Mastodon
Zdjęcie okładkowe wpisu Formuła 1 jest brudna, ale to nie spaliny są problemem

Formuła 1 jest brudna, ale to nie spaliny są problemem

0
Dodane: 5 godzin temu

Królowa motorsportu robi dziś wszystko, by przekonać świat o swojej zielonej transformacji.

W padoku królują biopaliwa, skomplikowane układy hybrydowe z dużym udziałem prądu oraz prestiżowe, trzygwiazdkowe certyfikaty środowiskowe FIA, którymi niedawno chwaliło się Audi.

Wystarczy jednak spojrzeć na asfalt po kilkunastu okrążeniach, by zrozumieć, gdzie bije prawdziwe, brudne serce wyścigów. Największym problemem współczesnego motorsportu w tym F1 nie jest to, co wylatuje z rury wydechowej, lecz setki kilogramów sproszkowanej gumy z opon i pyłu z klocków hamulcowych, które po każdym deszczu znikają w kanalizacji.

mikroplastik w Formule 1

Ścieranie opon na wydmach nad Morzem Północnym

Holenderski tor Zandvoort to dla inżynierów i oponiarzy z Pirelli prawdziwy poligon tortur. Słynne, stromo wyprofilowane zakręty Hugenholtza i Luyendyka generują potężne przeciążenia, a docisk aerodynamiczny dosłownie wciska bolidy w nawierzchnię, działając na opony jak przemysłowa szlifierka. W trakcie każdego weekendu Grand Prix z wyścigowych slicków znikają warstwy syntetycznego kauczuku, tworząc na poboczach dywan ze startych drobin.

Eddy Cue odebrał nagrodę na Cannes Lions i zapowiedział sequel „F1”

Problem w tym, że Zandvoort leży bezpośrednio w nadmorskich wydmach, tuż przy linii brzegowej Morza Północnego. Gdy nad tor nadciąga typowa dla tego regionu ulewa, woda spłukuje całą tę mikroskopijną tablicę Mendelejewa prosto do studzienek burzowych, skąd toksyczny mikroplastik bez przeszkód trafiał dotąd do wód gruntowych i morskiego ekosystemu.

mikroplastik w Formule 1

Technologia z berlińskich ulic wkracza do padoku

Aby zatrzymać ten proces, FIA wspólnie z Fundacją Środowiskową Audi zdecydowała się na bezprecedensowy krok i instalację w odwodnieniach toru modułów URBANFILTER. Opracowany we współpracy z naukowcami z Politechniki Berlińskiej system potrafi wychwycić nawet do 99 procent cząstek stałych, zanim woda opadowa opuści teren obiektu.

W całej tej operacji kryje się fascynująca ironia losu. Przez dekady producenci powtarzali mantrę, że to kosmiczne technologie z Formuły 1 spływają z czasem do seryjnych samochodów na zwykłych drogach. W Zandvoort wektor został całkowicie odwrócony: to rozwiązanie stworzone pierwotnie do ratowania miejskich cieków wodnych w Berlinie czy Kopenhadze musiało przyjechać na tor, by ratować wizerunek „ekologicznego” motorsportu.

mikroplastik w Formule 1

Nowy wróg motoryzacji nie potrzebuje rury wydechowej

Eksperyment na holenderskim torze doskonale wpisuje się w to, co za chwilę stanie się kluczowym tematem dla całej branży motoryzacyjnej. W dobie normy Euro 7 oraz inwazji ciężkich samochodów elektrycznych o gigantycznym momencie obrotowym emisja spalin schodzi na dalszy plan. Głównym źródłem zanieczyszczeń w miastach staje się właśnie pył ze ścierających się opon i tarcz hamulcowych. Ten problem pozostanie nawet, gdy z ulic zniknie ostatnie auto spalinowe.

Testy filtrów w Zandvoort pod ekstremalnym obciążeniem wyścigowym dostarczą bezcennych danych o tym, jak skutecznie zatrzymywać mikroplastik w infrastrukturze drogowej. Pokazują też bezlitosną prawdę o współczesnych wyścigach: nawet jeśli bolidy będą w pełni neutralne węglowo i zasilane syntetycznym paliwem, fizyka kontaktu gumy z asfaltem zawsze pozostawi po sobie brudny ślad.

Zapraszamy do dalszej dyskusji na Mastodonie lub Twitterze .