iMagazine

Podróż, żaby i Nowy Rok

16/02/2018, 10:15 · · · 7

Co roku staram się do Was napisać kilka słów na temat planowania i wyznaczania sobie celów na kolejne miesiące. Jest tak dlatego, że sam interesuję się zarządzaniem i optymalizowaniem czasu, którego każdy z nas ma dokładnie tyle samo. Przede wszystkim jestem jednak przeciwnikiem postanowień noworocznych.

Konkretne i mierzalne cele, osadzone w czasie i przestrzeni są o wiele skuteczniejsze i dla nas zdrowsze, aniżeli postanowieniowa mrzonka, której i tak nie spełnimy. Celom można bowiem przypisać konkretne działania, a z nich budować plany, które na końcu pozwalają osiągać nam zamierzone efekty.

Często jednak chcemy, aby podróż, w którą wyruszamy w styczniu, nie była bardzo dokładnie zaplanowana, bo niektórzy po prostu z takiej podróży nie potrafią czerpać przyjemności. Nie ma w tym niczego złego! Ten tekst ma na celu pokazać Ci, jak konkretnie podchodzić do tego, co nieprzewidywalne, a jednocześnie nie zaniedbywać tego, co konieczne. Ruszamy!

Podróż

Wsiadasz do pociągu. Jest nieco tłoczno, bo większość pasażerów chciała mieć pewność, że nie zapomni niczego na nadchodzące miesiące. Napakowali więc do walizek sporo „Chcę.”, „Zrobię.”, „Muszę.”, „Jak nie teraz, to kiedy?” i nie zapłacili za dodatkowy bagaż. Już sam widok tych przepastnych walizek z nalepkami głoszącymi „Rób więcej! Dasz radę!” przyprawia Cię o wymioty.

Zajmujesz miejsce. Pociąg rusza. Wrzucasz na uszy słuchawki, a w nich ulubiony utwór, z którym zawsze najlepiej Ci się biega. Mózg wizualizuje Cię w roli Rocky’ego Balboa. Stukot wagonu nadaje rytm wizji płynących obrazów, w których osiągasz zaplanowane na ten rok cele. W których przechytrzasz czas, przestrzeń i ludzi, z którymi mimowolnie jesteś połączony.

Nagle do przedziału wchodzi konduktor. Prosi o bilet. Sięgasz po niego jak zawsze do prawej wewnętrznej kieszeni płaszcza. Nagle pociąg zamiera. Czas zatrzymuje się, a Ty już wiesz, że biletu nie zabrałeś. Idealna podróż staje się… No właśnie, jaka? Nieidealna? Nie, po prostu normalna. Problem bowiem w tym, że nie zaplanowałeś na ten dzień zapomnienia biletu. Nie było to przewidziane. Dodatkowo pustej przestrzeni w walizce oczywiście nie zostawiłeś, bo przecież miejsca i czasu zawsze jest za mało.

Żaby

Ten fabularyzowany wstęp miał na celu pokazać Ci, jak oczywistą rzeczą jest w naszym życiu krótkowzroczność. Tak jak prokrastynacja, czyli wieczne odkładanie rzeczy na później, tak jej przeciwieństwo, czyli robienie spraw „tu i teraz”, mają wspólny mianownik. Jest nim brak spojrzenia w przyszłość.

Brian Tracy w książce „Zjedz tę żabę” podaje jedną z najważniejszych zasad dotyczących szeroko rozumianego ogarniania życia. Mówi ona o tym, aby na początku dnia, kiedy nasza energia jest największa, rozpoczynać w pierwszej kolejności pracę nad najcięższym zadaniem. Jest ku temu kilka przesłanek. Po pierwsze im szybciej je wykonamy, tym pozostałe będą dla nas po prostu prostsze. Przecież uporaliśmy się z najcięższym, czyż nie? Po drugie, aby tę zasadę stosować, należy planować konkretnie, a nie byle jak.

