Dzień z życia z Withings (oraz promocje do -50% na Black Friday!)

26/11/2020, 20:27 · · · 2

Żyjemy w dziwnych czasach. Mamy XXI wiek, technologię umożliwiającą nam podróże w kosmos, jednak z drugiej strony nie jesteśmy w stanie poradzić sobie z ochroną naszego zdrowia. Żyjemy w czasach pandemii, gdzie szczególnie musimy uważać na siebie, swoich bliskich, aby nie zarazić siebie i innych oraz trzymać formę, która pomoże nam to wszystko przetrzymać. Jak się głębiej nad tym wszystkim zastanowię, to nie ma drugiej takiej firmy jak Withings, która nam w tym może pomóc.

Bardzo szanuję Withings za to, co konsekwentnie robią, projektują i produkują. Skoncentrowali się na jednej branży, która de facto jest – albo przynajmniej powinna być – dla nas najważniejsza: na inteligentnych urządzeniach umożliwiających kontrolę naszego zdrowia. Jako jedyni na rynku mają pełne spektrum produktów, cały ekosystem, pokrywający praktycznie wszystkie potrzeby każdego Kowalskiego. Zaczynając od inteligentnych wag (trzy do wyboru), przez ciśnieniomierze (dwa do wyboru), termometr, profesjonalny analizator snu, a kończąc na zegarkach (sześć modeli do wyboru). Sprzęt można kompletować, dokupować po kolei, a na końcu mieć wszystko przeanalizowane w świetnej aplikacji Health Mate, za którą stoją najlepsi lekarze z Europy. Większość urządzeń testowaliśmy na naszych łamach, teraz pokażę Wam, jak wygląda mój dzień i jak wykorzystuję Withings.

6:45 pobudka

Budzi mnie delikatną wibracją zegarek – ScanWatch. Recenzowaliśmy go dokładnie w iMagazine 9/2020. Jest elegancki, super wygląda, zdecydowanie lepiej niż Apple Watch. Z jednej strony jest jak analogowy, a z drugiej to świetne narzędzie diagnostyczne. Mamy powiadomienia z telefonu, ciągły pomiar tętna, treningi, które synchronizują się też np. ze Stravą. Do tego oczywiście pomiar kroków, dystansu, pięter, ale najważniejsze jest to, że mam w nim podręczny EKG oraz pomiar SpO2. Ten ostatni czujnik, odpowiadający za mierzenie saturacji krwi, jest wyjątkowo istotny w dzisiejszych czasach w kontekście COVID-19.

ScanWatch działa u mnie w tandemie ze Sleep Analyzer (moja recenzja). Z jednej strony niby mam dokładną analizę snu właśnie dzięki Sleep Analyzer, ale z drugiej strony mam dzięki ScanWatch pomiar przez całą noc SpO2. Sleep Analyzer niestety zwraca mi uwagę, że dość często chrapię i mam ostatnio umiarkowany bezdech senny. Niby nic szczególnego, bo mamy przed sobą wydanie, ale z drugiej strony warto to sprawdzić i skontrolować z lekarzem. Co istotne, taką analizę snu możemy przeprowadzić tylko w specjalistycznych przychodniach, a dzięki Sleep Analyzer, w tandemie ze ScanWatch, mamy to codziennie w domu z wynikami w naszym telefonie. Świetna sprawa.

7:00

Po porannej kąpieli czas się zważyć. Korzystam codziennie z Withings Body Cardio (nasza recenzja). Kupiłem ją jeszcze w czasach, gdy Withings był… Nokią. Ale to już przeszłość i znów jest Withingsem. Waga jest bardzo cienka, minimalistyczna, jednocześnie przeprowadza nam pełną analizę składu masy ciała oraz mierzy tętno. Mierzy nam wagę, tkankę tłuszczową, mięśnie, masę kostną i wodę, po czym ukazuje je w postaci łatwych do odczytania linii trendów, co pomaga nam w szybszym osiąganiu założonych celów. Po nocy zawsze lubię wchodzić na wagę, jest to zdecydowanie lepsze dla mojej psychiki niż wieczorem… Waga pokazuje nam też Pulse Wave Velocity, czyli prędkość fali tętna, czyli coś, co najlepiej wytłumaczył Wojtek Pietrusiewicz w swoim tekście o tej wadze:

„W dużym skrócie waga mierzy czas od momentu wytryśnięcia krwi z aorty serca do chwili dotarcia jej do naszych stóp. Ten czas nazywa się Pulse Transit Time i na jego podstawie obliczane jest Pulse Wave Velocity. Ten pomiar daje nam ogólny zarys naszego stanu zdrowia, ponieważ brana pod uwagę jest też giętkość ścian aorty, miażdżyca i nasze tętno przed finalnym wyliczeniem”.

