iMagazine

Škoda 4×4 Challenge w ekstremalnych warunkach

06/02/2018, 12:16 · · · 10
fot. Wojciech Pietrusiewicz i Škoda Polska

Škoda zaprosiła mnie, abym wypróbował ich czteronapędowe modele Octavii, Karoqa i Kodiaka w warunkach ekstremalnych. Nie mogłem odmówić.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 1/2018


Celem naszej podróży była Laponia – kraina mitycznego Świętego Mikołaja, reniferów, psów rasy husky oraz dużych ilości śniegu i niskich temperatur. Po wylądowaniu w Rovaniemi, rejonie kraju, gdzie wiele koncernów motoryzacyjnych testuje swoje samochody pod kątem zimowym, pojechaliśmy na północ do Levi, gdzie spadło dobre pół metra śniegu w ciągu ostatnich dni. Podróż była długa i wyczerpująca, ale byłem ciekaw, co będzie w stanie pokazać ich system w tych warunkach. W poprzednich latach miałem okazję tutaj testować inne rodzaje napędów na cztery koła, którymi też jeździłem w „normalnych” warunkach, ale nigdy jeszcze nie trafił mi się system oparty o Haldexa…

Na wstępie jeszcze podpowiem, że jestem ogromny zwolennikiem mechanicznych systemów bezpieczeństwa w samochodach, a szczególnie systemów napędu na wszystkie koła. Nie przepadam za wszechobecną w dzisiejszych czasach elektroniką, ale staram się zawsze mieć otwarty umysł, zdając sobie sprawę, że te systemy w wielu sytuacjach jednak ratują ludziom życie (albo przed wysokimi rachunkami u blacharza). W szczególności lubię Torsena, które stosuje między innymi Audi, ale miałem też prywatnie Haldexa (znacznie starszej generacji niż obecne), którego doceniałem za kilka kwestii.

Napęd na cztery koła w aucie osobowym nadal jest rzadkością na naszych drogach – zdecydowana większość aut jest przednio lub tylnonapędowa. Przewaga w przekazywaniu momentu obrotowego na cztery opony powinna być oczywista, ale wiele osób nadal tego nie docenia. Zazwyczaj do momentu, w którym się takim samochodem przejadą. Przeważnie wystarcza im jedna sytuacja w życiu – nagły opad śniegu, niespodziewany poślizg w deszczu, albo niechciana wycieczka w błotnisty teren – aby zrozumieli, jak dalece 4×4 zwiększa stabilność samochodu, szczególnie w „podbramkowych” sytuacjach. Szczerze przyznam, że odkąd siedzę za kierownicą, czyli od przeszło 20 lat, miałem dwie sytuacje, w których napęd na cztery koła mi pomógł, a zrobiłem czteronapędowymi samochodami ponad 400 tysięcy kilometrów. Raz uratował mi życie, a raz uchronił przed stłuczką. To z pozoru niewiele, bo prawdziwie przydał się na zaledwie 0,00025% pokonanej odległości, ale gdyby tego nie zrobił – naprawdę nie koloryzuję – to nie pisałbym dzisiaj tych słów.

 

Škoda w swoich samochodach montuje system konstrukcyjnie oparty o Haldexa. Nie będę wchodził w szczegóły techniczne tego rozwiązania, bo nie chcę Was zanudzić, ale w dużym skrócie samochód głównie korzysta z kół przednich, płynnie przekazując moc na koła tylne wtedy, gdy jest to konieczne – może być przekazane od 96% na oś przednią, do 90% na oś tylną (oraz w wyjątkowych sytuacjach do 85% na pojedyncze koło). Obecnie ten napęd można znaleźć w modelach Octavia (i Combi), Octavia Scout, Octavia RS (również Combi), Superb (też w Combi), Kodiaq i Karoq (z wybranymi silnikami i skrzyniami biegów). Prywatnie, gdybym decydował się na którykolwiek z tych samochodów, zawsze wybierałbym 4×4 – to auta uniwersalne, którymi przemieszczamy się na co dzień i raczej nie odstawiamy ich do garażu na zimę, warto więc mieć dodatkowy zapas bezpieczeństwa.

Do naszej dyspozycji otrzymaliśmy podniesioną Octavię Scout, Karoqa oraz Kodiaka (z jednym wyjątkiem wyposażone w skrzynie DSG, które lubię). Do ich przetestowania wyznaczono nam slalom, test łosia oraz tor, po którym można było trochę poszaleć. Wszystkie auta ponadto wyposażono w opony Nokian WR SUV lub Continental ContiWinterContact – przypominam, że bez dobrych opon żaden napęd nam za wiele nie pomoże. Dodam jeszcze, że jeździłem z wyłączonym ESP, aby móc samochody wprowadzać w poślizgi (mniej lub bardziej kontrolowane) oraz po to, aby cały tor pokonać driftem (dla czystej przyjemności).

