iMagazine

Jak i dlaczego bezprzewodowe słuchawki wpływają na moją produktywność… i życie w przyszłości!

22/11/2017, 12:26 · · · 6

Ten felieton został zainspirowany pytaniami od czytelników oraz moją dyskusją z Radkiem z Nozbe w 95. odcinku podcastu „The Podcast FM”. Wtedy zachwalaliśmy nasze nowe słuchawki bezprzewodowe, przy okazji wspominając, że dają nam poczucie „życia w przyszłości”. Oprócz tego uważam, że słuchawki bezprzewodowe znacząco zwiększają produktywność i jeśli ciągle używasz słuchawek na kabelku, cytując Steve’a Jobsa: „you’re doing it wrong”. Poniżej tłumaczę dlaczego.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 10/2017


Nie bójmy się zmian. Zmiana jest częścią biznesu i życia

Żyjemy w świecie technologii, która rozwija się w niesamowitym tempie. Jeszcze niewiele ponad dziesięć lat temu nie było iPhone’a, a teraz najnowszy iPhone 8 nie tylko istnieje, ale także już w testach jest szybszy od tegorocznego MacBooka Pro. Świat się ciągle zmienia – trudno nad tym wszystkim nadążyć, ale właśnie po to czytasz iMagazine, aby być na bieżąco, prawda?

Zmiana jest też wpisana w moją pracę – kiedy ponad dziesięć lat temu zakładałem Nozbe, Steve Jobs dopiero zaprezentował iPhone’a, a ja myślałem, że buduję aplikację webową do zarządzania projektami, która będzie działała tylko w oknie przeglądarki na komputerze stacjonarnym. Minęło niewiele czasu, a mamy aplikacje na wszystkie liczące się platformy, włącznie z appką na zegarek Apple’a. I właśnie wydaliśmy wersję, która integruje się z Siri, można więc dodawać zadania głosowo, bez odpalania Nozbe. Tempo jest nieprzeciętne, ale to jest jeden z moich ulubionych aspektów branży IT. Zmiana jest nieuchronna. Ciągle musimy obserwować trendy i kupować najnowsze gadżety, aby ocenić, jak one mogą pomóc naszym klientom. Pamiętam, gdy we wrześniu 2007 roku byłem jednym z pierwszych użytkowników iPhone’a w Polsce. W maju 2010 roku musiałem kupić iPada, a w maju 2015 roku trzeba było zdobyć skądś Apple Watcha.

Opisuję to nie po to, aby się pochwalić, ale aby nadać kontekst temu, co napiszę teraz o słuchawkach bezprzewodowych, bo pamiętam, kiedy Apple zrobił coś „strasznego”:

iPhone 7 i 7 Plus przestały mieć port mini Jack (#Courage)

Wiele osób narzekało na tę zmianę: że bez sensu, że Apple zmusza, że chcą sprzedawać swoje drogie słuchawki Beats, że dlaczego teraz…

Natomiast ja już wtedy używałem wielu słuchawek bezprzewodowych Bluetooth do mojego iPhone’a 6S, szczególnie do biegania i jazdy na rowerze.

Szczerze mówiąc, mnie ta zmiana ucieszyła, bo wiedziałem, że oznacza ona postęp i że niedługo pojawią się jeszcze lepsze słuchawki – między innymi te z chipem W1 Apple’a. I tak też się stało.

Trzech muszkieterów: Bose QC35, AirPods i Mpow Enchanter

Teraz przechodzimy do sedna tego felietonu, czyli do omówienia trzech typów słuchawek bezprzewodowych, których używam na co dzień, i które nie dość, że działają jak magia, niemal przenosząc mnie w przyszłość, to jeszcze zwiększają moją produktywność.

Bose QC35 – słuchawki z funkcją redukcji hałasu

Kilka lat temu kolega pokazał mi słuchawki douszne z funkcją redukcji hałasu – Bose QC20 – i byłem zachwycony! Nagle mogłem słuchać muzyki, podcastów i audiobooków w pomieszczeniu pełnym ludzi lub głośnym samolocie, gdzie cały ten szum dokoła w magiczny sposób robi się tłem, a ja nie muszę zwiększać głośności, aby cokolwiek usłyszeć. Jedyne, co mnie wówczas odstraszyło, to cena – ale przypomniała mi się scena z filmu „Wilk z Wall Street”, w którym na pytanie, dlaczego przystawki w restauracji kosztowały tyle pieniędzy, padła odpowiedź, że cena wynika z tego, że „leczą raka”.

Słuchawki Bose z funkcją redukcji szumu nie leczą raka, ale na pewno nie męczą uszu – nie muszę zwiększać decybeli, aby dobrze usłyszeć dźwięk słuchawek. Z tego właśnie powodu wtedy kupiłem Bose QC20 i dlatego też niecały rok temu nabyłem Bose QC35 i nie żałuję wydanych na nie pieniędzy.

