Społeczności

12/05/2019, 10:00 · · · 16

Tak sobie myślę, że pierwszy kwartał dwa tysiące dziewiętnastego roku zawiera zdecydowanie najwięcej momentów definiujących moje życie. Rzuciłem etat, dowiozłem kilka dużych projektów, które niemiłosiernie rozwlekły się na długie miesiące. Uwolniłem głowę od „muszę”. Dalsze wydarzenia potoczyły się de facto samoczynnie, ale to nie opowieść na dziś. Nie jestem na nią jeszcze gotów. Dziś chciałbym Wam powiedzieć, że w marcu zakończyłem formalnie dwuletnią przygodę ze społecznością Toastmasters International.

O tym, czym są kluby mówców Toastmasters, pisałem już na łamach iMagazine, ale dziś chciałbym podsumować to raz jeszcze. Z perspektywy człowieka, a nie umiejętności, które zdobywamy w tej czy innej społeczności. No właśnie – w społeczności. Dziś o nich.

Momenty

W życiu Toastmastera bywają trzy skrajne momenty. Gdy przychodzi po raz pierwszy na spotkanie klubu i od razu wygrywa Konkurs Gorących Pytań (polega na wygłoszeniu improwizowanej, dwuminutowej mowy na wylosowany wcześniej temat). To znaczy, że albo lubi dużo gadać, albo powinien rozważyć karierę komika. Drugi, gdy przechodzi do wyższego niż międzyklubowy etapu jednego konkursów mówców publicznych. Trzeci to moment, w którym zdobywa odznakę Kompetentnego Mówcy, Lidera, a potem Lidera Zaawansowanego. Jest jeszcze czwarty, o którym nie mówi żaden z podręczników. Moment, w którym intencjonalnie (rzadko w tym klubie zdarza się, że inaczej) odchodzi z klubu.

Było mi dane przeżyć wszystkie te momenty. Mógłbym po kolei wymienić osoby, którym coś w klubie zawdzięczam, ale nie zrobię tego. Marzec tego roku to miesiąc, do którego doprowadziło mnie ostatnich osiemnaście lat życia, od kiedy w podstawówce pisałem opowiadania. Zawsze długie. Za długie. Nawet na papierze byłem gadułą. Ostatnie dwa lata w tym klubie i życiu pokazały mi, że bycie konkretnym to między innymi pozwolenie innym, aby wskazali Ci to, co należy z tego serducha wyciąć. Łacińskie decedere– brzmiące jak „decyduj”, znaczy „wyciąć”.

Bycie

Każda, zawsze konstruktywna, często mocna, informacja zwrotna Tomka, każdy serdeczny uśmiech Kasi, rozmowy z Pauliną, walka z EGO z pomocą Piotra czy w końcu ponad siedemset karteczek z informacją zwrotną, które dostałem od osób, przed którymi było mi dane występować na deskach różnych scen w ciągu tych dwóch lat – to są drogowskazy, za którymi poszedłem. Większości z nich zawdzięczam to, gdzie dziś jestem.

Przede wszystkim życiowo – jaki jestem. Bo widzicie, bycie w Toastmasters czy innym klubie i w ogóle bycie dobrym mówcą, to nie jest unikanie paramowy, piękne, okrągłe i tłuste zdania. To nie są nawet te wszystkie godziny prób i ćwiczenia kolejnych mów. To przede wszystkim odkrywanie siebie przed innymi i z pomocą innych. To nieustające zadawanie sobie pytania: Jako kto chcę przed nimi stanąć? Co im dać? Aż w końcu – czego inni potrzebują?Dwa lata w Toastmasters pomogły mi w walce z moim EGO. Pozwoliły poznać dziesiątki fantastycznych osób, przedsiębiorców, trenerów, sportowców, chemików, biologów, sprzedawców, podróżników – i mógłbym tak wyliczać bez końca. Przyczyniły się do tego, że moje przychody na czysto (na wielu obszarach) łącznie wzrosły o prawie dwieście procent – sprawdzałem dokładnie. Dwa lata w Toastmasters pozwoliły mi dziś przemawiać z pasją do ludzi, zarabiać pośrednio dzięki temu, że potrafię robić to skutecznie i zjednywać sobie dookoła siebie świetne osoby – będąc przed nimi – Krzyśkiem. Będąc sobą.

Społeczności

Kompetentny mówca i lider to nie ten, kto idealnie włada językiem i zna wszystkie programy do zarządzania zadaniami. To ten, kto w towarzystwie i wespół z innymi potrafi usuwać zbędne, życiowe pauzy, idąc nieustannie do przodu. Kto potrafi zatrzymać się, wziąć głęboki oddech, złapać kontakt wzrokowy z innymi – spojrzeć im w oczy, zobaczyć przeinaczoną postać siebie. Cofnąć się o krok, by zrobić go na nowo – lepiej.

Moja przygoda dopiero się zaczyna. Z osobami z klubu na pewno spotkam się jeszcze nieraz i mogę się założyć, że w najmniej spodziewanych momentach życia. Wiem to, bo wszystko jest połączone. Każda mowa, każda informacja zwrotna, każde: „Dziś nie przyjdę na spotkanie” i każde: „Pójdę, bo kto jak nie ja?”. Warto szukać i znajdować takie społeczności jak ta. Badać, pytać, być nieznośnym dla swojego mentora. Mieć mentorów. Kwestionować zasady, wracać po czasie, proponując kompromis, usłyszeć, że dzięki Wam ktoś się wzruszył, a ktoś inny zdenerwował. Być częścią czegoś. Czego?Poszukajcie sami.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 04/2019

16

Krzysztof Kołacz

👨🏻‍💻 Piszę tutaj. 🎙 O technologii, biznesie i sporcie rozmawiam w podcaście: www.boczemunie.pl. 🏃🏻‍♂️ Biegam. Parzę i piję ☕️ specialty. 👉 krzysztofkolacz.pl