Sprzęgło wielopłytkowe (Haldex), z którego korzysta Škoda, reaguje skrajnie inaczej niż np. taki Torsen w Audi A4 i wyższych modelach. Ten ostatni jest wolniejszy w reakcji, ale płynniejszy i dzięki temu bardziej przewidywalny. Za jego pomocą potrafiłem taki tor pokonać z większą gracją, bez nerwowego dociskania pedału gazu, aby samochód wysunął pupę w odpowiednim kierunku. System montowany w Škodzie jednak reaguje znacznie szybciej – czuć, jak błyskawicznie moc i moment są przenoszone między kołami i o ile nie wymaga to od nas więcej pracy za kierownicą (bez ESP), to trzeba się do tego przyzwyczaić. W normalnych warunkach drogowych, czyli nie na terenie zamkniętym, kiedy jedziemy z włączonym ESP i nie staramy się o jak największy kąt wychylenia tyłu auta, zaryzykuję twierdzenie, że zdecydowana większość kierowców nie zauważy różnicy – postęp przez ostatnią dekadę w Haldexie był dla mnie natychmiast wyczuwalny i z ogromnym zaskoczeniem odebrałem przyczepność Škód nowej generacji.

Ciekawostką dla niektórych może być fakt, że to Octavia Scout zachowywała się najbardziej neutralnie ze wszystkich wystawionych modeli – to ją najtrudniej było wyprowadzić z równowagi, podczas gdy wyższy środek ciężkości Kodiaka i Karoqa ułatwiał „zamiatanie tyłkiem” na zakrętach. Jednocześnie, z bliżej niezrozumiałych dla mnie powodów, ludzie preferują jeździć SUV-ami. Już kilka miesięcy temu mieliśmy w redakcji Kodiaka (w pełni wyposażonego we wszystkie bajery, za kwotę, która mogła u niektórych wywołać zawał) i powiem Wam, że jeśli nie macie ciśnienia na znaczek premium, to Škody przerosły moje największe oczekiwania. Brakuje jej tylko jednego – pneumatycznego zawieszenie z regulacją prześwitu (chociaż dla chcącego nic trudnego).

Jak już przekonacie się do przesiadki na auto czteronapędowe, aby zapewnić sobie i swojej rodzinie większą dozę bezpieczeństwa, to pamiętajcie tylko o jednym – o ile przyspieszenie w warunkach trudnych, na przykład na mokrej lub pokrytej śniegiem nawierzchni, jest bardzo zbliżone do przyspieszania na suchym, to hamowanie jest niezależne od rodzaju napędu. Pomogą Wam jedynie opony i same hamulce.

Galeria (własne)

Galeria (Škoda Polska)


Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki i zwinne samochody. Niedawno rozpocząłem prowadzenie kursów Lightrooma i fotografii na Pikselowe.pl – zapraszam.


Dodaj komentarz

Assik napisał(a):

A i w najbliższym czasie pojawi się jeszcze nowszy model od tych tu zaprezentowanych: Knedliq. Nie mogę się doczekać taste’u.

tomoman napisał(a):

super foty, szkoda, że to Skoda. mogliby coś zrobić z wyglądem tych samochodów i z tym badziewnym logo :)

pawciu napisał(a):

Logo nie jest badziewne, ja nie mogę przekonać się do stylistyki przedniego grilla. Choć sam jeżdżę Superbem, to jakoś ten wygląd grilla mnie nie przekonuje.

Red napisał(a):

Ekstremalne warunki to może dla Skody były :) jakby wpuścić te cuda w teren gdzie mój Defender sobie radzi to dopiero byłyby ekstremalne warunki :) No i jeszcze ta kura na kierownicy ;)

pawciu napisał(a):

Fajne zdjęcia, jak zawsze 🙂

Mako napisał(a):

Kura to logo z historią, musi już takie zostać ;)
Co do wyglądu to pełna zgoda – brzydkie i bezpłciowe, po prostu pudła do przemieszczania się.

marcint napisał(a):

Gdybyś miał się zdecydować na Skodę z napędem 4×4 to który model najbardziej Ci odpowiadał?

Wojtek Pietrusiewicz napisał(a):

Prawdopodobnie Octavia 4×4, ale zwykła, nie Scout. Jeśli SUV to Kodiak.

Wojtek Pietrusiewicz napisał(a):

Jeśli zależałoby mi na dużym aucie to Superb 4×4 oczywiście.