Bo sprzęt Apple jest dla snobów i do tego strasznie drogi

19/07/2014, 11:36 · · · 53

Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 06/2014

Kto z nas nie słyszał, że sprzęt z jabłkiem jest za drogi? Komu nie zdarzyło się uczestniczyć w dyskusji o wyższości świąt? Zazwyczaj argumenty „drugiej strony” można zbyć żartem. Ale czasem… czasem w kieszeni otwiera się wielofunkcyjny scyzoryk z korkociągiem.

Wybór użytkowanego sprzętu to kwestia indywidualna. Kwestia gustu, a o gustach się nie dyskutuje. Czasem jednak wymieniamy informacje na temat przedmiotów czy usług, które lubimy i z których korzystamy. Z doświadczenia wiem, że użytkownicy Apple są zazwyczaj zadowoleni ze swojego sprzętu. Oczywiście, zdarzają się wyjątki, ale generalnie nikt raczej nie kupuje komputera czy telefonu z wysokiej półki tylko po to, żeby potem ciągle na niego narzekać. Zapytany o doświadczenia użytkownik produktów z jabłkiem jest więc statystycznie człowiekiem zadowolonym. I to zadowolenie najwyraźniej prowokuje użytkowników sprzętu innych marek do wygłaszania uszczypliwych komentarzy odnośnie „wyznawców Apple, fanatyków i snobów”.

Apple nie ma w ofercie taniego sprzętu

Większość firm ma w swojej ofercie produkty z różnej półki cenowej – przyzwyczaiły nas do tego wszystkie koncerny komputerowe i telekomunikacyjne. W pierwszym lepszym supermarkecie znajdziemy zarówno komputery niskobudżetowe, jak i te najwyższej klasy. Apple nie daje kupującym zupełnie oczywistego wyboru, pomimo teoretycznego podziału na linię domową i profesjonalną i − co za tym idzie – sprawia wrażenie producenta drogich urządzeń. Przynajmniej na pierwszy rzut oka. Bowiem standardowy użytkownik nie porównuje cen sprzętu na tym samym poziomie i nie zdaje sobie sprawy, że za komputer innej firmy, o podobnych parametrach, musiałby zapłacić współmierną cenę. To samo tyczy się iPhone’ów, których cena spokojnie równa się kwotom, które trzeba zapłacić za modele innych firm z tej samej półki. Brak wyboru powoduje, że użytkownicy sprzętu z jabłkiem postrzegani są jako szpanerzy, epatujący na prawo i lewo zawartością portfela.

Działa po wyjęciu z pudełka

Kupując komputer, płacimy nie tylko za podzespoły, ale również za dołączone do niego oprogramowanie. W przypadku Maców jest to kompletny zestaw aplikacji, pozwalający nam na natychmiastowe rozpoczęcie pracy, zaraz po wyjęciu sprzętu z pudełka. Zwykłemu użytkownikowi wystarczy ono w zupełności do codziennych zadań, bez konieczności dokonywania zakupów uzupełniających. Dodatkowo, dzięki Mac App Store, możemy w jednym miejscu porównać dostępny software i dostosować aplikacje zarówno do wykonywanego zadania, jak i zasobności portfela.

Legendarna odporność

Jednym z podstawowych zakupów, jakich musi dokonać użytkownik systemu Windows na samym początku, jest oprogramowanie antywirusowe. Maki odznaczają się w tym względzie legendarną wręcz odpornością, dzięki której ograniczają możliwość infekcji. Oczywiście, żaden sprzęt nie jest kuloodporny, ale w przypadku sprzętu Apple najsłabszym ogniwem jest użytkownik, bowiem większość szkodliwego oprogramowania wymaga świadomego zainstalowania skryptu i podania hasła administratora systemu.

Długowieczność

Jedną z podstawowych zalet, jaką odznacza się sprzęt Apple, jest jego długowieczność, czyli okres użytkowania. O ile kupując sprzęt innych firm, możemy się spodziewać, że po średnio dwóch latach będziemy musieli upgrade’ować naszą stację roboczą, o tyle Maki bardzo długo cieszą się względną młodością. Jeśli nie wykonujemy na nich poważnych prac, komputer spokojnie posłuży nam kilka lat i będzie w tym czasie wspierany przez Apple w szerokim zakresie, łącznie z możliwością korzystania z najnowszego systemu i programów.