Istotne jest to, że z wagi może korzystać cała rodzina, która ma swoje profile.

Ok. 8:00–16:00 praca, w ciągłym biegu

Ciągle coś się dzieje. Co chwila telefon, wiadomości na Discordzie, Twitter, Messenger, Facebook. Praca wre, jak to przed wydaniem. Każdy ma jakieś pytanie, tu czegoś brakuje, tu czegoś jest za dużo. Ciągły stres. Nie pomaga świadomość, że w windzie mogę od kogoś złapać jakąś „cholerę”, z drugiej strony patrzę, może niepotrzebnie, na to, co się dzieje w polityce… Stare przyzwyczajenia związane jeszcze ze studiami… No i po co Ci to było, chłopie. Tylko się zdenerwowałem bardziej. Puls mi skoczył, lekki ucisk w klatce. Szybki pomiar EKG na ScanWatch informuje mnie, że pomiar nie jest jednoznaczny. Lepiej zrobić dokładniejsze badanie ciśnienia z EKG. Właśnie po to mam Withings BPM Core (moja recenzja), ciśnieniomierz z funkcją EKG i rozbudowanym cyfrowym stetoskopem. Całe szczęście wszystko w normie. No i po co się tak denerwować?

17:00

Młody wraca z zajęć w szkole. Widzę, że jest poddenerwowany i nie wiem, czy jest zmęczony, czy go coś, nie daj Boże, bierze. Nie byłoby to dobre w tym momencie. Szybko biorę Withings Thermo (jest w tej chwili w świetnej cenie w iSpot.pl). Termometr był pierwszym produktem Withings, który kupiłem. Jest ze mną już ładnych kilka lat i świetnie się sprawdza. Wszyscy w domu sobie nim mierzymy i podobnie jak z wagą i ciśnieniomierzem, każdy z domowników ma swój profil, zatem po pomiarze dane automatycznie ładują się na jego konto. Uff… Młody jest tylko zmęczony, bo 36,9°C w jego przypadku to norma.

Ok. 18:00 – czas na rower

Wreszcie jest chwila wytchnienia. Można się dotlenić i przewietrzyć. Zrobię krótki przejazd na rowerze. Cieszę się, że Withings dodał w swoich zegarkach możliwość synchronizacji ze Stravą. ScanWatch nie ma wbudowanego GPS, ale wykorzystuje do tego telefon. Dzięki temu dłużej działa na jednym ładowaniu. Wiecie, ile wytrzymuje? Ponad dwa tygodnie. Bez treningów myślę, że spokojnie miesiąc powinien pochodzić.

20:00 kolacja

Czas na relaks i dobrą kolację. Myślę, że carbonara będzie idealnym zwieńczeniem dnia po stresującej pracy i lekkim wysiłku. Potem film i dzień jak co dzień. Idziemy spać koło północy. Ale jeszcze się zważę… No i po co Ci ta carbonara była, człowieku?

Podsumowując

Cały komplet ekosystemu Withings kosztował mnie, jak liczę po obecnych cenach, 4459 PLN. Ale trzeba pamiętać, że zbierałem go przez około pięć lat. Powoli dokupowałem kolejne elementy.

Biorąc pod uwagę to, co jestem w stanie za tę kwotę mieć: pełną informację o moim stanie zdrowia, wraz z genialną analizą, którą mogę pokazać swojemu lekarzowi albo wręcz wysłać zdalnie, uważam, że jest bezcenne. Co istotne, produkty Withings są niezależne od platformy. Możemy z nich korzystać zarówno na iOS, jak i na Androidach. Wszystko się świetnie synchronizuje między platformami, a do wyników mamy dostęp z dowolnego urządzenia, nawet komputera. Bardzo ważne – wszystkie produkty Withings są banalnie proste w obsłudze, w zasadzie są bezobsługowe, bo wszystko „samo się robi”.

W dzisiejszych czasach, czasach pandemicznych, polecam ten sprzęt zdecydowanie bardziej od innych gadżetów, bo dzięki niemu będziemy lepiej chronili swoje zdrowie.


Warto zajrzeć do iSpot.plKomputronik.pl, w których w ramach #BlackFriday są dobre promocje na produkty Withings.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 11/2020




2

Dominik Łada

MacUser od 2001 roku, rowery, fotografia i dobra kuchnia. Redaktor naczelny iMagazine - @dominiklada