iMagazine

KO kontra OK

03/05/2019, 10:00 · · · 18

W bokserskim slangu „KO”, czytane jako „kejoł”, oznacza nokaut. Czasem dzieje się tak, że taki właśnie nokaut sami serwujemy swojemu portfelowi i finansom osobistym. O planowaniu budżetu pisałem i mówiłem już sporo. Dzisiaj chcę Wam wyłożyć prostą zasadę, która działa absolutnie zawsze i bez względu na wysokość Waszych zarobków.

KO, czyli nokaut

Nie jest tajemnicą, że w finansowe tarapaty czy późniejszą spiralę długów wpadamy najczęściej, ulegając staremu i niestety, nadal pokutującemu: „Zastaw się, a postaw się”. Część wynosi takie myślenie z domu, w którym zamiast rozmawiać o finansach toczy się dyskusję o wielkości przekątnej względem tej, którą za ścianą posiada sąsiad. To nie jest obraz tylko polskich blokowisk (takich, w których się wychowałem i taki, który doskonale znam), ale sporej części społeczeństwa.

Finansowe KO przychodzi bardzo szybko. Wiele razy widziałem w hipermarkecie sytuację, w której ktoś podpisywał umowę ratalną lub kredytową na kwoty poniżej pięciuset złotych. Na żelazko, toster, mikrofalówkę… Tak! I to był bardzo przykry widok. Do swojej względnej wolności finansowej dochodziłem sam, więc doskonale pamiętam to uczucie, gdy byłem po tej drugiej stronie. Nokaut przychodził po pierwszych trzech miesiącach. U niektórych na jednym niestety się nie kończy.

OK – Odłóż-Kup

Zasada OK to przeciwieństwo nokautu. Odłóż-kup (OK). Zanim się uniesiesz i pomyślisz: „Łatwo powiedzieć! Nie ma z czego odkładać!” – zastanów się, proszę, nad tym tokiem rozumowania. Już? Bo widzisz, czasem trzeba złapać po prostu inną niż nasza perspektywę. Przeprowadziłem dziesiątki rozmów z rozmaitymi osobami, które popadły w finansowe tarapaty i każda z nich opisywała moment opamiętania podobnie.

„Kiedy po raz pierwszy na coś odłożyłam – wiesz, tak przez choćby kilka tygodni – i potem to sobie kupiłam, ta rzecz zyskiwała na znaczeniu. Zmieniała się jej wartość dla mnie.” – mówi Karolina. Mogę się tylko podpisać pod tymi słowami, bo mam tak co trzy lub pięć lat, kiedy zmieniam swoje urządzenia iOS i zestaw komputerów, które każdego dnia zarabiają na siebie – szybko przewyższając swoją materialną wartość. Tak, można robić inaczej. Nie, nie każdy musi odkładać.

Nie chodzi mi o to, aby Cię do czegokolwiek zmuszać. Nawet nieszczególnie chcę Cię przekonać do niczego ponad to, że czasem warto spojrzeć na rzeczy z nieco innej niż nasza perspektywy. Zakwestionować to, co mówią inni. Pokłócić się ze samym sobą. Nie zgodzić się, a potem zaryzykować. Argument wyrażający bunt przeciwko zasadzie OK, który słyszę absolutnie za często, brzmi: „Życie ci minie, a nawet go nie poznasz!”.Powiem na koniec tyle, że życie mija lepiej, niż jestem sobie w stanie wyobrazić, ponieważ mija w wolności. Od innych i siebie samego. OK?


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 04/2019

18

Krzysztof Kołacz

Fan Apple. Redaktor iMagazine.pl. 🎙 Podcaster: www.boczemunie.pl. Mówca publiczny. 🏃🏻‍♂️ Biegacz. Pasjonat ☕️ speciality. 👉 www.krzysztofkolacz.pl


18
Dodaj komentarz

avatar
5 Comment threads
13 Thread replies
7 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
7 Comment authors
DyspoMikeMarekAndrzejKrzysztof Kołacz Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Marcin
Gość
Marcin

Nie widzę nic złego w przemyślanym zakupie ratalnym. Sam w ten sposób swego czasu wyposażyłem swe pierwsze mieszkanie.

alex.ziemny
Użytkownik

Muszę sobie w końcu zakodować, że nie jestem targetem waszych felietonów.

Marek
Gość
Marek

Dokładnie. Tez o tym zapominam!

Andrzej
Gość
Andrzej

to odłóż na dom z ogrodem i go kup jak odłożysz ;)…aha..i na nowy samochód pachnący salonem – taki 2 drzwiowy…sportowy..ze skórą..aha..i na Harleya, którego kazdy facet powinien mieć ;). POwodzenia mądralo.

Marek
Gość
Marek

Jak to czytam to…. no nie wierze…. naprawdę?…. i tym artykułem podziękuje za subskrypcje imagazine. Nie mój target.

Mike
Gość
Mike

Mega pretensjonalne i w większości bez sensu.
Po pierwsze większość sieci handlowych daje obecnie ratalki na 0% więc nie ma się nad czym zastanawiać. Taki kredyt warto wziąć, nawet jeśli dysponuje się własnymi śridkami na zakup.
Po drugie takie drobne kredyty są świetne do budowania historii kredytowej.
Po trzecie są pewne przedmioty bez których jakby trudno żyć. Taka kuchenka, pralka czy lodówka na przykład. Rozumiem, że jeśli kogoś nie stać na ich zakup z własnych środków to ma chodzić głodny i śmierdzący, póki kasy nie uzbiera, bo kredyty są takie złe… .
Itp. Itd.