Najwyższy czas, aby Apple Watch znowu pozytywnie wpływał na moje nawyki

24/11/2018, 15:03 · · · 5

We wrześniu Apple pokazało nowe telefony i zegarki. Nie jestem jeszcze przekonany do telefonów (nie widzę na razie potrzeby zmiany iPhone’a X na nowszy model). Jeśli chodzi o zegarek, to po prostu nie mogę się go doczekać! I to nie tylko dlatego, że jest ładniejszy! Ale zacznijmy od początku…


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 10/2018

Jako gadżeciarz (ale, który z czytelników iMagazine nim nie jest?) pamiętam dobrze mój zachwyt nad Apple Watchem, kiedy pojawił się na rynku. Powiadomienia, rozmowy i inne informacje dostępne prosto z nadgarstka. I do tego motywacja do ćwiczeń, czyli „zamykanie kółeczek”. To cudeńko miało jednak istotne wady: zbyt duża zależność od telefonu, powolna praca i brak wodoszczelności. Na szczęście już po roku wyszedł nowy model!

Seria 2 – znaczne usprawnienia!

Przede wszystkim zegarek stał się wodoszczelny, miał GPS i w końcu mogłem z nim biegać i pływać w basenie lub w morzu – bez telefonu. Co więcej, bateria wytrzymuje do mety triatlonu na dystansie olimpijskim (1,5 km w wodzie, 40 km na rowerze i 10 km biegu). Na styk, ale wytrzymuje. Czyli jest nieźle, ale czy może być lepiej?

Seria 4 – szansa na rewolucję!

Serię 3 zupełnie pominąłem, nie widząc powodu, dla którego miałaby ona znacząco poprawić mi życie i wpłynąć na moje nawyki.

Aż do teraz.

Poniżej przedstawię cztery czynniki, które wpłynęły na moją decyzję o zamówieniu serii 4, i postaram się przekonać Ciebie (i siebie), jak wspomoże to pielęgnację dobrych nawyków:

1: Design

Wreszcie odchudzili trochę zegarek i wykorzystali więcej powierzchni na tarczy. Rozmiar wyświetlacza zwiększył się do 40 mm – co oznacza, że odchudzono ramkę. Piszę o mniejszym zegarku, ponieważ mając stosunkowo mały nadgarstek, kupuję mniejszy model. Duży zegarek wyglądałby na mojej ręce komicznie.

Więcej ekranu, nowe tarcze, nowe kompilacje. To wszystko oznacza więcej możliwości i więcej danych na nadgarstku. Biorę w ciemno!

2: LTE

Dzielę mój czas między dwa kraje – Polskę i Hiszpanię i przynajmniej w jednym z tych krajów będę miał możliwość używania łącza LTE, bo na rynku hiszpańskim Vodafone i Orange będą to oferować. Mam nadzieję, że w Polsce też to się niedługo pojawi. Trochę dalej napiszę, dlaczego uważam, że to jest naprawdę ważna sprawa.

3: Szybkość

Wnioskując z komentarzy Amerykanów, którzy już nabyli nowego Apple Watcha, jest on sporo szybszy od serii 3 (a co dopiero od serii 2!). Wprawdzie mój zegarek funkcjonuje całkiem dobrze, ale na takim urządzeniu każde przyspieszenie jest na wagę złota!

4: Praca na baterii

Wierząc danym od Apple, z zegarkiem będzie teraz można przebiec maraton, czyli bateria wytrzyma około 6 godzin aktywnego wysiłku fizycznego. Jak wspomniałem wyżej, seria 2 ledwo wytrzymuje 3 godziny. Jeśli więc zapragnę w przyszłym roku wystartować w połówce Ironmana z zegarkiem Apple’a, to nie będzie problemu.

Jak nowy Apple Watch i watchOS 5 pozytywnie wpłyną na moje nawyki?

Skoro już omówiliśmy cztery powody, dla których warto zamówić zegarek z serii 4, to zabierzmy się teraz za nowe nawyki, które mam nadzieję wypracować przy jego pomocy.

Po pierwsze, przestanę już w ogóle biegać z telefonem!

Lubię biegać, słuchając jednocześnie podcastów lub audiobooków. Mam wtedy wrażenie, że oszukuję czas i „żyję podwójnie” – robię coś i dla ciała, i dla ducha. Niestety, aby móc to robić, zawsze musiałem biegać z telefonem. Na szczęście iPhone X jest trochę mniejszy niż rakietka do ping-ponga, jaką jest iPhone 7 Plus czy iPhone 6S Plus, z którymi trenowałem.

Do tej pory zostawiałem telefon w domu, kiedy biegłem z kimś – i tak nie słuchałem wtedy żadnych audycji. GPS w zegarku w zupełności mi wystarczał. Jedyne, co mnie wtedy trochę stresowało, to fakt, że jeśli coś by się stało w domu i potrzebna byłaby moja pomoc, rodzina nie miałaby ze mną kontaktu.

Teraz, dzięki watchOS 5, będę mógł słuchać zarówno podcastów, jak i audiobooków prosto z zegarka! Co więcej, będę też dostępny dla bliskich, gdyż będzie można do mnie po prostu zadzwonić lub napisać wiadomość. Do tego jeszcze w serii 4 poprawili jakość połączeń z zegarka, będę mógł więc spokojnie zatrzymać się, porozmawiać i wrócić do ćwiczeń.

Po drugie, będę częściej odkładał telefon na bok!

Mam zasadę, że zawsze po pracy odstawiam telefon na ładowarkę indukcyjną, aby wciąż na niego nie zerkać. Chcę dzięki temu w pełni skupić się na rodzinie (szczególnie na moich trzech uroczych córeczkach!).

Teraz mam nadzieję, że na spacery i inne krótsze wyjścia także będę chętniej wychodził bez telefonu. Bo po co mi telefon, jeśli nie mam zamiaru na nim aktywnie pracować?

Po trzecie: bo AirPodsy mam zawsze w kieszeni!

Od kiedy pojawiły się słuchawki AirPods, nigdzie się bez nich nie ruszam. Mam je zawsze w kieszeni. Zawsze. W lewej kieszeni AirPodsy, w prawej telefon, a na ręce – zegarek.

Teraz mam nadzieję, że sytuacja się zmieni – w lewej kieszeni AirPodsy, w prawej nic, a na lewym nadgarstku – zegarek.

Apple Watch 4 zapewni mi w zasadzie wszystko, czego potrzebuję:

  • pokaże godzinę, 
  • odbierze i nawiąże połączenia jak telefon komórkowy,
  • umożliwi dostęp do internetu, dzięki Siri Shortcuts będę mógł więc zapisywać notatki, wysyłać wiadomości itp.,
  • będzie mieć wgrane podcasty i audiobooki, wystarczy więc tylko założyć AirPodsy na uszy i posłuchać czegoś interesującego,
  • będzie pełnowartościowym narzędziem do fitnessu, zatem zachęci do wykonywania ćwiczeń i startowania w zawodach.

Oprócz błękitnego nieba, nic mi więcej nie potrzeba. A co najważniejsze, mając taki zegarek, nie będę kompulsywnie zerkać na ekran telefonu, tylko patrzeć, co się dzieje dookoła i obserwować, jaki piękny i ciekawy jest świat, w którym mam dostęp do wszystkich informacji prosto z nadgarstka!

Nadchodzi era #WatchOnly?

5