Wróciłem do macOS 10.14 Mojave z 10.15 Catalina na NLEstation 2020

12/07/2020, 13:05 · · · 29

Blisko rok czekałem na przesiadkę z Mojave na Catalinę. W tym czasie wielokrotnie miałem okazję korzystać z Cataliny na nowych sprzętach, całkowicie czystych MacBookach Pro, Air czy Macach Mini i za każdym razie coś się w tej wersji systemu sypało. Nie wiem co mnie podkusiło na upgrade, ale pokornie wracam do ostatniego dobrego macOS-a, przynajmniej dopóki nie zadebiutuje Big Sur.

Jeśli śledziliście moje perypetie z Cataliną w ostatnich tygodniach, to wiecie, że nie było mi wesoło. Non-stop miałem z nią jakiś problem, co zresztą doświadczałem regularnie na różnych wersjach tego systemu, jak już wspominałem na początku. Doszedłem jednak do wniosku, że skoro beta Big Sur już się pojawiła, a Catalinę czeka jedynie 10.15.6 (po wyjściu z bety), to czas najwyższe spróbować upgrade’u.

Upgrade z Mojave na Catalinę zrobiłem 25 czerwca 2020, czyli dwa i pół tygodnia temu. W tym okresie, niemalże codziennie, szukałem rozwiązania problemów, które napotkałem na swojej drodze. Lista w sumie miała kilkanaście poważniejszych pozycji i nie znalazłem 100% rozwiązania dla ponad połowy z nich. Finalnie, na dzień przed powrotem do Mojave, muszę powiedzieć, że działało wszystko poza odblokowywania komputera Apple Watchem. Lagi w animacjach były choleranie irytujące, ale mogłem z nimi żyć. Lista niewidocznych bugów, znaleziona w logach systemowych, była jednak tak długa, że postanowiłem rozwiązać problem w najprostszy możliwy sposób…

Przed upgrade’em do Cataliny, zrobiłem ostatni obraz instalacji SSD z Mojave, a sam dysk zewnętrzny z backupem fizycznie odłączyłem od komputera. Dzięki temu wiedziałem, że zawsze mogę śmiało wrócić do starej instalacji bez utraty nowych danych, pod warunkiem, że będę je trzymał w odpowiednim miejscu (poza SSD lub poza folderami, które się synchronizują za pomocą Resilio Sync Pro).

Podłączyłem SSD z bootującym backupem, zrestartowałem komputer i uruchomiłem Mojave z zewnętrznego dysku na USB. Proces bootowania trwał trochę dłużej niż normalnie, co nie dziwi, bo to HDD i na dodatek podłączony po USB 3.0, ale wszystko ruszyło bez problemów.

Następnie uruchomiłem Carbon Copy Cloner, który automatycznie zauważył, że dyskiem bootującym jest backup i zaproponował jego odtworzenie na wewnętrzny SSD. Catalina robi spore zmiany w systemie plików, więc musiałem odpalić Disk Utility, wymazać SSD i utworzyć nowy wolumin APFS (to zawsze stresujący moment). Następnie rozpocząłem procedurę przywracania danych, która zajęła około 2-3 godzin – znacznie szybciej niż za pomocą Time Machine. Pozostał restart i sprawdzenie czy wszystko działa.

Po zalogowaniu się do Mojave na SSD, iCloud poprosił mnie o wprowadzenie hasła, wszystko się uruchomiło prawidłowo, a mi pozostało usunąć wszystkie backupy z nowego Time Machine’a, bo wykonano je na Catalinie, a nie Mojave. Komputer zostawiłem włączony na noc, aby iCloud Photo Library ponownie przeprowadził analizę wszystkich moich zdjęć (rozpoznawanie twarzy i weryfikacja biblioteki) i od rana cieszę się znacznie lepszym wydaniem macOS-a.

Błagam Apple, ogarnij się z Big Sur. Catalina dla mnie jest już skreślona, ale skupcie się na bugach, aby Big Sur zaczął działać przynajmniej tak dobrze, jak Mojave.



29

Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki, mechaniczne klawiatury i zwinne samochody.