Samsung The Sero – recenzujemy obracany telewizor

20/11/2020, 13:50 · · · 3

Samsung Sero nie jest dostępny w szerokiej dystrybucji, nie zobaczymy go w każdym sklepie i nie trafi na razie do większości domów. To jednak krok w przód dla koreańskiego producenta, uzupełnienie portfolio telewizorów lifestyle’owych oraz okazja do dyskusji o pionowym wideo. Miałem go przez dwa tygodnie w domu i pod paroma warunkami z chęcią zostałbym z nim na dłużej.

The Frame, The Serif, The Sero, The Tarrace, The Premier – lifestyle’owa rodzinka Samsunga

Samsung sprzedaje najwięcej telewizorów na rynku. Jest to związane z popularnością marki, funkcjonalnością, ale też różnorodnością produktów. Od podstawowych modeli po flagowe modele 8K 85 cali, kosztujące 40 tysięcy złotych, a nawet 150” The Wall dla jeszcze zamożniejszych klientów. Można powiedzieć, że hasło „Dla każdego coś miłego” powinno być sloganem telewizorów Samsunga. Efektem takiego działania jest fakt, że w każdej grupie telewizorów jestem wskazać ciekawą propozycję właśnie koreańskiego producenta. Prawdziwym ucieleśnieniem tej definicji są jednak lifestyle’owe serie:

  • The Frame – czyli telewizor wyglądający i zachowujący się jak obraz
  • The Serif – designerski telewizor nawiązujący do fontu szeryfowego
  • The Tarrace – telewizor ogrodowy, wodoodporny o większej jasności i wytrzymałości
  • The Premiere – projektory krótkiego rzutu z system Smart TV znanym z telewizorów
  • The Sero – telewizor z obracanym ekranem

Dziś pora zająć się tym ostatnim.

Samsung The Sero – telewizor dla młodego pokolenia

Tekst ten piszę dzień po tym, gdy Twitter ogłosił wprowadzenie swoich „Stories”. Krótkie, błyskawiczne, pionowe formy dostępne są na TikToku, Snapchacie, Instagramie, Facebooku, Whatsappie, Linkedinie i właśnie Twitterze. Nie brakuje memów o Excelu i Total Comanderze. Świat oszalał na punkcie tak przekazywanych treści. Wśród winnych jest też Apple i popularyzacjia fotografii mobilnej, a wraz z nią realizowanie wideo w pionie.

Dla starszych pokoleń naturalne są proporcje kinowe, czy też telewizyjne (choć i 16:9 w domowych warunkach to właściwie dopiero ostatnie 20 lat). Natomiast młodsze osoby, współcześni nastolatkowie są natywnie mobilni. W tym roku 18-nastkę kończą ludzie, którzy mieli 5 lat w czasie premiery pierwszego iPhone’a. Smartfon i konsumpcja na nim treści dla takich osób jest w pełni naturalna, a z każdym rokiem grono takich osób od dziecka ze smartfonem w ręku będzie rosła.

Warto to sobie uświadomić patrząc na Sero i oceniać ten produkt właśnie z perspektywy młodzieży czy też ogólnie przyszłości. Zresztą dla Samsunga to nie jest kluczowy produkt, oczko w głowie, a raczej koncept, który można kupić. Pokaz możliwości, wręcz swoista zaczepka: „Hej, mamy coś dla nowego pokolenia, rozumiemy wasze potrzeby”.

The Sero i Samsung Galaxy S20 – czyli mariaż mobile’u I dużego wyświetlacza

Aby zrozumieć idee stojącą za Sero trzeba aktywnie korzystać z serwisów społecznościowych i własnego smartfona w celach multimedialnych. Sero obecnej generacji jest stworzony do ścisłej współpracy z smartfonami Samsunga. Działa też z innymi telefonami z Androidem oraz iPhone’ami. Jednak to duet The Sero + smartfon z linii Galaxy dają najlepsze efekty. Jeden klik na telefonie i ekran jest już przerzucony na 43-calowy wyświetlacz.

Teraz możemy wygodnie położyć się na łóżku, oprzeć o kanapę i przeglądać krótkie wideo naszych znajomych, celebrytów, instagramerów etc. To jakie są to treści w dużym stopniu zależy od nas. Internet daje nam masę możliwości. Znam kilka świetnych profili na Instagramie, gdzie wynoszę coś ze Stories albo przynajmniej dobrze się bawię. Sero umożliwia nam ten podgląd na dużym ekranie. Po chwili możemy przejść do YouTube’a i obejrzeć jakiś program, wystarczy, że obrócimy telefon i już obraca się też nasz telewizor. To samo dzieje się, gdy przeglądamy zdjęcia i filmy. W duecie produktów firmy Samsung działa to świetnie.