Biorąc powyższe pod uwagę może się okazać, że użytkownicy sprzętu z nadgryzionym jabłkiem nie tylko nie przepłacają, ale wręcz oszczędzają na zakupionych komputerach i gadżetach. Otrzymują bowiem specyfikację z wyższej półki, pełen zestaw oprogramowania z możliwością rozszerzenia go niskim kosztem, względne bezpieczeństwo w zakresie infekcji wirusami, długi okres żywotności sprzętu i − co najważniejsze – wysoką satysfakcję z jego użytkowania. Porównując powyższe z kupowaniem budżetowego komputera czy telefonu, który szybko przestanie spełniać nasze oczekiwania lub nie będzie nadążał za szybkim rozwojem rynku, możemy się przekonać, że wydanie jednorazowo wyższej kwoty okazuje się sporą oszczędnością w przyszłości.

Części kosztują tyle samo

Jednym z podstawowych argumentów „wyśmiewaczy” produktów Apple, zarówno komputerów, jak i sprzętu mobilnego, jest metoda rachunkowa mająca udowodnić, że nie ma żadnego uzasadnienia dla polityki cenowej firmy z Cupertino. Bowiem po podliczeniu ceny podzespołów okazuje się, że komputer czy telefon powinny kosztować przysłowiowe grosze. Nie biorą oni jednak pod uwagę faktu, że koszt produktu zawiera w sobie nie tylko podzespoły, ale również wydatki związane z przeprowadzeniem badań i testów wielu rozwiązań, zanim finalne urządzenie trafi do rąk użytkownika. Różnica pomiędzy wynalazcą rozwiązania a firmami je kopiującymi jest taka, że owe koszty w drugim przypadku są minimalne, w stosunku do tych poniesionych przez innowatora technologii. W skrócie mówiąc – firmy implementujące rozwiązania wprowadzone przez Apple w swoich produktach nie ponoszą inicjalnych kosztów, które stanowią kluczową część ceny produktów z nadgryzionym jabłkiem. Kilka lat badań przed wprowadzeniem produktu na rynek, koszty poniesione w związku z utrzymaniem pracowników, wyposażeniem, projektami, które okazały się ślepą uliczką – to wszystko ma swoją cenę. I to cenę przekraczającą wyobrażenia zwykłego użytkownika.

Podsumowując pokuszę się o bardziej osobiste stwierdzenie. Używając od wielu lat sprzętu Apple, nie uważam, że przepłacam. Jako użytkownik o średniej zasobności portfela cenię komfort i bezpieczeństwo pracy, dostępność oprogramowania i oszczędność czasu dzięki bezproblemowej synchronizacji wszystkich elementów ekosystemu Apple. Relatywnie też roczne koszty użytkowania komputera, swoistej amortyzacji, okazują się w moim przypadku dużo niższe niż w przypadku znajomych, którzy zdecydowali się na sprzęt bazujący na alternatywnych systemach.

Skąd więc to przekonanie, że sprzęt Apple jest drogi? Skąd przekonanie, że przeznaczony jest dla snobów o zasobnych portfelach? Nie mam pojęcia, ale na lekcjach matematyki nauczono mnie podstawowych rachunków, z których wynika, że biednych nie stać na tanie rzeczy. A w przypadku zakupów trzeba nauczyć się liczyć. Nawet mimo tego, że poziom edukacji w dzisiejszych czasach nieco kuleje.

Liczcie więc!

53

Kinga Ochendowska

NAMAS'CRAY  The crazy in me recognizes and honors the crazy in you. Jestem sztuczną inteligencją i makowym dinozaurem. Używałam sprzętu Apple zanim to stało się modne. Nie ufam ludziom, którzy nie lubią psów. Za to wierzę psom, które nie lubią ludzi.