iPad Pro to preludium

16/11/2015, 10:00 · · · 23

Apple strasznie nagrzeszyło podczas ostatniego keynote. I to jednym, nowy owocem. Wielkim, złym, rodem z koszmarów wyznawców nadgryzionego jabłka. O zgrozo! Do tego ten szatański Apple Pencil — niczym czarna różdżka Voldemorta odczarowująca zaklęcia Jobsa, berło śmierci dla technologii Multi-Touch. Ratuj się kto może, czarnoksiężnik Cook niszczy kult pierwszego władcy. Serio, tak mówią fanboje?

Nowe horyzonty

Jeśli tak, to tacy z Was fanboje, jak z iPada Pro tablet. Tak, dokładnie to, co napisałem. Dlaczego? Ponieważ nijak nie pasuje mi szufladkowanie nowego komputera z Cupertino jako kolejnego tabletu. Nazwa to iPad — OK, ale dla mnie Apple nadal ma w ofercie dwa rozmiary tabletów. iPada Mini, który nomen omen doczekał się świetnego uaktualnienia sprzętowego do wersji 4 i uważam go za tablet niemal doskonały oraz iPada Air 2, który może śmiało zastąpić komputer osobisty. Czym jest więc gigantyczne i już niemityczne ustrojstwo ze stemplem „Pro”?

Jest przede wszystkim komputerem przenośnym. Piekielnie dobrym komputerem przenośnym, który wynosi system iOS, zarezerwowany dla urządzeń mobilnych, do zupełnie nowych przestrzeni. W tej galaktyce znajdują się artyści, lekarze, designerzy i architekci projektujący wszechświat. Oni wszyscy do tej pory żyli w przekonaniu o dwóch podstawowych, sprzętowych konstelacjach. W jednej krążyły komputery osobiste i stacjonarne jak MacBook Pro, iMac czy Mac Pro. W drugiej urządzenia mobilne z iOS na pokładzie: iPhone, iPad, Apple TV i Apple Watch. Apple 9 września wysłało w tę kosmiczną przestrzeń nowy produkt. Ma on być pomostem dla tych, którzy dziś żyją w konstelacji profesjonalnych komputerów do zadań Pro a konstelacją mobilsów. iPad Pro, czy jakbym sam wolał na przykład Apple Draft, to swoiste preludium do gigantycznych zmian, jakie nas czekają.

iPreludium

To kamień milowy w podejściu Apple do użytkowników. iPada Pro traktuję jako komputer mobilny, pozwolę więc sobie odnieść się do słów chłopaków z YesWas Podcast, którzy wymienili kilka zalet tego sprzętu, dających mu przewagę nad na przykład nowym MacBookiem. Ten komputer samo Apple jeszcze kilka miesięcy temu prezentowało jako najbardziej mobilny sprzęt na świecie. Ustalmy jedną rzecz: iPad Pro nie ma być stricte mobilny w takim rozumieniu, że lekkość i wymiary pozwolą go zabrać wszędzie. Ma być jednak przydatniejszy dla określonej grupy użytkowników. Dlaczego wygodniejszy niż choćby MacBook Air (swoją drogą, ten sprzęt czeka w następnym roku śmierć naturalna)? Mamy jedną ładowarkę do telefonu i komputera, baterię pozwalającą na pracę przez cały dzień bez ładowania, modem LTE — de facto możliwość pracy wszędzie bez noszenia dodatkowych urządzeń, świetnej jakości ekran, 4 GB RAM — tyle, co komputery przenośne Apple oraz najważniejszą przewagę: jest to jedno urządzenie, na którym zrobisz wszystko. Nie mówmy o braku USB, z którego nie korzysta chyba żaden z moich — jak i zapewne z Twoich, znajomych. Kto chce marudzić i trwać w wiekach średnich, niech nie mówi o byciu Pro. Serio, nikt już tego nie chce słuchać, chyba że pod mostem, bo tam — jak pisała Kinga Ochendowska, jest miejsce dla hejterów.

Apple Pencil, czyli czarna różka Tima Cooka, niosąca śmierć idei Steve’a Jobsa, tak naprawdę jest potwierdzeniem obecnej strategii Cupertino. Brzmi ona: Nie musimy być pierwsi czy ultrarewolucyjny, ale precyzyjni i niemal doskonali, tworząc elektronikę użytkową bliską ideałowi. Apple Pencil jest odpowiedzią dla użytkowników Pro, którzy czytając plotki o wielkim iPadzie, mieli w głowach chiński targ z masą bezużytecznego sprzętu. Po prostu — eliminuje kompromisy. Klawiatura, którą możemy dokupić do nowego urządzenia, tylko potwierdza kierunek obrany przez Apple jakiś czas temu.