The Sero – w oczekiwaniu na kolejną generację

Niestety, to jak bardzo Sero jest konceptem i świeżym produktem na rynku można dostrzec bardzo szybko. Po pierwsze, opcje oferowane we współpracy z telefonem Samsunga nie działają już z iPhone’ami. AirPlay jest możliwy wyłącznie w trybie poziomym. Aplikacja Samsunga nie załatwia tu sprawy, umożliwia jedynie wrzucenie zdjęć na telewizor. Szkoda, gdyż potencjał jest naprawdę duży.

Przede wszystkim jednak brakuje natywnych aplikacji dla tego telewizora działających w obu trybach. Instagram, Facebook Video i pozostałe serwisy społecznościowe powinny być na nim dostępne wraz z możliwością łatwego przełączania użytkowników telewizora. Wtedy można by cieszyć się tymi wszystkim treściami bez sięgania po telefon. OK, zwykle osoby zorientowane na social media i tak mają ten telefon pod ręką. Jednak przerzucanie obrazu na duży ekran i wciąż trzymanie w ręku smartfona wydaje się być średnio naturalne. O ile nie dzielimy się tymi treści z bliskimi, szybko dojdziemy do wniosku, że to samo możemy robić także po prostu na telefonie.

The Sero nie wykorzystuje też w pełni swoich sporych i nieźle grających głośników ulokowanych w podstawie. Świetnie jakby mogły działać niezależnie i właśnie na nie bez uruchamiania telewizora dało się wysłać dźwięk po Bluetooth lub AirPlay.

 

Pomysłów na rozszerzenie funkcjonalności The Sero jest wiele. O niektórych Samsung już pomyślał i można dokupić do niego kółka, aby szybko go transportować. Może w przyszłej generacji pojawi się opcjonalny akumulator, który pozwoliłby na prace bez kabla przez kilka godzin na przykład na balkonie podczas spotkania ze znajomymi. Osobiście liczę na to, że Sero doczeka się kolejnych generacji.

The Sero jako mebel i zwykły telewizor

The Sero, dzięki temu, że jest urządzeniem wolnostojącym o dość niepospolitej formie należy traktować jako mebel1. Przypomina on lustro i może szkoda właśnie, że nie ma kamerki, która pozwoliłaby i taką funkcję wykorzystać. U mnie na czas testów stał w sypialni i prezentował się naprawdę ciekawie, na tyle, że osobiście myślę tam o wstawieniu The Serif. Warto jednak właśnie rozpatrywać The Sero pod kątem tego, jak się prezentuje. Jeśli interesuje was nietuzinkowy telewizor, który wyłączony jest w pionie, to będzie to dobra opcja. Poza tym, podobnie jak inne Samsungi, ma on tryb ambient. Tutaj jest on pionowy i pozwala na wybór różnych motywów czy stworzenia pokazu z własnych zdjęć.

 

The Sero jest 43-calowym telewizorem z 60 Hz matrycą VA. To dobry średniak, z przyzwoitym podświetlaniem, odwzorowaniem kolorów, typową dla tej klasy czernią i kontrastem. Obraz jest więc dobry, ale nie oczekujmy od niego czegoś więcej, czy to w HDR, czy gamingu. To raczej poziom małego Q60T.

The Sero – wyjątkowy telewizor Samsunga

The Sero to ekran inny niż wszystkie. Telewizor niszowy, telewizor dedykowany konkretnej grupie docelowej, telewizor mający pokazać możliwości firmy. A jednocześnie nie jest to produkt widmo jakich wiele na rynków. Sero nie tylko został zaprezentowany na targach, ale też można go po prostu kupić. Na pewno znajdzie on swoje miejsce w historii telewizorów.

Myślę, że oswaja nas też poniekąd ze ścianami wideo, które za parę lat zagoszczą w naszych domach. Wtedy też wyświetlacz w zależności od sytuacji będzie przybierał różne formaty, a reszta będzie wygaszona.

  1. Właściwie każdy telewizor tak należy traktować.


3

Paweł Okopień

Pasjonat nowinek ułatwiających codzienne życie, obserwator szybko zmieniającego się rynku tech, nurek, maniak wysokiej rozdzielczości i telewizorów.

paweloko