowych też idzie w stronę komunikacji bezprzewodowej. I dobrze, choć mnie trochę boli, bo mam swoje ukochane słuchawki na kablu. Już dawno powinniśmy skończyć z kablami. Mamy elektryczne samochody, telefony komórkowe, GPS, rakiety, co latają i wracają na barkę, i znowu latają, a ciągle uwiązani jesteśmy kablem do przeszłości, jak te krowy na łące. Wyzwolić się musimy od tego postronka.

Oczywiście nie wszystko da się zastąpić takim uniwersalnym narzędziem. Są rzeczy, które lepiej, szybciej i łatwiej wykonać odpowiednio dobranym urządzeniem. Nie będziemy odkręcać wszystkich śrub w samochodzie kluczem francuskim, ale do każdej śruby zastosujemy odpowiedni klucz. Ważne, by wyważyć proporcje, kiedy potrzebujemy czegoś specjalistycznego, a kiedy wystarczy klucz francuski.

Nie wszystko musimy posiadać. Jeśli raz w życiu chcemy położyć płytki ceramiczne na balkonie, to nie oznacza, że musimy mieć całe zaplecze narzędziowe. Tu też postęp idzie z pomocą. Niedawno postanowiłem popracować w domu i miałem do wyremontowania jedną ścianę. W popularnych sklepach oferujących narzędzia i materiały kupiłem jednorazowe saszetki z już gotowym Cekolem i klejem do płytek ceramicznych. Jeśli mam do zamaskowania cztery otwory po kołkach rozporowych i do przyklejenia cztery płytki, to idealne rozwiązanie.

Patrzmy, czego potrzebujemy, zaś to, co tylko takim się wydaje, wyrzućmy, sprzedajmy lub podarujmy komuś, kto tego potrzebuje.


Adalbert Freeman

Fotoreporter i dziennikarz. Zakochany w krajach arabskich i islamie. Użytkownik nadgryzionych jabłek.


Dodaj komentarz

yagoodtp napisał(a):

Bateria w ios 11 też jest minimalistyczna. Ładujesz, masz zasilanie, używasz 5 godzin i już nie masz zasilania. Minimalistycznie – tak jak lubię.

Łukasz napisał(a):

hahahahahahha w punkt. ios11 kieruje mnie w stronę androida.

yagoodtp napisał(a):

Trzeba poczekać aż poprawią wersję pre alpha