Audi E-Tron GT Concept na bazie Porsche Taycan

17/12/2018, 10:43 · · · 16

Audi niedawno zaprezentowało nowy model, kolejny z serii zapowiadających przyszłość samochodów elektrycznych. Produkcja ma ruszyć w 2020 roku…

Audi E-Tron GT Concept

To trzeci model firmy po modelach E-Tron i E-Tron Sportback Concept (widzę tutaj problem z nazewnictwem) i pierwszy, który mnie zainteresował. Przyznam się, że nie rozumiem manii posiadania SUV-ów, które są często mniej praktyczne i droższe niż odpowiedniki w postaci sedanów niż kombi, więc nic dziwnego, że bardziej sportowa sylwetka mnie zaintrygowała. Obawiam się jednak, że zanim samochód trafi na ulice, zostanie zdecydowanie bardziej ucywilizowany, podobnie jak zapowiada się Porsche Taycan (ale trzymam kciuki, aby tak się nie stało).

Po lewej i na środku: Mission E Concept. Po prawej: zdjęcie pokazujące znacznie węższą i wyższą karoserię, bardziej przypominającą proporcjami Porsche Panamerę.

E-Tron GT Concept ma być dostrojony przez Audi Sport (byłe Quattro GmbH, odpowiedzialne między innymi za serię modeli RS). „Pod maską” ma znajdować się odpowiednik 582 koni mechanicznych, które będą generowały dwa silniki zamontowane na obu osiach. Energię ma dostarczać 90+ kWh akumulator, który ma jednocześnie zapewnić zasięg ok. 400 km na jednym ładowaniu. Do 100 km/h ma przyspieszać w 3,5 sekundy, a do 200 km/h ciut powyżej 12 sekund. Rozpędzanie ma się zakończyć na 240 km/h.

E-Tron GT będzie oferował do 0,3 g siły hamowania dzięki swojemu, regulowanemu ręcznie lub automatycznie, systemowi rekuperacji. Jeśli to nie wystarczy, aby się zatrzymać, to ceramiczne tarcze hamulcowe powinny pomóc zdecydowanie przyspieszyć tę czynność. Większą ciekawostką są systemy ładowania, ponieważ auto może być ładowanie indukcyjnie (11 kW) lub przewodowo. Dzięki 800 V systemowi, E-Trona GT można naładować do 80% w 20 minut. Teoretycznie. W praktyce powinniśmy spodziewać się dłuższych czasów, ponieważ zastosowane baterie litowo-jonowe nie powinny znajdować się pod pełnym obciążeniem w trakcie całego procesu ładowania.

Nie da się ukryć, że przyszłość samochodów elektrycznych będzie interesująca i niewątpliwym pionierem nadal pozostaje Tesla, które od lat oferuje to, co stara gwardia dopiero zapowiada z kilkuletnim wyprzedzeniem. Największą różnicą jednak nadal pozostaje to, jak producenci podchodzą do oprogramowania samochodu. Tesla uaktualnia się sama, pojawiają się nowe funkcje (z zastrzeżeniem, że niektóre obiecane funkcje autonomiczne będą wymagały wymiany komputerów lub dołożenia czujników i kamer w przyszłości), a „autopilot” uczy się na bieżąco na podstawie danych z innych dziesiątków tysięcy innych Tesli. Firmie udało się nawet zdalnie naprawić problemy z systemem hamulcowym w Modelu 3. Tymczasem, konkurencja nadal opiera się o stare podejście – oprogramowanie może być uaktualnione w serwisie podczas wizyty lub serwisu.


Przyznam, że sam od ponad roku zastanawiam się nad elektrykiem – modelem S lub 3 – ale przeszkodą nadal pozostaje mizerna sieć stacji ładujących w Polsce, utrudnione podróżowanie takim samochodem na dłuższych dystansach oraz fakt, że nasz rząd nie oferuje żadnych dopłat ani ulg z tytułu bycia bardziej ekologicznym. W przypadku Tesli dochodzą do tego jeszcze problemy z jakością, obsługą klienta i brak serwisu w Polsce (co może się wkrótce zmienić). W przypadku konkurencji… no cóż… otrzymujemy po prostu samochód, jak każdy inny, tyle że napędzany elektronami, a nie benzyną.

Ale jeśli E-Tron GT Concept będzie finalnie wyglądał tak, jak na powyższych zdjęciach, to będę nim poważnie zainteresowany, pomimo faktu, że będzie to „zaledwie” elektryczny samochód, a nie jeżdżący gadżet.

16

Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki, mechaniczne klawiatury i zwinne samochody.