Tutaj się zatrzymam, bo co to takiego znaczy planować konkretnie? To właśnie m.in. pozostawianie w walizce przestrzeni na dodatkową parę butów, np. biegowych, gdy akurat zapragniemy pobiegać. Będzie wygodniej niż w japonkach czy traperach, prawda? Sam bardzo długo musiałem przerabiać w sobie kwestię tego, że nie więcej znaczy lepiej, ale lepiej znaczy dokładniej. Innymi słowy – na dany dzień staram się pakować maksymalnie trzy/cztery sprawy. Najważniejsze. Sprawy, które gdy wykonam, to będę mógł śmiało stwierdzić, że ten dzień był udany.

Mając na liście trzy, a nie trzynaście pozycji, po pierwsze – mogę łatwo i dość szybko wytypować tę z nich, która będzie wymagała ode mnie najwięcej czasu i energii (to właśnie śniadaniowa żaba), a która najmniej. Mogę także dodać kilka pomniejszych sprawunków, które nie będą już priorytetowe, a ich wykonanie zaliczę ponad przyjęte minimum. Po drugie – nie mam wrażenia już na starcie, że liczba spraw jest nie do wykonania. Po trzecie i najważniejsze – mam margines na sprawy, których nie planowałem, a które wydarzyć się mogą. Bo, jak to mówią, życie.

I tak polecam Wam podejść do wyznaczania sobie jakichkolwiek celów. Oprócz konkretnego planu ich realizacji, rozpisanego na miesiące, tygodnie i dni warto zadbać o to, aby nieustannie widzieć pracę i przyrost efektów. To nic, że będzie mały. Że z dziesięciu rzeczy, które chcielibyście zrobić, udadzą się dwie. Lepsze dwa dowiezione projekty niż dziesięć rozgrzebanych.

Nowy Rok

Nie ma absolutnie żadnego sensu planować całego roku z góry. Jestem ogromnym zwolennikiem wyznaczania trzech dużych celów na kwartał i systematycznego przeglądania siebie w czasie ich realizacji. Pisałem już kiedyś o przeglądach tygodniowych, co wywołało sporo kontrowersji. Zdania i praktyk nie zmieniłem i powiem Wam, że na bieżąco mam dzięki nim więcej wolnego czasu dla siebie i bliskich niż niejedna z tych osób, które planują raz i w grudniu rozkładają ręce w akcie rozpaczy, gdy kontroler wejdzie do przedziału i poprosi o bilet. W styczniu były pewne, że jest w kieszeni płaszcza, po co było więc to sprawdzać?

Ten tekst mógł Cię wkurzyć. I dobrze! Na końcu chodzi bowiem o to, aby każdy znalazł własną metodę na realizowanie celów. Jednemu pomogą żaby, innemu dodatkowa walizka, bo ma spore muskuły, a trzeci zaśmieje się lekko, ponieważ przez całe życie biegnie sprintem, przeskakując linie kolejnych met. Tak czy owak, warto po drodze dać sobie chwilę na oddech, choćby po to, aby poczuć smak żaby, pomóc komuś nieść jego walizkę lub dostrzec wiwatujących kibiców na linii mety. W tym wszystkim idzie o nas – ludzi.

7

Krzysztof Kołacz

Pasjonat Apple. Redaktor iMagazine.pl. Account Executive w Miquido. 🎙 Podcaster: www.boczemunie.pl. Mówca publiczny Toastmasters International. Perfekcjonista. 👉 www.krzysztofkolacz.pl


7
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
3 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
5 Comment authors
Mako111AdamKrzysztof KołaczSebastian Bagiński (@therealbgn) Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Sebastian Bagiński (@therealbgn)
Gość

Dzięki za ten tekst!

Adam
Gość
Adam

Naczdjeciu Glenfinan Viaduct w Szkocji nie daleko wioski o tej samej nazwie. Robiona jest tez tam bardzo dobra whyski o tej samej nazwie. Kręcono tu scenę do Harrego Potera, a latem można przejechać się zabytkowym pociągiem. Przepiękne miejsce zarówno latem jak i zima.

111
Gość
111

@Adam

DOKLADNIE – bylem tam z swoim iPod Special Edition Harry Potter na sesji zdjeciowej – sprzedal sie odrazu za £700

Mako
Gość
Mako

Link do przeglądów tygodniowych nie działa :(