Chętniej wychodzę do kawiarni pracować

Jeśli czytasz moje teksty w iMagazine, wiesz, że w Nozbe wszyscy pracujemy w modelu „No Office”, czyli każdy z domu, bez centralnego biura. Mając te słuchawki, chętniej też wychodzę z mojego biura domowego i pracuję „w terenie”, czyli w kawiarni, parku czy po prostu w biurze znajomych. Bose QC35 pozwalają mi poczuć, że jestem wśród ludzi, których gwar jest jednak tylko tłem mojej pracy.

Piszę te słowa z rana w zatłoczonej kawiarni. Wokół mnie jest mnóstwo głośno rozmawiających osób, ja jestem w pełni skupiony na pisaniu tego artykułu, a w uszach gra mi muzyka Ludovico Einaudi – koncert z Royal Albert Hall – i po prostu fajnie mi się pracuje!

Biorę je zawsze w podróż

Znasz mnie – używam iPada Pro jako mojego komputera do pracy. Mam do niego wygodną torbę/plecak na ramię, w której zawsze trzymam słuchawki Bose i podstawowy zestaw kabelków do ładowania sprzętu (na wszelki wypadek). Dlatego, kiedy wychodzę z domu, wkładam do torby iPada i już – słuchawki w niej już czekają.

Funkcja redukcji hałasu świetnie działa także w samolotach. Na szczęście nie latam zbyt często, ale akurat w październiku będę podróżował aż cztery razy, te słuchawki więc bardzo mi się przydadzą. Kiedy mam je na uszach w samolocie i nagle je zdejmę, czuję niesamowitą różnicę! Nagle zdaję sobie sprawę: ale tutaj głośno!

Ładuję raz na jakiś czas, na stałe mam sparowane z iPhone’em i iPadem

Bose QC35 nie mają Apple’owego W1, ale pozwalają podłączenie dwóch urządzeń naraz, mam je więc na stałe sparowane z iPhone’em i iPadem. To znowu działa jak magia – gdy słucham muzyki z iPhone’a i chcę odpalić video z YouTube’a na iPadzie, automagicznie w słuchawkach rozlega się dźwięk tego video. To znowu wygoda w pracy i większa produktywność… w konsumpcji treści!

Bateria w nich trzyma bardzo długo. Bose podaje, że 20 godzin. Nigdy tego nie mierzyłem, ale pewnie tak właśnie jest. Ładuję je raz na kilka tygodni, w zależności od tego, jak często z nich korzystam.

AirPods – prawdziwie bezprzewodowa magia od Apple

Przechodzimy do słuchawek o połowę tańszych, czyli Apple AirPods. Kiedy piszę te słowa, są już bez problemu dostępne, u niektórych resellerów nawet „od ręki”. Gdy je zamawiałem, musiałem czekać aż sześć tygodni. Warto było czekać! Dlaczego? Bo są zawsze przy mnie!

Zawsze w kieszeni. Zawsze!

Kiedy zmieniam spodnie i rano się ubieram, upewniam się, że mam AirPodsy w jednej kieszeni, a iPhone’a w drugiej. Nigdzie się bez tego zestawu nie ruszam (w odróżnieniu od Bose, które są duże i które trzymam w torbie i używam, gdy wychodzę z iPadem). AirPodsy mam ze sobą zawsze, bo są tak małe, że prawie niezauważalne.

Podczas spacerów lub momentów, gdy na kogoś czekam, szybko wyjmuję je z kieszeni i wkładam do uszu. Słucham audiobooków, podcastów itp. Dzięki nim znajduję w ciągu dnia jeszcze więcej czasu na to, aby słuchać treści audio. Czyli uczę się nowych rzeczy, poznaję nowe tematy, jestem bardziej produktywny.

Zawsze naładowane, zawsze gotowe do pracy!

AirPodsy mają taką fajną cechę, że ich opakowanie jest nie tylko megapraktyczne i małe jak szpulka nici dentystycznej, ale także służy jako „power bank” i ładuje słuchawki, kiedy ich nie używam! Dzięki temu za każdym razem, gdy je wkładam do uszu, są naładowane na 100%.

Raz na jakiś czas, kiedy jestem w biurze domowym, wyjmuję opakowanie z kieszeni i podłączam do najbliższego kabelka Lightning. Ot tak, przy okazji i dlatego odnoszę wrażenie, że słuchawki są po prostu zawsze naładowane i ich czas pracy na baterii dąży do nieskończoności.

Chip W1 – magia połączenia ze wszystkim!

AirPodsy mają słynny chip W1 Apple’a, działają więc z każdym sprzętem, jaki mam: z iPhone’em, iPadem i iMakiem. Kiedy tylko potrzebuję czegoś posłuchać na słuchawkach, jednym kliknięciem lub tapnięciem łączę się z tym urządzeniem i słucham.

Kolejnym bonusem jest fakt, że kabelkowe „EarPods” wypadały mi z uszu, a nowe AirPodsy trzymają się doskonale. Wprawdzie podczas biegu nie do końca im ufam i mam wrażenie, że zaraz je zgubię i dlatego do biegania używam jeszcze innych słuchawek.

Mpow Enchanter, bo sport to zdrowie i produktywność!