To, co robi Tim Cook, jest powolnym przestawianiem użytkowników na bycie i życie w iOS only. Zauważmy prawidłowość takiej strategii. Na iPhonie śmiało możemy wykonywać większość biznesowych i zawodowych działań, które są podstawą naszej pracy. Do tego robić to niesamowicie szybko i efektywnie. Dwa. Robimy w danym momencie tylko jedną rzecz, maksymalnie dwie, jeśli mówimy o iPadzie Air 2 czy iPadzie Pro, dzięki czemu uczymy się higieny pracy. Za parę lat zaowocuje to tym, co sam zrobiłem miesiąc temu — usunięciem 90% zewnętrznych aplikacji do poczty, zarządzania czasem i podobnych oraz wyrzuceniem 60% urządzeń i akcesoriów, ponieważ domyślne aplikacje iOS i sprzęt będą wystarczające. Trzy. Gdy użytkownicy przyjmą i poznają nowego iPada Pro, za jakieś dwa, trzy lata — naturalnie nie będą widzieli sensu kupowania MacBooka, iMaca, a o Macu Pro już nie wspominajmy, bo już dziś jest to sprzęt dla niszowych potrzeb. Apple właśnie nas zaprosiło na pokład nowej epoki i to od nas zależy, czy obdarzymy ją zaufaniem.

Jeśli tak się stanie, a jestem o tym przekonany, wkrótce przeniesiemy się do jednej, wspólnej galaktyki o nazwie Apple OS.

Apple OS

Będzie to jeden system Apple OS przeznaczony dla wszystkich nadgryzionych urządzeń. Nierealne, bo teraz Apple rozdziela niemal wszystko – watchOS, tvOS, iOS, OS X? Nic bardziej mylnego. Cook wie doskonale, że chcąc przekonać kilka miliardów ludzi na świecie do trwania przy marce Apple, do używania ich rozwiązań, muszą te rozwiązania odpowiadać niemal w 100% potrzebom klientów. Te potrzeby najlepiej bada się jednostkowo — na grupie odbiorców sprzętu A, B, C, D — na systemie A, B, C, D. Wszystkie je łączy jedna idea współpracy, która jest warunkiem istnienia jakiegokolwiek segmentu urządzeń. Dzięki temu Apple może jeszcze przez kilka lat precyzyjnie określać potrzeby użytkowników iPhone’a, nadgryzionych nosideł, urządzeń do zarządzania rozrywką, jak Apple TV, czy mobilnych komputerów osobistych w końcu. Problemy napotkane w jednym systemie pozwolą wyeliminować 20 innych problemów mogących zaistnieć w innym — czy w innej grupie urządzeń.

Z chaosu często rodzi się porządek i dokładnie taki, twórczy chaos uprawia teraz Tim Cook. Za kilka lat Apple może zabić nawet 50% urządzeń w swoim portfolio, ponieważ okażą się one zbędne lub łatwe do zastąpienia jednym. Wówczas przeskoczymy do epoki Apple OS, gdzie idea, której był wierny Steve Jobs, zostanie ucieleśniona. Komputer będzie jeden i będziemy mogli go wykorzystać do wszystkiego oraz zabrać wszędzie.

AKTUALIZACJA:

Tim Cook w jednej z wypowiedzi zaprzeczył, jakoby Apple zamierzało kiedyś wprowadzić jeden system dla wszystkich urządzeń. Zalecam jednak zachować spory dystans do tych słów, ponieważ historia pokazała wielokrotnie, że Apple lubi zmieniać zdanie.

Firma założona w 1976 roku przez Steve’a Jobsa i Steve’a Wozniaka  do 2007 roku nosiła nazwę Apple Computer, Inc. Zobaczycie, Apple Computer wróci za kilka lat i będzie najważniejszym i najpotężniejszym urządzeniem, jakie ten świat zobaczy w swojej historii.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 10/2015



23

Krzysztof Kołacz

👨🏻‍💻 Piszę tutaj. 🎙 O technologii, biznesie i sporcie rozmawiam w podcaście: www.boczemunie.pl. 🏃🏻‍♂️ Biegam. Parzę i piję ☕️ specialty. 👉 krzysztofkolacz.pl