Zostań w domu, do cholery!

25/12/2020, 16:32 · · · 9

Jeśli nie stosujesz się do zaleceń w czasie pandemii, jesteś dupkiem i kretynem. Nie, to nie jest kwestia dyskusyjna. Po prostu najwyższy czas zacząć nazywać rzeczy po imieniu.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 4/2020


Możecie mi wierzyć, że po raz pierwszy w życiu nie byłam w stanie zebrać myśli do kupy. Siadałam do pisania felietonu kilkakrotnie, próbowałam przyjąć różne punkty widzenia i nic, kompletna pustka. Nie dlatego, że nie ma nic do powiedzenia – wręcz przeciwnie, to czas, w którym do powiedzenia jest bardzo wiele. Tylko nie do końca jestem przekonana, czy warto jeszcze otwierać usta.

Tymczasem pandemia pokazała nam, że europejskie społeczeństwa to przystanie kretynizmu i samolubstwa.

Nie to, że głupota ludzka objawiła mi się znienacka. Po prostu nie spodziewałam się, że będzie aż tak bardzo obezwładniająca. Optymistycznie zakładałam, że ludzi mądrych i odpowiedzialnych jest więcej niż głupich, po prostu o tych drugich częściej słychać, bo bardziej rzucają się w oczy. Tymczasem pandemia pokazała nam, że europejskie społeczeństwa to przystanie kretynizmu i samolubstwa. Nie mówię tu o postawie rządzących ani o tym, czy wprowadzane przez nich strategie są wystarczająco skuteczne. Gołym okiem widać, że kraje azjatyckie dużo lepiej radzą sobie z ogarnianiem sytuacji. Taki Tajwan na przykład – na wyciągnięcie ręki od Chin, olbrzymia część obywateli pracująca w pobliżu ogniska wirusa i co? Wczesna reakcja oraz metody oparte na strategicznej prewencji utrzymują wirusa w ryzach. Skostniała Europa, nienawykła do zagrożeń, zanim zabrała się do działania, ofiary wirusa można było liczyć w setkach. Ale polityka pozostanie polityką, na to poradzić można w obecnej sytuacji niewiele. Największy wpływ mamy na to, w jaki sposób sami będziemy zachowywać się w obliczu tego bezprecedensowego kryzysu. A zachowujemy się jak zbuntowane dwulatki, którym rodzice nie pozwolili iść do piaskownicy.

Nie rozumiem ogromu egoizmu, którym kierują się ludzie, niestosujący się do zaleceń w kwestii ograniczenia kontaktów społecznych. Nie rozumiem poziomu głupoty tych, którzy uważają, że koronawirus to taka grypa i nie ma się czym przejmować. Po prostu nie pojmuję, nie mieści mi się to w głowie.

Wczoraj wprowadzono w UK pierwsze prawdziwe restrykcje, bo do tej pory rząd grzecznie prosił i patrzył, jak ludzie ignorują zalecenia. W swej naiwności spodziewałam się, że rano ulice będą puste, z kilkoma nieśmiałymi samochodami przemykającymi się ukradkiem. Jakież było moje zdziwienie, gdy przemierzając trasę praca–dom, spotkałam się z praktycznie takim samym ruchem drogowym jak zazwyczaj, gdy zobaczyłam ludzi siedzących na ławkach, pchających się do autobusów czy spacerujących po chodnikach.

Należę do grupy pracowników, których rząd określa mianem kluczowych – pracuję w edukacji specjalnej i zajmuję się młodzieżą z autyzmem i Aspergerem. Nie mogę zostać w domu, przed ekranem komputera, bo mojej pracy nie da się świadczyć zdalnie. Nie mam więc tego szczęścia, jakie mają ci z Was, którzy mogą po prostu wykonać zalecenia i zostać w domu. Każdego dnia muszę wyjść na ulicę ze świadomością, że dzięki ogólnej panice i brakowi odpowiedzialności, brakuje nam środków ochronnych, żeli antybakteryjnych i innych podstawowych produktów. Do tego rozglądam się dookoła i widzę, że jestem otoczona przez idiotów, którzy stoją w grupach, prawie ocierając się o siebie i nic sobie z tego nie robią. Bo przecież ich to nie spotka, to choroba starych ludzi. A starych ludzi wcale nie szkoda.

Tylko raz w ciągu dwunastu lat nie dostarczyłam do redakcji mojego comiesięcznego artykułu.

Tylko raz w ciągu dwunastu lat nie dostarczyłam do redakcji mojego comiesięcznego artykułu. Było to kilka lat temu, w czasie epidemii świńskiej grypy, której przebieg był relatywnie podobny, chociaż nigdy nie osiągnął takiej skali, jakiej doświadczamy w przypadku Covid-19. Na początku występowały objawy grypy, następnie rozwijało się zapalenie płuc, które stanowiło główne zagrożenie w czasie zakażenia. I uwierzcie mi, że nie życzę tego nikomu, bo dokładnie pamiętam walkę o każdy oddech. Kiedy jesteśmy zdrowi, łatwo nam wyobrażać sobie, że jesteśmy w stanie poradzić sobie ze wszystkim. Dużo trudniej jest zrobić to wtedy, kiedy płuca instynktownie próbują zaczerpnąć powietrza, ale nie ma w nich dla niego miejsca, bo wypełniają się wydzieliną szybciej, niż jesteśmy w stanie ją usunąć, kaszląc. A i samo kasłanie jest tak intensywne, że powoduje ucisk wszystkich organów wewnętrznych. Nie można ani leżeć, ani siedzieć, ani stać. Żadna zmiana pozycji nie przynosi ulgi. A wtedy mieliśmy przynajmniej Tamiflu, który był względnie skuteczny, jeśli chodzi o wirusową część zakażenia. Teraz nie mamy nic i pewnie przez jakiś czas sytuacja się nie zmieni.

Nie mam więc słów, którymi mogę opisać stopień bezradności w stosunku do ludzkiej głupoty i egoizmu. Patrzę i oczom nie wierzę, próbuję zrozumieć, ale nie mieści mi się to w głowie. Cokolwiek powiem, to nie wystarczy – bo pochwalamy głupotę.

Więc ten jeden raz spróbuję nie trzymać fasonu i powiem:

Jeśli nie stosujesz się do zaleceń w czasie pandemii, jesteś kretynem, idiotą i najniższą formą życia. Jesteś egoistycznym śmieciem, który nie powinien mieć prawa korzystania z dorobku społecznego. Swoją ignorancją zabijasz ludzi. Nie, to nie metafora – zabijasz ich dosłownie, własnymi rękoma. Twoja decyzja, Twoja odpowiedzialność. Za to powinieneś stanąć przed rodzinami tych, których Covid-19 zabił na całym świecie i spojrzeć im prosto w oczy. I taka powinna być dla Ciebie kara piekielna – patrzenie im w oczy i słuchanie ostatnich, charczących oddechów przez całą wieczność.

Zostań w domu, do cholery.
Zostań w domu i nie zabijaj.



9

Kinga Ochendowska

NAMAS'CRAY  The crazy in me recognizes and honors the crazy in you. Jestem sztuczną inteligencją i makowym dinozaurem. Używałam sprzętu Apple zanim to stało się modne. Nie ufam ludziom, którzy nie lubią psów. Za to wierzę psom, które nie lubią ludzi.