Słuchawki bezprzewodowe kupione za niecałe 20 euro na Amazonie. 1/15 ceny Bose, 1/8 ceny AirPods. Idealne do ćwiczeń – mają mnóstwo gumek, aby idealnie dostosować słuchawkę do każdego ucha. Do tego trzymają się tak mocno, że trzeba by było mi je wyrwać z uszu, aby wypadły. Z tego powodu są to moje ulubione słuchawki sportowe – do biegania i jazdy na rowerze.

Wcześniej testowałem słuchawki renomowanych marek, takich jak Jabra czy Jbird, ale wszystkie były sporo droższe, a przy tym gorsze! Słuchawki Mpow są świetnie zrobione i niemal niezniszczalne. Gdyby nawet udałoby mi się je popsuć, to ze względu na ich przystępną cenę nie byłaby to dotkliwa strata.

Sport i słuchanie – 2 w 1

Dzięki Mpow znów chętnie zakładam słuchawki do biegania czy jazdy na rowerze. Zwykle podczas joggingu słucham audiobooków, bo szum wiatru nie przeszkadza aż tak bardzo i mogę się skupić na treści. W trakcie jazdy na rowerze natomiast puszczam sobie podcasty – nawet jeśli nie wszystko zrozumiem ze względu na silny wiatr, to i tak na pewno coś ciekawego z danej audycji wyniosę.

Słuchanie podcastów czy audiobooków podczas uprawiania sportu to prawdziwe „naginanie czasu” – jednocześnie robię coś dla ciała i ducha! Często mówię sobie, że wcale nie idę pobiegać, ale tylko poczytać książkę, biegnąc przy okazji.

Wolność od kabli i większa produktywność! Warto żyć w przyszłości!

Przyszłość nie będzie miała kabelków. Już najnowsze iPhone’y ładować można indukcyjnie. Ciągle podwyższa się też standard Bluetooth (teraz już 4.0 czy nawet 5.0), nie ma więc co kurczowo trzymać się przewodów!

Polecam życie w przyszłości, w której wcale nie trzeba kupować tak drogich słuchawek, jak Bose QC35 czy AirPods – można zacząć od tanich (ale dobrych) słuchawek Bluetooth, aby odkryć wolność od kabli. Tak, trzeba je ładować, ale już niemal każde słuchawki funkcjonują co najmniej pięć godzin non stop, a niektóre nawet dłużej. A przecież i tak ładujemy już nasze iPhone’y i Apple Watche, to nie jest nic nowego, a wygody życia bez kabli nie da się przecenić.

Poza tym, jak widać, korzystanie z bezprzewodowych słuchawek zwiększa produktywność!

Same zalety, polecam! A jak znajdziesz moment, wyślij do mnie tweeta na @MSliwinski i napisz, z jakich słuchawek korzystasz i czego z nich słuchasz. Poleć mi jakąś książkę lub podcast. Zachęcam do słuchania „Nadgryzionych” czy naszego „The Podcast FM” (ostatnio byliśmy wyróżnieni na pierwszej stronie Apple Podcasts), w którym rozmawiamy o technologii, książkach i wszystkim, co nas kręci.


Dodaj komentarz

Kinimod napisał(a):

Czy w słuchawkach Bose pojawia się delikatny szum w momencie gdy przy wyciszonym dźwięku włączysz redukcję szumów? Obecnie testuję Beats Studio 3 Wireless i te mają taką przypadłość. Świetnie tłumią szumy niższej częstotliwości, ale w momencie kiedy je się wyciszy słychać specyficzny szum. Ponoć to taka przypadłość wszystkich słuchawek z aktywną redukcją szumów. Prawda to??

Gobos napisał(a):

Michal, jak oceniasz redukcje szumow w QC35 a airpods?

AirPodsy tłumią tylko pasywnie dźwięki z zewnatrz, czyli tyle ile zdołają zablokować przez fakt bycia w kanale usznym – w praktyce niewiele.
Za to QC35 mają tłumienie aktywne, więc znikają wszystkie cichsze dźwięki z zewntąrz i mocno zredukowane są te średniogłośne – nie da się tego odpowiednio opisać, warto przetestować na swoich uszach (w salonach Bose lub innych sklepach są dostępne do odsłuchu).
Mam obie pary i używam naprzemiennie z podobną przyjemnością jak autor artykułu.

Gobos napisał(a):

no wlasnie posiadam QC35 ale zastanawiam sie nad airpods’ami jako uzupelnieni, bo nie zawsze nauszne sa wygdone i poreczne.

Esf napisał(a):

https://komorkomania.pl/35364,brak-gniazda-sluchawkowego-w-smartfonie-to-blad tez odczułem kilka razy brak gniazda słuchawkowego:-( Co za głupota. Wolałbym grubszego iPhona, bez wystającego obiektywu, z lepszą baterią. A takto moda byleby cienko zrobić tel, który ledwo do końca dnia na baterii wytrzyma i jeszcze zarobimy na słuchawkach…

Kinimod napisał(a):

Fajnie by było jakby autor odpowiedział na moje pytanie.
Chyba że bardziej wam zależy na ilości wpisów.
Wówczas przymknę oko jeśli autor napisze nowy wpis w odpowiedzi na moje pytanie…