iMagazine

69 dni z Apple Watch Series 4

20/05/2019, 10:39 · · · 30

Apple Watch Series 4 to moja druga, po iPadzie Pro, ulubiona tegoroczna nowość od firmy z Cupertino. Nowy model niby niewiele wprowadza, a zmienia wszystko.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 1/2019


Niektórzy z Was zapewne kojarzą, że przez 1254 dni w swoim życiu korzystałem z Series 0 w wersji stalowej – najpierw polerowanej na wysoki połysk, a potem Space Black, powlekane mjetodą DLC. Pomimo że wykorzystywałem go do sprawdzania czasu, to nie był dla mnie zegarkiem. Przede wszystkim chodziło w nim o wyświetlanie powiadomień (i odpowiadanie na nie bezpośrednio z nadgarstka), funkcje fitnessowe oraz możliwości komunikacyjne. Zastąpił w moim życiu prawie całkowicie zegarki mechaniczne. Na początku podejrzewałem, że będę wymieniał go na każdy nowszy model, ale szybko rozsądek wziął górę. Series 1 był po prostu szybszy, a Series 2 wprowadził GPS-a, którego nie potrzebowałem, bo i tak miałem ze sobą zawsze iPhone’a. Dodatkowa wodoodporność również nie była mi potrzebna, bo mój Series 0 nie protestował na codzienne zanurzenie w wodzie pod prysznicem. Series 3 był pozornie najciekawszy, bo dodał wsparcie dla LTE, ale nie można było tego wykorzystać w Polsce, więc i jego sobie odpuściłem. Cieszę się, że wytrzymałem aż do Series 4 z kilku powodów. Po pierwsze, mój model przestał być wspierany przez watchOS-a, a po drugie, Series 4 stał się tym dla smartzegarka Apple’a, czym iPhone 4 był dla pierwszego smartfona tej firmy.

Nowy, większy ekran w połączeniu z większą kopertą, o nieznacznie zmienionym designie, wizualnie całkowicie odmienił oblicze Apple Watcha. Przez kolejne generacje (na przykładzie modelu 42 mm) stawał się coraz grubszy, a całość zaczęła się od 10,5 mm. Koperta Series 2 i Series 3 miała już 11,4 mm wysokości i dopiero zmalała w Series 4, w przypadku którego ma 10,7 mm. Istotne jest, aby zestawić to z faktem, że najnowsza 44 mm koperta jest o 2 mm wyższa i 2,1 mm szersza, co powoduje, że wizualnie zegarek wydaje się bardziej płaski niż pierwszy model z 2015 roku. Jeśli to zestawimy ze znacznie atrakcyjniej zaokrąglonymi rogami, to otrzymujemy zdecydowanie zgrabniejszy komputer na naszym nadgarstku. Nie bez znaczenia pozostaje zwiększona przestrzeń ekranu, który wzorem iPhone’a X i iPadów Pro z 2018 roku wypełnia ramkę i ma zaokrąglone rogi, naśladujące zakrzywienie koperty. Bardzo cenię sobie dodatkowe informacje, które teraz mieszczą się na nowych tarczach, ale nadal czekam na większy nacisk na ich rozwój – jest ich zdecydowanie za mało i nie wprowadzają wystarczająco dużo innowacji – oraz wszelkich funkcji smart, aby Apple Watch dostarczał mi potrzebnych informacji, zanim dowiem się, że będę ich potrzebował.

Niestety, podwyżki cen nie ominęły tego smartzegarka, nie pozostało mi więc nic innego, jak skorzystać z dobrej woli czytelnika, który akurat wracał z USA i przywiózł mi jedną sztukę (dzięki Marku!). Zdecydowałem się na aluminiowy model Nike+ bez LTE (LTE z USA raczej nie będzie działało w Polsce). Ten krok okazał się mieć pozytywny skutek, ponieważ od paru dni mogę badać swoje EKG za jego pomocą. Niestety, w tej chwili tylko Apple Watche Series 4, których Device ID określają ich pochodzenie z USA i terytoriów zależnych, mają tę funkcję aktywną. Reszta świata musi poczekać, aż proces certyfikacji zostanie przeprowadzony zgodnie z lokalnymi przepisami. Mam więc świadomość, że nowy model nie tylko określa moją aktywność fizyczną, ale również okresowo bada pracę serca i będzie mnie automatycznie alarmował, gdyby działo się coś niepożądanego. Oczywiście, Apple Watch nie bada każdej możliwej wady serca, ale daje to nam pewien sygnał na temat kierunku rozwoju tego urządzenia.


Przepraszam, za wtrącenie reklamowo-informacyjne, ale od czasu publikacji tego artykułu w styczniu, kilka rzeczy się zmieniło…

Apple Watch Series 4 z LTE oficjalnie dostępny w Polsce – czy warto go kupować?

Apple Watch Series 4 LTE już oficjalnie dostępny w Orange

Jak skonfigurować Apple Watch LTE z eSIM?

Jak uruchomić funkcję EKG, powiadomienia o nierównym rytmie serca i wykonać pomiar EKG w Apple Watch Series 4

A teraz, zapraszam do dalszej części…


Najważniejszą „nowością” jest jednak co innego, a odpowiedzialny jest za to nowy SoC pod kryptonimem Apple S4. Nowy chip daje tak ogromnego kopa watchOS-owi, że mam wrażenie, że zachowuje się on tak wydajnie, jak iPhone’y i iPady od lat. Nie muszę na nic czekać, a wszystko dzieje się natychmiastowo, niezależnie czy wysyłam SMS-a, czy otwieram powiadomienie.

O ile bardzo chciałem kupić sobie model stalowy, to jest on dostępny tylko w wersji LTE, której nie potrzebuję, a która kosztuje więcej. Oznacza to konieczność wydania przynajmniej 699 dolarów (bez podatku stanowego) lub 699 dolarów (z 19% VAT-em w Niemczech) – około 3000 złotych – a to uważam już za przesadę za komputer, którego żywotność oceniam na 3–4 lata. Poszedłem w aluminium w odcieniu Space Grey i nie żałuję – sprawuje się wzorowo. Przy okazji będę miał mniejsze opory przed jego ewentualną szybszą wymianą na coś nowszego, jeśli Apple wprowadzi kolejne innowacje, które chciałbym uzyskać.

W kwestii zastrzeżeń do Apple Watcha, poza wspomnianą kwestią z tarczami, mam jeszcze pretensje do firmy za zbyt mały wybór kolorystyczny Sport Bandów – szukam odpowiedniego odcienia jasnej szarości, a ta niestety nie jest oferowana od ponad roku. Nowe kolory z kolei zupełnie do mnie nie przemawiają. Dobrze, że paski przynajmniej nie podrożały…

Od 69 dni nie był ani jednego dnia, w którym nie nosiłbym nowego Series 4. Korzystam z niego codziennie, a do moich podstawowych czynności wykonywanych za jego pomocą – poza wspomnianym sprawdzaniem powiadomień, odpowiadaniem na nie, komunikacją tekstową, odblokowywaniem komputera i paru innych – doszło płacenie za pomocą Apple Pay oraz odbijanie kart pokładowych zegarkiem podczas zagranicznych wojaży. To wszystko powoduje, że trudno byłoby mi wrócić do funkcjonowania bez niego, bo jeśli jesteśmy w ekosystemie Apple, to jednak można z tego faktu czerpać benefity. Nawet w Polsce.

30

Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki, mechaniczne klawiatury i zwinne samochody.